Metale szlachetne odgrywają coraz większą rolę w globalnej rywalizacji mocarstw, a w skarbcach przygotowuje się dla nich specjalne miejsce. Co to oznacza dla indywidualnych inwestorów?
Po hossie w 2025 roku metale szlachetne przestały być wyłącznie aktywami „na czarną godzinę”. Dziś w świecie deglobalizacji są strategicznym elementem „prężenia finansowych muskułów” i sygnałem, że państwo lub instytucja nie są całkowicie zależne od globalnego systemu kontrolowanego przez inne podmioty. Stały się „twardą tarczą” zwiększającą niezależność.
Złoto wchodzi w 2026 rok jako nowy standard bezpieczeństwa. Przekroczenie 4 tys. USD za uncję w 2025 roku było punktem zwrotnym, a prognozy na koniec 2026 roku to nawet 6-7 tys. USD. To nie kaprys rynku, lecz efekt trwałej zmiany zachowania banków centralnych, które zastępują aktywa dolarowe złotem (choć paradoksalnie jego cena wciąż liczona jest w dolarach). Złoto pełni dziś funkcję neutralnej waluty niepodlegającej sankcjom ani decyzjom jednego regulatora. Dla kogo? Dla inwestorów z długim horyzontem, którzy chcą spać spokojnie, gdy polityka robi się burzliwa.
Srebro to metal, o który wciąż rywalizują rosnące branże technologiczne, przemysł fotowoltaiczny, centra danych AI czy infrastruktura energetyczna. Już od sześciu lat na rynku jest deficyt podaży srebra. Zapasy w magazynach w Londynie i USA spadają do rekordowo niskich poziomów. A ceny rosną: w prognozach to 120, a nawet 150 USD za uncję. Srebro bardziej niż złoto reaguje na cykle przemysłowe i napięcia handlowe między USA, Chinami i UE - ale dla tych, którzy wierzą w zieloną transformację, może być akceleratorem wyników. Z kolei platyna jest cichym bohaterem przejścia z paliw kopalnych do nowego systemu energetycznego, bo jest kluczowa w wielu procesach. Pallad, czyli metal szlachetny z grupy platynowców, używany często w stopach białego złota, przez lata pozostawał w cieniu, żeby wrócić do katalizatorów, napędów hybrydowych oraz projektów gospodarki wodorowej. Oba metale odpowiednie są dla inwestorów, którzy chcą dodać do portfela element transformacji i nie boją się myśleć w perspektywie długoterminowej.
Inwestycje w metale szlachetne najlepiej realizować poprzez specjalnie stworzone do tego produkty - kupowanie biżuterii lepiej zostawić na rodzinne okazje. Złoto najlepiej nabyć w formie sztabek lub monet albo zainwestować w ETF-y (fundusze notowane na giełdzie). Srebro i platynę również można kupić fizycznie albo w formie produktów strukturyzowanych inwestujących np. w kopalnie. Wybór formy zależy od indywidualnych preferencji, wygody obsługi oraz możliwości logistycznych, w tym posiadania sejfu i kosztów przechowywania. Inwestycje w metale szlachetne warto potraktować jako dywersyfikację. Złoto może być fundamentem (stabilizatorem ryzyka), srebro - strategicznym dodatkiem z wyższą zmiennością, platyna - akcentem energetycznej zmiany. Pamiętaj: metale szlachetne nie płacą dywidendy, ale dają spokój w chwilach geopolitycznych turbulencji. I lubią cierpliwść.