Jeśli nie ciało, to co? – co nas najbardziej podnieca

"Uwodzicielki są tajemnicze i niedostępne, nie mówią o sobie wszystkiego, bronią swojej niezależności i nie oddają mężczyźnie kontroli." (fot. iStock)

Co nas kręci, co nas podnieca? Seksuologowie od lat powtarzają, że to wcale nie ciało! Przynajmniej nie przede wszystkim.

Seks to kapryśne zjawisko – nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się sztorm pożądania, a kiedy odwrotnie – zapanuje w erotyce flauta. Wydawałoby się, że gwarancją udanego seksu jest piękne ciało. Długie nogi, krągła pupa i jędrny biust u kobiety oraz prężące się pod skórą muskuły na szerokich męskich ramionach. Czy świątynią seksu jest rzeczywiście ciało? Czy może siła, która go napędza, kryje się jednak gdzie indziej?

Potęga, siła, władza

Monika miała przygodę z… dzielnicowym. – Przyszedł zapytać o sąsiadów – opowiada. – Kiedy wszedł: w mundurze, z bronią i kajdankami – poczułam coś dziwnego. Ku swojemu zaskoczeniu, zrobiłam się słodka jak landrynka, cała uwodząca. On to zauważył i… To był początek romansu, niezwykle podniecającego.

Zapytana, co ją najbardziej ekscytowało, Monika mówi bez namysłu: – Męskość, władza. To, że był w mundurze i panował nade mną. Jego wygląd nie miał znaczenia, właściwie to nawet nie był w moim typie.

Dlaczego na Monikę tak podziałał mundur? Do tego stopnia, że niemal obojętne jej było, jakie ciało się pod nim kryło? – Siła, dominacja, męskość to bardzo pierwotne instynkty, które rządzą kobietami. Tak, także w naszym eleganckim, ułożonym świecie, a może nawet w nim bardziej – mówi Joanna Twardo-Kamińska, seksuolog, psycholog. – Seks z mężczyzną osadzonym w typowo męskiej roli podnieca i rozpala. Władza i zdecydowanie to kobiece fetysze. Znamionują partnera, który się nami zaopiekuje i zapewni poczucie bezpieczeństwa na co dzień; ale też zdecydowanego kochanka, który przejmie kontrolę w sypialni; będzie wiedział, czego chce – i dostanie to, dając po drodze spełnienie swojej partnerce. Mężczyzna, który zna siebie i swoje potrzeby, oraz umie je realizować w sposób zdecydowany, nie zapominając przy tym o kobiecie, to prawdziwy skarb w sypialni.

Dlaczego kobiety chcą silnego samca? Bo jest „odtrutką” dla estrogenu. Kobieta, zanim podejmie decyzję, najpierw dokładnie rozważa wszystkie „za” i „przeciw”, analizuje tysiące scenariuszy, długo się zastanawia. Silny samiec decyzje podejmuje szybko: rach-ciach i gotowe! A my możemy odetchnąć.

– Romans z silnym facetem na pewno będzie bardzo atrakcyjny dla kobiet, które szanują autorytety, rzadko wchodzą w konflikty, potrzebują, by ktoś nimi kierował, i nie lubią się sprzeciwiać lub są bierne życiowo – mówi seksuolog. – Taka kobieta jest niezaradna i zależna, uwielbia, gdy zdejmuje się z niej odpowiedzialność. Również za sprawy łóżkowe. Efekt? Na co dzień – bezpieczeństwo, a w łóżku: ekstaza. Tym bardziej że w przypadku pań jedno karmi się drugim – nie ma erotycznej satysfakcji bez poczucia bezpieczeństwa.

Nie szczupłe, a proporcjonalne

Patryk kiedyś hołdował gazetowemu modelowi kobiecej sylwetki. – Podobały mi się wyłącznie dziewczyny bardzo szczupłe – wspomina. Aż do momentu, kiedy w firmie zjawiła się Sandra. Nikt nie nazwałby jej szczupłą: według obecnych standardów miała ładnych kilka kilogramów za dużo. – Kiedyś z okazji urodzin składałem jej życzenia. Przytuliłem ją i poczułem, że… bardzo podniecające jest to miękkie ciepłe ciało, które tak fajnie wypełnia dłonie – wspomina Patryk. – Najchętniej już bym go nie wypuszczał, tylko dotykał tak godzinami.

Dlaczego zwolennik chudych pań zamarzył o seksie z pulchną Sandrą? Zdaniem Twardo-Kamińskiej waga nie jest wyznacznikiem atrakcyjności. – Ciało jest afrodyzjakiem, ale takie, w którym jego właściciel lub właścicielka czują się świetnie – mówi seksuolog. Jeżeli kobieta sama siebie uważa za powabną, to będzie pociągająca dla mężczyzn. Amatorów szczupłych kobiet w typie modelek jest wielu, ale równie liczni są miłośnicy kobiecości w większym rozmiarze. Mężczyźni lubią krągłości i kobiece kształty! Na ulicy na pewno obejrzą się za długonogą blondynką, ponieważ od dzieciństwa są warunkowani wizerunkiem ludzkiego ciała lansowanym przez media. Ale instynkt, ten pełnokrwisty i najbardziej pierwotny, działa i pcha ich w kierunku kobiet noszących rozmiar 42. Wystarczy wspomnieć Monicę Bellucci!

Aby obalić raz na zawsze mit seksapilu w rozmiarze XS, Joanna Twardo-Kamińska przytacza wyniki badań, które potwierdzają, że mężczyźni zwracają uwagę nie tyle na konkretny rozmiar, ile na proporcje. Opracowano nawet specjalną wartość, zwaną współczynnikiem WTH (Waist To Hip). Wyraża on stosunek obwodu bioder do obwodu talii. Idealny wynosi około 0,8 i taki właśnie miały największe piękności wszech czasów, choćby Marilyn Monroe. – Oznacza to, że nieważne, jak szerokie są biodra, jeśli obwód talii wynosi 0,8 wartości ich szerokości – wyjaśnia seksuolog. Stąd wniosek: niezależnie od wagi zrezygnujmy z ubrań typu namiot. Pokażmy zarys sylwetki, podkreślmy wcięcie w talii. Zainteresowanie mężczyzn gwarantowane!

Ta onieśmielająca uroda

Karol pracował w środowisku związanym z modą. Otaczały go piękne, wysokie i długonogie kobiety. – Ja jednak czułem, że ciągnie mnie do Kingi z recepcji, niewysokiej, nieco pulchnej i obdarzonej dość przeciętną urodą dziewczyny – wyznaje. Joanna Twardo-Kamińska nie jest tym zaskoczona: – Przychodził do mnie kiedyś pacjent, który miał zadbaną i bardzo atrakcyjną żonę, ale nie osiągał przy niej erekcji. Była bowiem niezwykle piękna, ale też chłodna, wyniosła i wymagająca. Wzbudzała w nim raczej lęk niż pożądanie. Dokładnie z tego samego powodu Karola pociąga miła i ciepła dziewczyna z recepcji, a nie modelki o wygórowanych oczekiwaniach.

Najpiękniejsze kobiety są często samotne, bo mężczyźni się ich boją. Podczas masturbacyjnych seansów przywołują w myślach ich wizerunek, ale w realnym życiu nie mają odwagi, by podejść i zacząć rozmowę. A jeśli nawet się zdecydują i zostaną pozytywnie przyjęci, nie mogą uwierzyć we własne szczęście. Tylko czekają, kiedy ten ideał ich porzuci, więc torpedują związek nadmierną zazdrością i lękliwością. – To wieczny wewnętrzny niepokój: jak długo utrzymam ją przy sobie, czy zdołam sprostać jej wymaganiom – wyjaśnia seksuolog. – A jak wiadomo, seks pod presją raczej rzadko jest udany, jeśli w ogóle do niego dochodzi – dodaje. Dlatego – uwaga, piękności: bądźcie bardziej przystępne. Ciepło, radość życia i uśmiech pomagają „odczarować” onieśmielającą urodę. Uśmiech zaprasza do kontaktu.

Coś w rodzaju uwodzenia

Kiedy mamy ochotę na seks? Większość mężczyzn krzyknie: „zawsze!”, ale to tylko połowa prawdy. Seks nam chodzi po głowie, kiedy… nadarza się okazja, by móc go uprawiać. Takie myśli pojawiają się nie tylko na widok ponętnego ciała. Kobiety dobrze o tym wiedzą: są mistrzyniami uwodzenia. Tej subtelnej gry słów, gestów i znaczeń, która – choć nic nie mówi wprost – jakże wiele obiecuje. – Seks to gra wyobraźni, taniec imaginacji z biciem serca, mariaż pożądania i tego, co się rodzi w umyśle – mówi Twardo-Kamińska. Dlatego, jeśli kobiece ciało powinno przywodzić coś na myśl, najlepiej niech będzie to zmysłowość. I tu mamy szerokie pole do popisu. Na przykład na randce.

– Kobieta, która podczas romantycznej kolacji pije tylko wodę, skubie listek sałaty, a na co dzień wszystko kontroluje i dawkuje sobie przyjemności, nie przywodzi na myśl zmysłowej, pełnej westchnień nocy – zauważa Twardo-Kamińska. Bo jaka może być w łóżku? Sztywna, spięta, a po stosunku zapewne zaraz popędzi pod prysznic i wróci z nowym prześcieradłem… Nawet jeśli ma idealne ciało, jego powab szybko zniknie. Seks karmi się czymś innym: smakowaniem życia. Jest trochę jak podróż, a wspólne wycieczki sprawią nam frajdę jedynie w towarzystwie kogoś, kto czuje się pewnie za kierownicą i czerpie z tego radość, a nie z kimś, kto siedzi za kółkiem oblany zimnym potem. – Bądźmy otwarcie zmysłowe, a będziemy ponętne – radzi seksuolog. – Badania pokazały, że za kobietą, która na ulicy bez skrępowania delektuje się deserem lodowym, obejrzy się każdy mężczyzna!

Uwodzicielki są tajemnicze i niedostępne, nie mówią o sobie wszystkiego, bronią swojej niezależności i nie oddają mężczyźnie kontroli. Uwodzicielkę trzeba zdobywać, a wiadomo, że mężczyźni mają większą frajdę, gdy muszą gonić króliczka, niż gdy sam im wskoczy w ręce. Ciało to rzecz drugorzędna.

Ekspert Joanna Twardo-Kamińska psycholog, seksuolog

 

Tekst pochodzi z archiwalnego numeru magazynu SENS.