1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Wyobraź sobie świat bez kłamstwa. Ta przewrotna komedia z HBO Max pokazuje, jak szybko zamieniłby się w prawdziwy koszmar

Wyobraź sobie świat bez kłamstwa. Ta przewrotna komedia z HBO Max pokazuje, jak szybko zamieniłby się w prawdziwy koszmar

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Ricky Gervais bawi się światem bez kłamstwa do momentu, gdy jego bohater jako jedyny zaczyna je stosować. Mark w jednej chwili traci bowiem pracę i mieszkanie, a na domiar złego nie ma szczęścia w miłości. Jego problemy znikają jednak, gdy mężczyzna przestaje być prawdomówny i odkrywa, że może na tym skorzystać. Szybko nabywa fortunę i staje się sławną, rozpoznawalną personą. Czy dzięki mówieniu nieprawdy zdoła też zdobyć serce ukochanej? „Było sobie kłamstwo” nie jest jednak kolejną głupią komedią, a inteligentnym, przewrotnym kinem z nieoczywistym przesłaniem – podlanym absurdalnym humorem i dającym do myślenia, a momentami nawet trafiającym w zaskakująco emocjonalne tony.

„Było sobie kłamstwo” to niezwykła komedia o alternatywnej rzeczywistości, w której kłamstwo... nie istnieje. Tu wszyscy ludzie, nawet politycy i twórcy reklam, mówią zawsze prawdę. Samą prawdę i tylko prawdę, bez względu na konsekwencje. Kiedy jednak fajtłapowaty Mark (Ricky Gervais, reżyser i scenarzysta filmu) odkrywa istnienie i naturę kłamstwa, szybko przekonuje się, że bycie nieszczerym ma sporo zalet. I tak oto w świecie, w którym każdy człowiek jest zobowiązany do mówienia prawdy, Mark czyni z kłamstwa łatwy sposób na zdobycie sławy i pieniędzy. Niestety sprawy okropnie się komplikują, kiedy ludzie zaczynają brać jego kłamstwa za objawienia nowej ewangelii. Czy kłamstwo pomoże Markowi w zdobyciu tego o czym marzy najmocniej, czyli serca ukochanej kobiety?

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Jak wyglądałby świat bez kłamstwa? Ten film z HBO Max to idealna komedia na luźny wieczór

Świat bez kłamstwa brzmi jak eksperyment społeczny, który powinien rozsypać się po pięciu minutach, a jednak w „Było sobie kłamstwo” z tego prostego pomysłu Ricky Gervais robi zaskakująco udaną komedię z drugim dnem. I choć film momentami ociera się o naiwność, trudno odmówić mu jednej rzeczy: celnie pokazuje, jak bardzo nasze codzienne życie opiera się na drobnych unikach, fałszywych grzecznościach, udawaniu i fikcji.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Wyobraźmy sobie więc rzeczywistość, w której ludzie nie tylko zawsze mówią prawdę, ale też nie potrafią nawet pomyśleć, że można powiedzieć coś niezgodnego z faktami. „Ładnie wyglądasz”, „wszystko będzie dobrze” czy „miło cię widzieć” przestają być niewinnymi formułkami. W tym świecie każdy mówi dokładnie to, co naprawdę myśli. Efekt bywa bezlitosny, ale przede wszystkim – zabawny. Bo przecież brutalna szczerość tak często bawi. Do czasu, gdy nasz bohater jako pierwszy odkrywa, że można… skłamać. I tutaj zaczyna się właściwa zabawa. Jeśli komedia „Kłamca, kłamca” z Jimem Carreyem jest opowieścią o przymusowej szczerości, „Było sobie kłamstwo” można potraktować jako jej radykalne odwrócenie. Tyle że twórcom chodzi tu o coś więcej niż serię gagów.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Pod warstwą specyficznego, typowego dla Ricky’ego Gervaisa humoru kryje się bowiem satyryczne pytanie o to, ile prawdy jesteśmy w stanie znieść i jak wiele naszych społecznych rytuałów istnieje właśnie dzięki temu, że nie mówimy sobie wszystkiego wprost. Co więcej, film dotyka też tematu wiary i religii, pokazując, jak łatwo opowieść może stać się prawdą, jeśli tylko ktoś pierwszy odważy się ją wypowiedzieć. Dużym atutem jest też obsada aktorska. Obok Gervaisa na ekranie pojawia się bowiem plejada gwiazd, w tym m.in. Jennifer Garner, Jonah Hill, Tina Fey, Edward Norton, Philip Seymour Hoffman i Jason Bateman, których błyskotliwe role świetnie współgrają z komediowym absurdem, a trafne dialogi sprawiają, że film nie stanowi wyłącznie serii dowcipów.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

„Było sobie kłamstwo” nie jest też komedią, która za wszelką cenę próbuje olśnić widza. Jest prosta w konstrukcji, jeszcze prostsza w odbiorze, przyjemnie lekka i momentami głupkowata – ale właśnie w tej prostocie kryje się jej największa siła. Z czasem okazuje się bowiem, że to film nie tylko do śmiechu, lecz także do głębokiej refleksji i dyskusji. Bo może prawda wcale nie jest tak wygodna, jak chcielibyśmy wierzyć? I chyba dlatego po seansie można pomyśleć: dobrze, że taki świat nie istnieje. Przynajmniej dopóki nie przypomnimy sobie, ile małych kłamstewek pozwala nam całkiem sprawnie funkcjonować.

„Było sobie kłamstwo” można obejrzeć na platformie HBO Max.

⋯

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE