1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Świat Pachnie Szarlotką i czekoladkowe ciasto z malinami

Świat Pachnie Szarlotką i czekoladkowe ciasto z malinami

Świat Pachnie Szarlotką, Katarzyna Wrońska
Świat Pachnie Szarlotką, Katarzyna Wrońska
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Nasza polska specjalność – kolejny długi weekend – zbliża się wielkimi krokami. Ten, jak mało który sprzyja rodzinnym spotkaniom, a skoro ludzie to stół, a skoro stół to rozmowa przy wspólnym posiłku. |Nasza polska specjalność – kolejny długi weekend – zbliża się wielkimi krokami. Ten, jak mało który sprzyja rodzinnym spotkaniom, a skoro ludzie to stół, a skoro stół to rozmowa przy wspólnym posiłku. |Nasza polska specjalność – kolejny długi weekend – zbliża się wielkimi krokami. Ten, jak mało który sprzyja rodzinnym spotkaniom, a skoro ludzie to stół, a skoro stół to rozmowa przy wspólnym posiłku. |Nasza polska specjalność – kolejny długi weekend – zbliża się wielkimi krokami. Ten, jak mało który sprzyja rodzinnym spotkaniom, a skoro ludzie to stół, a skoro stół to rozmowa przy wspólnym posiłku. |Nasza polska specjalność – kolejny długi weekend – zbliża się wielkimi krokami. Ten, jak mało który sprzyja rodzinnym spotkaniom, a skoro ludzie to stół, a skoro stół to rozmowa przy wspólnym posiłku.

Nagromadzenie wolnych dni cudownie sprzyja celebrowaniu takich chwil. Nie wiem jak u Was, ale u mnie, z takiej okazji, nie może zabraknąć.. ciasta.

CZEKOLADOWE CIASTO JOGURTOWE Z MALINAMI

 
Składniki
  • Składniki na tortownicę o śr. 24-26 cm powinny być w temperaturze pokojowej:
  • maliny 400g
  • mąka pszenna 260g
  • naturalno kakao 30g
  • jogurt naturalny 240g
  • cukier 130g
  • masło 125g
  • nieduże jaja 3 szt
  • proszek do pieczenia 1 płaska łyżeczka
  • soda oczyszczona 1 płaska łyżeczka
  • ekstrakt z wanilii 1 pełna łyżeczka
  • cukier puder do posypania po upieczeniu opcjonalnie
Sposób przygotowania
  • Do jednego naczynia przesiewamy mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sodę.
  • Masło ucieramy z cukrem przez kilka minut, a następnie, nie przerywając, wbijamy kolejno jaja. Potem naprzemiennie dodajemy przesiane produkty i jogurt naturalny. Na koniec wlewamy ekstrakt z wanilii.
  • Pieczemy ca 50 minut w temperaturze 160C. Po wystudzeniu możemy oprószyć cukrem pudrem.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Przepis na pieczone jabłka z nadzieniem

Fot. Getty Images
Fot. Getty Images
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Kosztele, ligole, malinówki, delikatesy... Jem jabłka, bo lubię. Kocham te wszystkie słodkie, twarde, soczyste odmiany. A co powiecie na pieczone jabłka z nadzieniem bakaliowym i sosem ze słonego karmelu?

Jabłka są idealne na co dzień, do jedzenia na surowo. Antonówki perfekcyjnie komponują się z szarlotką. Do pieczenia w całości lub nadziewania drobiu nieoceniona będzie szara reneta. Polska jabłkiem stoi - dziesiątki gatunków, tysiące zastosowań. Dziś proponuję niecodzienny przepis na pieczone jabłka z nadzieniem bakaliowym i sosem ze słonego karmelu.

Składniki dla 4 osób:

  • dorodne jabłka, najlepiej szara reneta 4 szt.
  • rodzynki 1 garść
  • łuskane orzechy włoskie 1 garść
  • łuskane migdały 1 garść
  • suszone morele 1 garść
  • naturalny miód kilka łyżek
  • cynamon 1 łyżeczka
  • skórka z pomarańczy otarta z 1/4 owocu
  • skóra z cytryny otarta z 1/2 niedużego owocu
  • cukier 200 g
  • woda 2 łyżeczki
  • śmietana min. 12% 200 ml
  • sól morska 1/2 łyżeczki
Owoce: Jabłka starannie myjemy, osuszamy. Odkrawamy czapeczki i odkładamy je na bok. Środek owoców wydrążamy.

Nadzienie: Orzechy, migdały i morele siekamy na drobne kawałki. Rodzynki sparzamy wrzątkiem i odsączamy. Orzechy i rodzynki łączymy z miodem, cynamonem i cytrusowymi skórkami  (miodu powinno być tyle, by wszystkie składniki farszu były nim oblepione).

Słony karmel: Do garnuszka wsypujemy cukier. Zalewamy wodą. Mieszanie surowo wzbronione! Całość podgrzewamy, aż cukier się roztopi i lekko zbrązowieje (skarmelizuje). Wówczas wlewamy śmietanę (zawartość garnuszka mocno się  wzburzy) i energicznie mieszamy. Na końcu wsypujemy sól. Sos zdejmujemy z ognia i zostawiamy do przestygnięcia.

Finał, czyli instrukcja montażu: Wydrążone jabłka wypełniamy nadzieniem. Przykrywamy czapeczkami i pieczemy 35-45 minut w temperaturze 180°C. Serwujemy polane ciepłym słodko-słonym sosem karmelowym

  1. Zdrowie

Ćwiczysz i nie widzisz rezultatów? Przyczyną może być cukier

Diabeł tkwi w słodkich szczegółach. Dlatego naucz się świadomie zarządzać sobą i swoją dietą. (fot. iStock)
Diabeł tkwi w słodkich szczegółach. Dlatego naucz się świadomie zarządzać sobą i swoją dietą. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Regularnie ćwiczysz, a jednak nie widzisz efektów? Przyjrzyj się dokładniej swojej diecie. Może tym, co sprawia, że zamiast w masę mięśniową twoje ciało przyrasta w tłuszcz, jest cukier ukryty pod postacią „niewinnych” przekąsek?

Warto przyjrzeć się naszym nawykom żywieniowym trochę bardziej krytycznym okiem i wziąć pod lupę to, w co zaopatrujemy każdego dnia nasz organizm. Poznajmy najczęstsze żywieniowe pułapki.

Najpierw profilaktyka

Pierwsza rzecz, jaką warto zrobić, to się przebadać. W podstawowym badaniu krwi sprawdzimy glukozę, ale dobrze też pokusić się o bardziej szczegółowy wgląd i zmierzyć krzywą glukozową. Rzecz to być może mało przyjemna – ale jest skuteczną metodą w diagnostyce zarówno cukrzycy, jak i innych schorzeń. Można w ten sposób wykryć np. hiperglikemię reaktywną, czyli zaburzenie, które polega na tym, że organizm nadmiernie reaguje na nagłe skoki glukozy. Kolejne badanie, bardzo popularne w Wielkiej Brytanii, a u nas rzadko zlecane, to pomiar krzywej insulinowej – dzięki niemu można wykryć insulinooporność, która polega na tym, że wytwarzana przez organizm insulina nie zamienia węglowodanów na energię, tylko na tkankę tłuszczową, co często jest wstępem do cukrzycy. Może to być też przyczyną braku efektów z ćwiczeń – pomimo zdrowej diety i regularnych treningów.

Kilka słów o indeksie

Wszyscy o nim słyszeliśmy – że powinniśmy jeść produkty z niskim indeksem glikemicznym i że im mniejszy, tym lepiej – ale co to właściwie oznacza? Indeks jest związany z kolejnym „magicznym” pojęciem, czyli węglowodanami. Najprościej rzecz ujmując, z węglowodanów prostych cukier się szybko uwalnia do krwi, w związku z czym, jeśli złapie nas mały głód i zjemy batonik, banana czy winogrona, które mają wysoki indeks glikemiczny, to nasza krzywa insulinowa pójdzie bardzo szybko w górę, ale za moment równie szybko spadnie i w efekcie znowu będziemy głodni. Tymczasem węglowodany złożone rozkładają się wolniej, zatem jeśli nasza przekąska zawiera np. makaron razowy, ryż basmati czy kaszę bulgur, czyli produkty o niskim indeksie glikemicznym, to wahania glukozy są mniejsze i krzywa insulinowa jest na w miarę ustabilizowanym poziomie, a organizm lepiej funkcjonuje. Warto poznać tę zasadę.

Regularnie znaczy zdrowo

Twój organizm jest jak małe stworzonko – jeśli budzi się i rano dostaje bułkę i kawę, a potem do godz. 17 nie dajesz mu zupełnie nic, a dopiero po powrocie z pracy fundujesz furę jedzenia, to jest to dla niego jasny sygnał: „Muszę funkcjonować na tej bułce cały dzień, więc jutro lepiej zrobię zapasy” i następnym razem, mówiąc ogólnie, zamienia poranny posiłek na tkankę tłuszczową. A gdyby jego dzień wyglądał tak: rano śniadanie, po 3 godzinach przekąska, po kolejnych 3 znowu zdrowa przegryzka? Wtedy dostaje inny sygnał: „Fajnie, co 3 godziny dostaję jeść, mogę więc to zużywać na bieżąco”. I dlatego właśnie zaleca się jedzenie 5 posiłków dziennie – aby zapewnić optymalne pobudzenie metabolizmu i zamieniać na bieżąco pokarm na energię, a nie magazynować go w postaci tkanki tłuszczowej.

Na tropie cukru

Kolejna rzecz to cukier. Odzwyczajenie od niego organizmu to proces mocno odczuwalny i nie wszystkim potrzebny – mogą wystąpić problemy z pamięcią, senność, rozkojarzenie. Warto jednak zwrócić uwagę na to, w jaki sposób zarządzamy cukrem w swojej diecie i przyjmować go w rozsądnych ilościach. Dlatego podstawa to wytropienie cukrów ukrytych. Gdzie się czają? Na przykład w gorzkiej kawie z mlekiem. Tak, tak, jedna filiżanka zawiera średnio 3 łyżeczki cukru, bo mleko to przecież laktoza. Zwodnicze są też wszelkie produkty typu light – jogurty czy serki o obniżonej zawartości tłuszczu są często dosładzane, żeby były bardziej sycące. Kolejna pułapka kryje się w owocach (szczególnie uwaga na suszone) – zapominamy, że pomarańcze czy jabłka to nic innego jak fruktoza, czyli czysty cukier, który dostarczamy organizmowi. Przyjmuje się, że optymalnie jest jeść 1–2 owoce na dobę, bo do przetrawienia takiej ilości fruktozy są przyzwyczajone nasze organizmy ewolucyjnie. Jak sobie radzić w labiryncie tych zmyłek? Najlepszą radą, jaką można dać w kwestii odżywiania, jest po pierwsze czytanie etykiet, a po drugie zachowanie zdrowego rozsądku – zwracajmy uwagę na to, co jemy, i świadomie zarządzajmy sobą w diecie. Ale nie dajmy się zwariować!

Ćwiczenie dla ciała

Slow jogging – czyli truchtanie w tempie wolniejszym niż chodzenie. Dzięki takiemu zrównoważonemu treningowi tętno utrzymuje się na w miarę stałym poziomie, a my uzyskujemy najwyższy współczynnik spalania tkanki tłuszczowej. Najwyższy poziom spalania następuje pomiędzy 20 a 40 minutą wysiłku, dlatego trening powinien trwać 30–40 minut.

Ćwiczenie na umysł

Zlokalizuj swoje demotywatory – wypisz na kartce, kto i co stoi na twojej drodze do zrealizowania planu zdrowego odżywiania. Co cię blokuje? Co sprawia, że wracasz do złych nawyków? Jakie wymówki najczęściej pojawiają się w twojej głowie? Kiedy to sobie uświadomisz i odnotujesz, stwórz plan zaradczy – dla każdego punktu wymyśl wspierające motywatory, np. „Chcę się zdrowo odżywiać z szacunku do swojego ciała”. I zacznij świadomie zarządzać sobą w diecie.

Tekst: Paulina Brzózka i Tomasz Brzózka

  1. Kuchnia

Prosty przepis na leniwe ciasto drożdżowe ze śliwką

Fot. Getty Images
Fot. Getty Images
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Wpadła gruszka do fartuszka, a za gruszką dwa jabłuszka, lecz śliweczka wpaść nie chciała, bo śliweczka niedojrzała… Stara jak świat przedszkolna piosenka idealnie oddaje wrześniowe klimaty w mojej kuchni, z tą drobną różnicą, że śliwki są już słodziusieńkie i wręcz błagają o to, by je zjeść. Część wczoraj zakupionych owoców poszła do bezpośredniego pożarcia, a reszta skończyła w niezwykłej, bardzo leniwej drożdżówce.

Składniki

  • słodkie śliwki 600 g
  • mąka pszenna 4 szklanki
  • jaja XL 3 szt.
  • cukier 1 szklanka
  • cukier z prawdziwą wanilią 1 opakowanie
  • świeże drożdże 50 g
  • letnie mleko 1 szklanka
  • olej 1 szklanka
  • sól szczypta
Kruszonka
  • mąka pszenna 4 łyżki
  • masło 2 łyżki
  • cukier puder 2 łyżki
Śliwki myjemy i pozbawiamy pestek. Bierzemy dużą miskę i wsypujemy do niej 3 szklanki mąki. Drożdże rozkruszamy do szklanki z letnim mlekiem i mieszamy, aż się całkowicie rozpuszczą. Całość wylewamy na mąkę. Następnie dodajemy rozkłócone jaja. Na to wsypujemy obydwa cukry oraz sól. Teraz wlewamy olej, a na końcu wsypujemy czwartą szklankę mąki. Składniki układamy warstwami, w podanej kolejności i nie mieszamy!

Miskę przykrywamy ściereczką i wstawiamy do lodówki na całą noc. O świcie mieszamy łyżką do połączenia składników. Następnie ciasto przekładamy do wysmarowanej masłem formy. Wyrównujemy powierzchnię i przykrywamy ją warstwą śliwek (owoce kładziemy na cieście skórką do dołu). Grubo posypujemy kruszonką. Pieczemy 40-50 minut w temperaturze 180 stopni.

Kruszonka: Na blat lub stolnicę sypiemy mąkę, dodajemy do niej cukier puder i masło. Całość mieszamy rękami, wgniatając masło. Następnie porcje mieszanki kruszonkowej rozcieramy palcami, w razie potrzeby dosypując troszkę mąki; rozcieramy i lekko podrzucamy, i znowu rozcieramy, i podrzucamy. Robimy tak do chwili, aż całość zamieni nam się w malutkie kuleczki masła otulone mąką i cukrem pudrem. To będzie znak, że nasza kruszonka jest gotowa.

  1. Zdrowie

Jedzcie owoce na zdrowie i dobry nastrój - zachęca Katarzyna Błażejewska-Stuhr

Owoce o najniższej zawartości cukrów są zarazem skarbnicą przeciwutleniaczy. Mowa o owocach jagodowych. (Fot. Getty Images)
Owoce o najniższej zawartości cukrów są zarazem skarbnicą przeciwutleniaczy. Mowa o owocach jagodowych. (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Cukier jest okropny. Nie wycofuję się z tego stwierdzenia. Ale cukier w owocach – to już inna bajka. 

Ten zły i okropny cukier z cukierniczki, czyli sacharoza, to glukoza oraz fruktoza w proporcji 1:1. Fruktoza, owocowy cukier, sam w sobie taki dobry też nie jest. O co więc chodzi dietetykom nawołującym: „Jedzcie owoce!”?

Przede wszystkim cukier (czy to biały, czy brązowy – różnicy nie ma prawie wcale) to tzw. puste kalorie. Dostarcza nam on energii (która przy umiarkowanej aktywności fizycznej częściowo magazynowana jest w formie tkanki tłuszczowej) i nic więcej. Owoce natomiast to witaminy, minerały, fitozwiązki, błonnik, woda oraz przeróżne wartości odżywcze (w niewielkiej ilości nawet białka i tłuszcze).

Ileż razy słyszałam od pacjentek, że owoców unikają, bo słodkie i tuczą. I te same panie w chwili słabości sięgały po cukierki, czekoladki czy lody. Tu nie mogły się oprzeć. Ale na wyrzeczenie w postaci niezjedzenia miski czereśni lub garści jagód było je stać. Nie róbmy sobie tego, jedzmy owoce! Mimo zawartego w nich cukru (osoby z cukrzycą zachęcam do analizy proporcji cukru i rozważenie owsianki z truskawkami zamiast samych owoców, ale absolutnie ich nie zakazuję).

Owoce są prozdrowotne i pomagają utrzymać dobre zdrowie i figurę – pozostałe cukry i słodkości działają dokładnie odwrotnie.
Jest wiele produktów w diecie, z których powinniśmy zrezygnować lub je ograniczyć, szczególnie jeżeli boimy się cukru – niech to jednak nie będą owoce! Wiecie, że ten owocowy cukier, fruktoza, znajduje się nie tylko w słodzącym syropie, lecz także w wędlinach i słonych przekąskach?

Fruktoza spożywana w nadmiarze powoduje nadwagę, otyłość i jest jednym z czynników zwiększających ryzyko wystąpienia insulinooporności, cukrzycy, nowotworów. Natomiast owoce i ich składniki chronią przed większością z tych chorób. Dlatego w piramidzie żywienia mowa o trzech porcjach owoców dziennie – a ja pozwalam nawet na cztery w tym krótkim letnim sezonie. Bo pamiętajmy, że fruktoza w słodkich owocach idzie w parze z wartościami odżywczymi.

Trudno przesadzić z cukrem z owoców. Nawet jeśli zjemy średniego banana, który waży 120 g, to dostarczymy sobie 14 g cukru. Gdy takiego banana zjemy, możemy poczuć sytość. Czy to samo odczujemy po wypiciu szklanki słodkiego napoju gazowanego (w którym są 22 g cukru)? Lub po 200 ml soku pomarańczowego (17,6 g cukru)? Chyba nie… Poza tym błonnik znajdujący się głównie w skórce i pesteczkach spowalnia wchłanianie węglowodanów do krwi, przez co unikamy wahań poziomu glikemii.

Przejdźmy do szczegółów. Owoce o niskim indeksie glikemicznym są zarazem skarbnicą przeciwutleniaczy. Mowa o owocach jagodowych: borówkach, jagodach, jeżynach, malinach (filiżanka owoców – 5,4 g cukru) czy truskawkach (filiżanka – 7,5 g). Płacimy krocie za suszone i zwietrzałe często jagody goi z Azji, zamiast zjeść nasze świeże z lasu.

Do kolejnej grupy, z nieco wyższą zawartością cukru, ale dalej o niskim indeksie glikemicznym, zaliczamy owoce pestkowe: wiśnie (13 g cukru w filiżance), brzoskwinie (10 g w sztuce) czy morele. One też mają mnóstwo witamin, poprawiają wzrok, chronią skórę i inne narządy przed procesami starzenia.

Jeżeli boicie się cukrów owocowych, unikajcie winogron, bananów czy w ogóle owoców bardzo dojrzałych. To owoce najbardziej kaloryczne.

Jak zatrzymać owoce na kolejne miesiące? Polecam mrożenie lub przetwory – bez dodatku cukru. Świetną metodą jest janginizacja (dodatek szczypty soli na kilogram owoców), która wydobywa naturalnie słodki smak. I długie, powolne smażenie dżemów i powideł zamiast zabezpieczania ich dodawanym cukrem. W ten sposób nie musimy się martwić o trwałość naszych przetworów.

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna oraz psychodietetyczka. Mama dwóch synów, miłośniczka czipsów. Autorka bloga kachblazejewska.pl

  1. Kuchnia

Lara Gessler: "To piękna rzecz karmić"

 Lara Gessler:
Lara Gessler: "To piękna rzecz karmić"
Zobacz galerię 1 Zdjęć
Cukier niezdrowy? – on po prostu musi występować w dobrym towarzystwie. Mak, miód, jajka, masło – wtedy krzepi. Ja daję ludziom dobre, odżywcze rzeczy. Takie, które nie tylko zaspokoją potrzebę słodyczy, ale i nasycą – mówi Lara Gessler.

Cukier niezdrowy? – on po prostu musi występować w dobrym towarzystwie. Mak, miód, jajka, masło – wtedy krzepi. Ja daję ludziom dobre, odżywcze rzeczy. Takie, które nie tylko zaspokoją potrzebę słodyczy, ale i nasycą – mówi Lara Gessler.

Co pieczesz w karnawale? Pączki, pączusie, chrust, czyli faworki. To zawsze hit. Ludzie na to czekają, bo są u nas (w Słodkim Słonym przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie, przyp.red.) tylko w tym czasie.

Klienci nie proszą, żeby ten okres przedłużyć? Proszą, ale jesteśmy nieugięci.

Lubisz to zaznaczanie etapów w roku? W pracy, w życiu? Nie ma większego sensu sobie tego narzucać i sztywno przestrzegać, bo to byłby archaizm. W gruncie rzeczy organizm sam nam podpowiada pewne rzeczy. Teraz, kiedy jest zima, jemy więcej kiszonek, tłustszych potraw, dań, które nas rozgrzewają. Wiosna to czas, kiedy mamy ochotę na rzeczy lżejsze, łatwiej nam robić posty, detoksy. Dziś mamy łatwy dostęp do wiedzy i poczucie, że ten dostęp jest tak prosty, uspokaja nas, usypia naszą czujność, tak że finalnie nie wsłuchujemy się w potrzeby ciała. Szkoda – bo przez to żyjemy gorzej.

Skoro o wiedzy mowa – nauka mówi, że cukier, ten z cukierniczki, nie ma żadnych zalet. Jest po prostu niezdrowy. A ty zajmujesz się głównie, choć nie wyłącznie, słodkościami. Nie masz poczucia, że wciskasz ludziom coś niedobrego? Tradycyjne cukiernictwo, takie jak moje, polega na pewnym balansie, ma nie tylko dać przyjemność, ale też nasycić i odżywić. Nie uważam, oczywiście, że powinniśmy jeść wyłącznie słodycze, ale te słodycze, ciasta, które zawierają masło, mleko, jajka, dobrą mąkę, są odżywcze. Krzepią, cytując klasyka. Cukier musi mieć dobre towarzystwo. Oczywiście, jeśli ktoś jest uzależniony od batoników, to ja mu nie pomogę, ale lepiej, żeby zjadł u mnie jedną drożdżówkę niż gdzie indziej ciasto na kilogramy zasilane chemią. Mogę powiedzieć: przyjdź do nas na drożdżówkę z makiem, ona zaspokoi nie tylko twoją potrzebę cukru, ale ma jeszcze mak, który wyczyści ci jelita, ma miód, orzechy, rodzynki, ma dużo dobrych rzeczy. I nasyci cię na długo. Ja daję ludziom dobre rzeczy. I choć cukier to narkotyk, to ja czuję się wspaniałym dilerem.

Dilujesz przyjemności? Tak. Nie żyjemy i nie powinniśmy żyć w ascezie. Powinniśmy żyć w równowadze. A nie jest to łatwe w czasach totalnej dostępności wszystkiego. Bardzo rzadko się już zdarza, że mama piecze ciasto raz na tydzień. W każdym sklepie i na stacji benzynowej masz przekrój wszystkich możliwych plastikowych słodyczy w kolorowych opakowaniach. Dobrze myśleć o swoim organizmie i jego potrzebach. O tym, że trzeba go odżywić, a nie napchać kaloriami. Wystarczy spojrzeć na USA – tam ludzie puchną: pakują w siebie naraz 2 tys. kalorii w jedzeniu pozbawionym wartości odżywczych i po godzinie są głodni. Mają wtórną anemię i przerośnięte organy. Trzeba jeść jakościowo. To najważniejsze.

A jak ty jesz? Mało! A poza tym tak wyćwiczyłam organizm, że na złe jedzenie po prostu nie mam ochoty. Nie smakuje mi.

Ale chyba było ci łatwo – wyrosłaś na dobrym, odżywczym jedzeniu. Ale z drugiej strony – nikt mi niczego nie ograniczał ani nie zabraniał. Chciałam jeść w McDonaldzie – jadłam. To było coś nowego, z zagranicy. Ale nasyciłam się tym i na całe życie mi starczyło.

Czyli nie dieta, ale ochota reguluje to, co jesz? Ochota, smak, wsłuchiwanie się w siebie. Jem mało i lubię czuć się nasycona, ale nie przejedzona. Dlatego nie przesadzam z węglowodanami – one mnie zamulają. Jeśli porcja jest za duża – nie jem jej do końca. Zawsze w restauracji można poprosić o zapakowanie na wynos.

W twoim myśleniu o gotowaniu przeważa klasyka czy eksperymenty? Jest jedno i drugie. W Słodkim Słonym musi być klasyka, klienci tego szukają. Jesień: krem z dyni, połowa listopada: wjeżdża barszcz z krokietem. Potem szczawiowa, żurek, na karnawał pączki i faworki. Wszystko ma swoje miejsce i czas. Ale też dużo eksperymentuję. Moja książka o ziołach w cukiernictwie była pierwszą na świecie. Lawenda, rozmaryn, liść laurowy, jałowiec – wszystko to wprowadzałam w słodkości. Teraz już sernik z lawendą to nic oryginalnego, ale kiedy zaczynałam, byłam pionierką. Eksperymenty ze smakiem są fajne. Ja, choć nie stosuję diet, czasem sama sobie wprowadzam ograniczenia, żeby zacząć inaczej myśleć. Bez glutenu? OK, to co zamiast niego, jak go zastąpić, żeby było pysznie? I zaczynam kombinować, uwalnia się myślenie twórcze. Ale nadrzędną sprawą jest, żeby dobrze – smacznie i zdrowo – nakarmić. Kucharz to osoba zaufania publicznego. Ludzie ci wierzą, że dajesz dobre składniki, że grasz uczciwie. To piękna rzecz karmić. Dobrze karmić. Odżywiać ludzi i dawać radość.

Kiedy ujawnił się u ciebie gen karmienia Gesslerów? Wyprowadziłam się z domu, jak miałam 18 lat, i zaczęłam wyjeżdżać ze znajomymi na wakacje. Kiedy patrzyłam, jak jedzą, stwierdziłam: „Nie, tak nie może być. Gotuję!”. Wtedy nie jadłam mięsa i nagle moi przyjaciele mięsożercy zorientowali się, że zdrowy i smaczny posiłek może wyglądać inaczej. Zresztą mniej mówiło się o ideologii, liczyło się, czy dobre, czy nie. Moje gotowanie wyszło naturalnie – kiedy ludziom smakuje, kiedy zachwycają się, jak pięknie danie wygląda, to kucharzowi jeszcze bardziej się chce. To relacja wzajemna. I uzależniająca.

Uroda talerza jest ważna? Pewnie, że tak. Często moim dziewczynom w kuchni powtarzam: „Wydajecie 150 talerzy dziennie. Ale dla każdego klienta ważny jest tylko ten jeden, jego”. I to on wykreuje sto procent jego opinii na temat tego miejsca. Nie można machnąć ręką, jak coś źle wygląda, coś się maźnie nie tak, nie wolno odpuszczać. A łatwo stracić czujność. Rozgotowało się, zbyt mocno przypiekło – ale jeszcze ujdzie. Nie, nie ujdzie. Dlatego fajnie, jak kuchnia jest otwarta – nie tylko dla gości, którzy obserwują kucharzy w wielkich czapach, ale i dla tych kucharzy. Wtedy oni widzą, dla kogo gotują, to gotowanie przestaje być anonimowe, patrzą na ludzi z krwi i kości, którzy cieszą się jedzeniem. Tym, które dla nich przygotowali.

Rolada bezowa z musem pomarańczowym

Beza: 5 białek, 280 g drobnego cukru, 50 g płatków migdałowych. Krem pomarańczowy: 5 żółtek, 100 g masła, 225 g drobnego cukru, 320 ml świeżego soku z pomarańczy, 40 ml likieru pomarańczowego (np. cointreau), otarta skórka z 2 pomarańczy, 300 ml śmietanki 36-proc., 30 g cukru pudru.

Lara Gessler: 'To piękna rzecz karmić' Lara Gessler: \"To piękna rzecz karmić\"

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni Celsjusza. Ubijamy białka z cukrem na sztywno. Piana powinna być błyszcząca. Na blaszce układamy papier do pieczenia i rozsmarowujemy na nim równo bezę. Posypujemy płatkami migdałowymi. Pieczemy 8 minut. Zmniejszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy przez 15 minut. Beza powinna delikatnie opierać się pod palcem. Wyjmujemy blaszkę, przykrywamy ją drugim papierem i odwracamy blaszkę do góry dnem. Odstawiamy do przestygnięcia na 12 minut. W żaroodpornej misce ucieramy masło z cukrem na gładko. Dodajemy pojedynczo żółtka, następnie sok i skórkę oraz likier pomarańczowy. Stawiamy miskę na garnek z gotującą się wodą (miska nie może dotykać wody). Mieszamy cały czas, aż krem zgęstnieje (trzepaczką, żeby uniknąć grudek). Przecieramy krem przez sito do drugiej miski. Do bezy wystarczy ok. 150 g kremu. Resztę możemy przelać do słoika i trzymać w lodówce przez 2 tygodnie. Będzie świetnym dodatkiem do kanapek lub jogurtu. Odstawiamy do przestygnięcia. Śmietankę z cukrem pudrem ubijamy. Odklejamy papier do pieczenia od bezy. Rozsmarowujemy warstwę kremu, nakładamy na nią bitą śmietanę. Możemy też poukładać cząstki pomarańczy. Rolujemy bezę powoli i w miarę ciasno. Roladę zawijamy w czysty papier do pieczenia i wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut. Kroimy na kawałki o szerokości minimum 2 palców.