Wieczorne wyjścia z kolegami z pracy – korzystać czy nie?

123rf.com

Wybija godz. 17, a twoi współpracownicy zamiast do domu spieszą do pobliskiej knajpy na drinka, żeby zrelaksować się i przegadać dzień. To już kolejne wyjście w tym tygodniu. Idziesz czy rezygnujesz?
Wyjście z kolegami z pracy na kawę czy drinka ma na pewno wiele zalet. Z jednej strony, wiadomo, że na takich spotkaniach często można dowiedzieć się więcej niż w pracy, czy to na temat szefa, czy planowanych zmian, modernizacji, cięć budżetowych czy też prozaicznych, ale jakże przydatnych plotek typu „kto z kim sypia”. Chodzenie na takie spotkania to też sposób na wyrażanie zaangażowania w sprawy firmy (zwłaszcza, jeśli od czasu do czasu dołącza do was szef czy szefowa) lub dowód na integrację ze współpracownikami. Niestety łatwo przekroczyć cienką granicę między spontanicznym wyjściem a wyjściem, do którego nagle każdy czuje się zobligowany.

Jeśli masz dużo wolnego czasu, do domu ci się nie spieszy i chętnie posłuchasz firmowych plotek – proszę bardzo. Tylko uważaj na ilość wypitego alkoholu i to, co sama mówisz, bo nie wiesz, czy w tym gronie wszyscy są ci życzliwi i czy niewinna plotka lub uwaga nie urośnie do rangi czegoś, za co wolałabyś nie odpowiadać. Pamiętaj także, żeby nie przenosić imprezowej atmosfery do biura. Szef „po godzinach” może zachowywać się jak kumpel z podwórka, ale nazajutrz znowu jest po prostu twoim zwierzchnikiem, więc nie licz na pobłażliwość, jeśli zmęczenie z poprzedniego dnia (albo nocy) uniemożliwi ci efektywną pracę.

Jeśli w domu czeka na ciebie partner lub dzieci, takie wyjścia stają się bardzo kłopotliwe. Z jednej strony nie chcesz okazać się niekoleżeńska, z drugiej – takie spotkania nic nie wnoszą oprócz spędzaniem kolejnej godziny czy dwóch w gronie tych samych osób, z którymi już zdążyłaś spędzić 8 godzin w pracy.

Jeśli po raz kolejny będziesz namawiana na wspólne wieczorne wyjście ze współpracownikami, wyraźnie wytłumacz, czemu nie możesz. Twoja sytuacja prywatna powinna być wystarczającym pretekstem, ale to to już od klasy twoich kolegów z pracy, lub jej braku, zależeć będzie, czy na drugi dzień poczujesz się wykluczona z towarzystwa czy jednak nie. Pamiętaj, że praca to nie całe życie – to czas, na jaki powinnaś przeznaczać dziennie określoną liczbę godzin. Po ich upływie masz prawo do swojego życia.