1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Jak naturalnymi sposobami utrzymać dobrą kondycję skóry, włosów oraz paznokci?

Jak naturalnymi sposobami utrzymać dobrą kondycję skóry, włosów oraz paznokci?

By zachować piękną cerę, włosy i paznokcie, niezbędna jest dyscyplina: przestrzeganie diety i godzin odpoczynku, niepoddawanie się negatywnym emocjom i stresowi, pamiętanie o aktywności fizycznej.(Fot. iStock)
By zachować piękną cerę, włosy i paznokcie, niezbędna jest dyscyplina: przestrzeganie diety i godzin odpoczynku, niepoddawanie się negatywnym emocjom i stresowi, pamiętanie o aktywności fizycznej.(Fot. iStock)
Nawet najdroższe kosmetyki  i zabiegi trwale nie poprawią  stanu skóry, włosów i paznokci, jeśli nasz organizm nie będzie prawidłowo funkcjonował. Na początek skoncentrujmy się na odzyskaniu życiowej energii, nie na wyglądzie – radzą specjaliści.

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Najczęstszym powodem problemów z cerą, włosami i paznokciami są zaburzenia wewnętrznych funkcji organizmu. I tak np. nieprawidłowy metabolizm bywa przyczyną skłonności do nadmiernego przetłuszczania się skóry, a więc i włosów, co z kolei może prowadzić do wielu schorzeń dermatologicznych. Lepiej więc zawczasu sięgnąć po Sulfur – po tym środku skóra dosyć szybko odzyska zdrowy wygląd. Jeśli dla odmiany pacjent cierpi z powodu wysuszenia skóry, zalecam Graphites. Oba leki regulują przemianę materii i skutecznie poprawiają kondycję włosów, skóry i paznokci, nawet jeżeli przez wiele lat były z nimi kłopoty. Z kolei Mezereum usuwa zmiany skórne o charakterze zapalnym.

O kiepskiej kondycji skóry świadczą także pojawiające się ciemne plamy lub brodawki. Thuja jest na to idealna – mogą się po niej cofać zmiany nawet z ostatnich tygodni lub miesięcy. (Uwaga! Nowe, szybko rozwijające się znamiona barwnikowe wymagają pilnej oceny dermatologa).

Jeżeli pierwszym rzucającym się w oczy objawem jest osłabienie i nadmierne wypadanie włosów, sprawdzi się Thallium. Dobra wiadomość dla panów: środek ten powstrzymuje także łysienie występujące u mężczyzn na tle genetycznym. W przypadku kiedy wypadanie włosów jest efektem ogólnego osłabienia lub przebytych chorób, poprawę przyniesie Arsenicum album. Łysienie postresowe najskuteczniej powstrzyma zaś Kalium phosphoricum.

Pacjentom, którzy mają problem z paznokciami (rozdwajanie się, pękanie, bruzdy, jasne plamy na powierzchni), zalecam Calcium fluoratum lub jeden z dostępnych w aptekach kompleksowych preparatów homeopatycznych uzupełniających niedobory związków mineralnych.

Jest na to eliksir Proponuję eliksir wiśniowy, który poprawia sprężystość skóry, jej nawodnienie i zdolności regeneracyjne. Wzmocnienie tkanki łącznej zaś doskonale wpłynie na stan włosów i paznokci. Eliksir przyrządzimy, miksując: 200 ml mleka sojowego, 100 g wiśni, 2 łyżeczki zarodków pszennych, łyżeczkę melasy trzcinowej, 1/2 łyżeczki skrzypu. Najlepszy efekt osiągniemy, przez kilka tygodni zastępując świeżo przygotowanym eliksirem (200 kcal) kolację.

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Według orientalnej filozofii jeśli ktoś osiągnął człowieczeństwo, powinien się doskonalić. Niezbędna do tego jest dyscyplina: przestrzeganie diety i godzin odpoczynku, niepoddawanie się negatywnym emocjom i stresowi, pamiętanie o aktywności fizycznej. Czasem wystarczy zaniedbać jeden z tych elementów, by odbiło się to na zdrowiu, a w konsekwencji m.in. na kondycji skóry, włosów i paznokci (ocena ich stanu bywa pomocą diagnostyczną, np. paznokcie przypominające szkiełka od zegarka mogą wskazywać na rozedmę płuc). Szczególnie niekorzystnie wpływają jednak zaburzenia przemiany materii, choroby układu pokarmowego (ich efektem jest niedobór składników odżywczych) oraz schorzenia przewlekłe. Kolejny niszczący czynnik to napięcie. Krosty, przebarwienia na cerze, kruchość paznokci czy nadmierne wypadanie włosów występują na ogół kilka, a nawet kilkanaście tygodni po trudnych chwilach. Dlatego te objawy bywają rzadko kojarzone ze stresem.

Jeśli więc marzymy o gładkiej cerze i mocnych, lśniących włosach i paznokciach, musimy prowadzić zdrowy tryb życia i leczyć się, o ile zachodzi taka potrzeba. Polecam kilka praktycznych, polepszających stan skóry i włosów sposobów:

Kąpiel solna: Raz w miesiącu warto poleżeć 20 minut w ciepłej wodzie z solą z Morza Martwego (zanurzamy też włosy). Usunie ona toksyny z organizmu i pozwoli wchłonąć cenne minerały.

Oczyszczające śniadanie: Przyrządzamy je z 5–7 łyżek mąki żytniej uprażonej na patelni z 1–2 łyżkami masła. Dodajemy tyle mleka wymieszanego pół na pół z wodą, by powstała papka. Całość słodzimy łyżeczką miodu lipowego. Taki posiłek, jadany 2–3 razy w tygodniu, oczyszcza układ pokarmowy i reguluje jego pracę.

Olejowa odżywka: Regularnie stosowana poprawia kondycję włosów; doskonała w przypadku nadmiernego ich wypadania. Co 2–3 wieczór wmasowujemy w skórę głowy żółtko wymieszane z 2–3 łyżkami oleju sezamowego. Włosy myjemy rano.

Właściwe mycie włosów i czesanie. Starajmy się myć głowę nie częściej niż 2–3 razy w tygodniu, potem dokładnie suszmy włosy, bo wilgoć bardzo osłabia cebulki włosowe. Podobnie wpływa na nie elektryzowanie się włosów, dlatego czeszmy się wyłącznie grzebieniami z kości słoniowej lub rogu.

Lepiej odjąć trochę gazu Właściwa dieta to podstawa piękna skóry, włosów i paznokci. Jadajmy kasze, ziarna, sezonowe owoce i warzywa (najlepiej krótko gotowane na parze). Unikajmy m.in. mięsa, alkoholu, kawy, herbaty i słodyczy. Fatalny wpływ na nas mają produkty sztucznie barwione i konserwowane. Podobnie napoje gazowane, które niszczą pożyteczne enzymy – często wypicie ich w większej ilości staje się po upływie 2–3 tygodni „widoczne” w postaci intensywnego wypadania włosów!

 

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej

Tempo życia, stres oraz pełne chemii pokarmy pozbawiają nas energii. Brakuje jej więc na to, by naturalne procesy w naszym organizmie zachodziły bez przeszkód. Także ojas (siła życiowa) utrzymująca dobrą kondycję skóry, włosów oraz paznokci jest wtedy zredukowana, co odbija się na naszym wyglądzie.

Według ajurwedy warunkiem mocnych włosów i paznokci jest zdrowa skóra. Można powiedzieć, że stan skóry jest barometrem stanu naszego zdrowia. W medycynie ajurwedyjskiej m.in. dzięki oględzinom skóry ustalamy doshę (konstytucję) pacjenta. Np. skóra osoby o typie vata ma tendencję do przesuszania i zmarszczek; typ pitta charakteryzuje skóra bardzo delikatna, jasna, o lekko czerwonawym zabarwieniu, skłonna do piegów, wyprysków, przebarwień; a typ kapha – powiększone pory, skóra gładka, wilgotna. Jednak każdy z nas bez względu na typ może mieć zdrową skórę i olśniewające włosy.

Przede wszystkim zadbajmy o dietę zgodną z naszą doshą (lekarz medycyny ajurwedyjskiej pomoże ją ustalić). Jednak każda powinna obfitować w świeże, nieprzetworzone produkty, najlepiej warzywa zielonolistne i strączkowe, kiełki, kasze. Ograniczmy spożycie mięsa, zamiast kawy i herbaty pijmy soki warzywne i owocowe. Również mleko (gotowane), miód i jogurt spożywane regularnie między posiłkami pomagają utrzymać skórę i włosy w dobrej kondycji. Nie zapominajmy też o naturalnych wzmacniających zabiegach.

Kąpiel ujędrniająca: Do wanny wlać tylko tyle wody, by móc się w niej zanurzyć, i dodać 1/2 l soku pomarańczowego. Poleżeć w kąpieli 10 minut, potem opłukać ciało letnią wodą.

Emulsja przeciwłupieżowa: Jedną część olejku z drzewa sandałowego i trzy części soku z cytryny wymieszać i przelać do ciemnej buteleczki. Przed każdym użyciem wstrząsnąć. Delikatnie wcierać w skórę głowy 2–3 razy w tygodniu.

Masaż wzmacniający: Lekko ogrzać oliwę lub specjalny olej ajurwedyjski i przez 10-15 minut wmasowywać go w skórę głowy. Olej zmyć łagodnym szamponem.

Obstrukcja równa się destrukcja Częste zaparcia sprzyjają przedwczesnemu starzeniu się organizmu (m.in. siwieniu!) oraz wielu chorobom. Regularnie spożywane, urozmaicone, bogate w błonnik posiłki oraz codzienna porcja ruchu powinny obstrukcjom zaradzić. Jeśli to nie pomoże, sięgnijmy po klasyczną mieszankę ajurwedyjską triphala. Wspomaga ona pracę jelit oraz odżywianie tkanek, ale nie uzależnia jak środki przeczyszczające.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Technomodelowanie – nowe zabiegi i kosmetyki do ciała

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Dla osób, które chcą zrzucić zbędne kilogramy, trzymają dietę i trwają w treningu, mamy dobrą wiadomość - nowe technologie przychodzą im z pomocą. W tym sezonie pojawiło się kilka zabiegów, które zaskakują możliwościami - bezpiecznie, szybko i skutecznie pomagają ujędrnić ciało, wymodelować sylwetkę, pozbyć się celullitu.

Target Body, Klinika Strzałkowski, autorska metoda usuwania opornej tkanki tłuszczowej

Target Body to zabieg na ciało opracowany przez ekspertów z Kliniki Strzałkowski. W metodzie tej połączono trzy technologie służące modelowaniu sylwetki, a całość wymaga jedynie dwóch wizyt w gabinecie.

Podczas pierwszego spotkania wykonywana jest karboksyterapia, podczas której „zmiękcza się” tkankę tłuszczową. Zbieg ten polega na ostrzykiwaniu skóry medycznym CO2 - poprawia to ukrwienie, przyspiesza lipolizę i usprawnia drenaż. Dzięki temu tłuszczyk staje się bardziej podatny na działanie zimna wykorzystywanego w dalszym etapie zabiegu.

Po tygodniu robiona jest kriolipoliza Cooltech. Technologia ta w bezpieczny i bezbolesny sposób schładza tkankę tłuszczową na wybranym obszarze do minus 8 stopni C (przez 70 minut), co powoduje zniszczenie komórek tłuszczowych, które są następnie usuwane z organizmu w naturalnych procesach metabolicznych. W czasie tej samej wizyty stosuje się również falę uderzeniową Liposhock – technologia ta pomaga organizmowi szybszej metabolizować rozbite komórki tłuszczowe i dodatkowo niszczy je mechanicznie poprawiając efektywność kriolipolizy nawet o 20 proc!

Zabieg pozwala pozbyć się tzw. opornej tkanki tłuszczowej, która nie poddaje się diecie czy ćwiczeniom.

Przed każdym zabiegiem lekarz lub kosmetolog przeprowadza szczegółowy wywiad zdrowotny w celu wykluczenia ewentualnych przeciwwskazań do zabiegu. Cena za jeden obszar 990 zł.

HI-EMT, Barberian Esthetic, elektromagnetyczna stymulacja mięśni z jednoczesną redukcją tkanki tłuszczowej

Technologia HI-EMT polega na elektromagnetycznej stymulacji mięśni. Skoncentrowane pole elektromagnetyczne przenika przez tkanki skórne i tłuszczowe aż do poziomu mięśni zapewniając ich intensywne i ciągłe skurcze. W wyniku zabiegu, w zależności od dobranego programu, następuje wzmocnienie mięśni i redukcja tkanki tłuszczowej (brzuch, uda, ramiona), a w wybranych przypadkach również intensywny wzrost mięśni (pośladki). Wskazaniem do zabiegu jest nie tylko chęć pozbycia się nadmiaru tkanki tłuszczowej z poszczególnych partii, ale też wzmocnienie i odbudowa osłabionych mięśni brzucha, pośladków, ramion, ud, talii, czy ujędrnienie brzucha po ciąży albo potrzeba przyrostu masy mięśniowej np. w przypadku deficytów czy zaników mięśniowych w przypadku kontuzji czy powikłań pochorobowych (niedowłady). Przed każdym zabiegiem lekarz lub kosmetolog przeprowadza szczegółowy wywiad zdrowotny w celu wykluczenia ewentualnych przeciwwskazań do zabiegu. Cena: pojedynczy zabieg 899 zł Cena pakietu 4 zabiegów 1797 zł.

HIFU, Klinika Miracki

HIFU (ang. High Intensity Focused Ultrasounds) to technologia z wykorzystaniem wysokoenergetycznych fal ultradźwiękowych, która zrewolucjonizowała branżę medycyny estetycznej - pozwala na intensywny lifting i ujędrnienie skóry, z jednoczesnym efektem wyszczuplenia.

Dużą zaletą technologii HIFU jest jej nieinwazyjność. Podczas zabiegu do skóry przykładane są specjalnie dobrane głowice, które emitując energię ultradźwiękową, rozgrzewają w kontrolowany sposób tkankę do temperatury 65-75 stopni C. Ciągłość naskórka nie zostaje naruszona, a zabieg nie wymaga rekonwalescencji – po wyjściu z gabinetu można od razu wrócić do codziennych czynności, choć skóra będzie lekko zaczerwieniona i nieznacznie obrzęknięta.

Oddziaływanie fali ultradźwiękowej na skórę właściwą, komórki tłuszczowe oraz powięź mięśniową powoduje proces mikro termokoagulacjiw skórze zaczynają zachodzić głębokie procesy regeneracyjne. Przegrzana tkanka rozpoczyna intensywne namnażanie kolagenu i elastyny, włókna obkurczają się, nadając przy tym skórze jędrności, zaś komórki tłuszczowe, jeśli deponujemy energię na odpowiedniej głębokości, zostają rozbite – wyjaśnia doktor Krzysztof Miracki z Kliniki Miracki.

Po zabiegu liftingu ultradźwiękowego dany obszar twarzy lub ciała staje się bardziej napięty, ujędrniony lub wyszczuplony, a co najważniejsze efekt tej rewitalizacji jest długotrwały. Zregenerowana skóra zazwyczaj długo nie wraca do poprzedniego stanu, a proces starzenia na obszarze poddanym zabiegowi ma wolniejszy przebieg. Dzięki terapii HIFU skóra ulega intensywnej przebudowie termicznej, a finalne efekty zabiegu można zaobserwować po 2-3 miesiącach – czas ten wynika z naturalnego cyklu regeneracji skóry i produkcji włókien kolagenowych. Do uzyskania oczekiwanych rezultatów zazwyczaj wystarczy jeden zabieg, jednak często pacjenci decydują się na powtórzenie terapii, aby zintensyfikować efekty. Cena uzależniona jest od obaszaru, na którym wykonywany jest zabieg.

Kosmetyki ujędrniające do stosowania w domu

Eisenberg, Body Refining - Serum wyszczuplające do ciała

Eisenberg, Body Refining Serum wyszczuplające do ciała, 419 zł/150 mlEisenberg, Body Refining Serum wyszczuplające do ciała, 419 zł/150 ml

Produkt opracowany na bazie najnowszych badań klinicznych idealny zwłaszcza do walki z miejscową kumulacją tłuszczu i opornym cellulitem. Formuła zawiera wyciągi roślinne z Bupleurum Chinese, kofeiny i kakaowca właściwego, które stymulują lipolizę oraz koenzym A przyspieszający proces spalania kwasów tłuszczowych i ich eliminację. Kombinacja składników naturalnych, w wyjątkowej formule, jest sposobem uzyskania silnego efektu lipolitycznego (symultaniczna aktywacja w kilku kierunkach) i zwiększonej eliminacji kwasów tłuszczowych. Pozbycie się kumulacji tłuszczu i cellulitu w obrębie stref problematycznych, czyli ramion, brzucha, bioder, pośladków, ud i kolan. Efekt* eliminacji nadmiaru wody i tkanki tłuszczowej widoczny już po 2 tygodniach! Serum powinno być aplikowane dwa razy dziennie na ramiona, brzuch, biodra, pośladki, uda, kolana; ruchami kolistymi aż do całkowitego wchłonięcia przez minimum 56 dni, przed zastosowaniem ulubionej pielęgnacji do ciała. *badania kliniczne prowadzone pod kontrolą dermatologiczną.

Nuxe Body, ujędrniający krem do ciała

Nuxe Body, ujędrniający krem do ciała, 159 zł/ 200 mlNuxe Body, ujędrniający krem do ciała, 159 zł/ 200 ml

Preparat o bogatej konsystencji, ma formułę zapewniającą podwójne działanie – ujędrniające i przeciwstarzeniowe. Zawiera mimozę brazylijską (patent Nuxe) i cukry owsiane dla intensywnego efektu ujędrnienia, płatki żytnie i kigelię afrykańską, aby wzmacniać strukturę skóry. Dodatkowo ekstrakt z jaśminu i witaminy E dla ochrony skóry przed przedwczesnym starzeniem. Kremowa konsystencja doskonale nadaje się do masażu.

Elancyl, My Coach dermokosmetyk antycellulitowy

Elancyl, My Coach! 128 zł/200 ml (w aptece i sklepie internetowym dermo-cosmeshop.pl)Elancyl, My Coach! 128 zł/200 ml (w aptece i sklepie internetowym dermo-cosmeshop.pl)

Skutecznie wygładza nierówności, działa ujędrniająco i antycellulitowo, co zostało potwierdzone w badaniach klinicznych. Zawiera 89 proc. składników naturalnego pochodzenia. Mikroalga Tisochrysis Lutea, kofeina i ekstrakt z bluszczu intensywnie stymulują proces spalania kwasów tłuszczowych, blokują ich syntezę oraz przyspieszają drenaż - odpływ limfy z tkanki tłuszczowej. Pochodząca w wulkanicznych Wysp Kanaryjskich Mikroalga Tisochrysis Lutea aktywuje aktywne u sportowców beżowe adipocyty, dzięki czemu nawet tak zwyczajne czynności jak taniec, wchodzenie po schodach czy spacer są aż 4 razy bardziej skuteczne w wyszczuplaniu sylwetki.
Lekka konsystencja żelu-kremu o odświeżającej nucie zapachowej szybko się wchłania nie pozostawiając filmu na powierzchni skóry. Wystarczy aplikacja raz dziennie, najlepiej w trakcie zalecanego minutowego masażu.

  1. Zdrowie

Dzienniczek zdrowia na nadgarstku. Na czym polega idea life-trackingu?

Oczarowała nas idea life-trackingu (nazywanego tez self-trackingiem lub quantified self), czyli monitorowania siebie i swojego życia za pomocą nowych technologii. Dzięki temu możemy lepiej ocenić stan własnego organizmu, zapobiec chorobom i poprawić zdrowie. (Fot. iStock)
Oczarowała nas idea life-trackingu (nazywanego tez self-trackingiem lub quantified self), czyli monitorowania siebie i swojego życia za pomocą nowych technologii. Dzięki temu możemy lepiej ocenić stan własnego organizmu, zapobiec chorobom i poprawić zdrowie. (Fot. iStock)
Zamiłowanie do nowoczesnych gadżetów (np. zegarków lub telefonów z funkcją pomiaru aktywności) okazuje się przydatne w diagnozowaniu chorób i motywowaniu się do regularnego dbania o siebie. Na czym polega idea life-trackingu i jakie parametry organizmu warto monitorować, sprawdza dziennikarka Ewa Pągowska.

Trudno dziś znaleźć kogoś, kto przynajmniej nie sprawdził, jak działa aplikacja do analizy snu, zapisywania przyjmowanych kalorii, śledzenia aktywności fizycznej czy cyklu miesiączkowego. Miłośnicy gadżetów sięgają po wagi, które poza masą ciała pokazują jego skład, a nawet prędkość fali tętna (pozwala ocenić stan naczyń krwionośnych) czy elektryczne szczoteczki do zębów monitorujące czas i sposób szczotkowania. Specjalne aplikacje odbierają informacje od urządzeń pomiarowych, przedstawiają je w atrakcyjny sposób i przechowują dane. Coraz więcej osób kupuje też urządzenia, które można nosić na sobie, jak specjalne opaski na rękę czy smartwatche, mierzące tętno i liczące kroki.

Oczarowała nas idea life-trackingu (nazywanego tez self-trackingiem lub quantified self), czyli monitorowania siebie i swojego życia za pomocą nowych technologii. Dzięki temu możemy lepiej ocenić stan własnego organizmu, zapobiec chorobom i poprawić zdrowie. W rzeczywistości jednak rzadko wykorzystujemy te możliwości. Pora to zmienić i wycisnąć z nowych gadżetów jak najwięcej korzyści.

Eksperci od własnego ciała

Kiedy amerykańska matematyczka i statystyczka dr Talithia Williams była w ciąży z trzecim dzieckiem, nie zgodziła się na wywołanie porodu, mimo że jego termin już minął. Chciała urodzić naturalnie i na własną prośbę opuściła szpital. Była przekonana, że data narodzin dziecka została źle wyznaczona. „Terminy porodu są obliczane na podstawie standardowego 28-dniowego cyklu, a moje cykle są różnej długości – czasem trwają 27, a czasem nawet 38 dni i mam dane, które to potwierdzają” – tłumaczyła lekarzowi. Wiedziała, że ma rację, bo wcześniej przez 6 lat obserwowała swoje cykle i mierzyła temperaturę, a wyniki pomiarów skrupulatnie zapisywała.

Williams przytacza tę historię podczas wykładu na konferencji TED, by przekonać słuchaczy, że dzięki codziennym pomiarom parametrów mogą stać się ekspertami od swojego ciała. Zaznacza jednak, że nie chodzi jej o lekceważenie lekarzy, tylko o współpracę z nimi – połączenie wiedzy na swój temat z wiedzą na temat całej populacji, którą dysponuje lekarz, bo taki mariaż pozwala podjąć najlepszą dla zdrowia decyzję.

Zgadza się z tym kardiolog dr n. med. Łukasz Kołtowski, który jest zafascynowany zastosowaniem nowych technologii w medycynie i prowadzi na ten temat bloga. – Podczas rozmowy i badania lekarz może jedynie uzyskać coś w rodzaju fotografii naszego obecnego życia. Wprawdzie zadaje pytania o to, co było wcześniej, ale ze względu na ograniczony czas wizyty nie jest w stanie zbudować sobie pełnego obrazu – mówi. Wyjaśnia, że kiedy np. 30-letnia pacjentka ze smartwatchem na ręce skarży się na zawroty głowy i niepokój, prosi ją o pokazanie zapisów tętna z zegarka. – Oczywiście nie traktuję ich jak twardych danych medycznych, ale dzięki nim mogę zbliżyć się do diagnozy, np. nabrać podejrzenia, że kobieta ma tachykardię (przyspieszenie akcji serca), bo badania kliniczne pokazały, że smartwatche są dość dobre w jej wykrywaniu.

Co warto sprawdzać?

Co konkretnie warto mierzyć i zapisywać, żeby nie popaść w przesadę i hipochondrię? Kobiety z pewnością powinny monitorować swój cykl. Większość wizyt u ginekologa zaczyna się przecież od pytań o datę pierwszego dnia ostatniej miesiączki, jej intensywność, długość i regularność cykli. Rzetelne informacje na ten temat pozwalają lekarzowi wyciągnąć pierwsze wnioski.

Według kardiologa dobrze jest też sprawdzać, ile kroków stawiamy w ciągu dnia. Dla naszego zdrowia o wiele lepsze jest bycie cały dzień w ruchu niż wykonywanie intensywnych ćwiczeń przez pół godziny i spędzanie reszty doby w pozycji siedzącej czy leżącej. Lekarze m.in. namawiają do przechodzenia 10 tysięcy kroków dziennie – żeby wyrobić tę normę, zwykle trzeba być w ruchu przez dużą część dnia. Badania pokazały, że taka aktywność pozwala obniżyć ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. – Zalecam też monitorowanie snu – mówi dr n. med. Łukasz Kołtowski. – Chodzi o to, by dowiedzieć się, ile dokładnie śpimy, bo chociaż różne aplikacje wiele nam obiecują – np. wykrycie fazy REM czy NREM – to jednak ciągle jeszcze są mniej wiarygodne niż badania snu przeprowadzane w warunkach szpitalnych. Może kontrolowanie liczby przespanych godzin wydaje się mało atrakcyjną funkcją aplikacji, ale namawiam do jej przetestowania.

Dodaje, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak często zarywa noce i jaki to ma wpływ na ich funkcjonowanie. Jeśli zestawią sen z innymi parametrami, np. poziomem nastroju czy aktywności fizycznej, mogą być naprawdę zaskoczone.

Śledzenie snu i liczby kroków można polecić każdemu, ale już kontrola innych parametrów powinna być dopasowana do konkretnej osoby, jej stanu zdrowia i celów.

Monitoring organizmu

Z monitorowania większej liczby parametrów najbardziej skorzystają ci, którzy chcą „wziąć się za siebie” i wyrobić zdrowe nawyki, oraz ci, którzy mają różne niepokojące objawy, ale nie znają ich przyczyny. Przyda się też pacjentom, którzy cierpią na choroby przewlekłe lub są nimi zagrożeni. W przypadku dwóch ostatnich grup odpowiedź na pytanie „co mierzyć?” jest stosunkowo prosta – często wystarczy śledzić to, o co pyta lekarz, np. tętno, ciśnienie, temperaturę czy masę ciała. Do tego celu dobrze jest wybrać specjalistyczne produkty, np. aplikacje przygotowane z myślą o konkretnej grupie pacjentów.

– Jest na przykład aplikacja dla cukrzyków, w której można wpisać, ile planujemy zjeść, ile insuliny przyjęliśmy i jakie potem było stężenie glukozy we krwi. Co ciekawe, ta aplikacja uczy się organizmu pacjenta i zaczyna mu podpowiadać, ile insuliny powinien sobie podać. Badania kliniczne pokazały, że potrafi dobrać dawkę lepiej niż chory – mówi dr n. med. Łukasz Kołtowski.

Osoby, które często czują się przygnębione, mogą skorzystać z tzw. trackerów nastroju. Co wieczór opisywać swoje samopoczucie i to, co robiły w ciągu dnia. Po pewnym czasie są w stanie zobaczyć, że np. w te dni, kiedy spacerowały, miały o wiele lepszy nastrój niż wtedy, gdy były na imprezie, że najgorszy humor miały zawsze w sobotę, a prawdziwy dół po poniedziałkowym zebraniu. Wypełnianie dzienniczka nastroju jest jedną z metod, które wspierają leczenie osób z depresją. Zapiski pozwalają zobaczyć chorym, co wpływa na ich samopoczucie, ale także to, że ich stan się poprawia – a to działa terapeutycznie.

Ci, którzy nie wiedzą, co jest przyczyną ich różnych dolegliwości, np. bólu głowy, stanów podgorączkowych czy osłabienia, mogą zacząć monitorować niepokojące ich objawy, by móc później podzielić się informacjami z lekarzem.

– Takie zapisy często dostarczają bardziej obiektywnych informacji niż słowa i opinie pacjenta, bo przecież my wszyscy bardzo często podświadomie wypieramy różne informacje o sobie. To, co nam się wydaje na nasz temat, i to, co naprawdę się z nami dzieje, często bardzo się od siebie różni – mówi dr n. med. Łukasz Kołtowski i podpowiada, że dobrym pomysłem może być nie tylko monitorowanie częstotliwości występowania objawu, np. bólu głowy, ale także tego, co bywa jego przyczyną. Czasem dzięki temu udaje się wyeliminować problem, jeszcze zanim dotrzemy z nim do lekarza.

– Jeśli wiemy, że powodem bólu głowy jest zbyt mała ilość wypijanych płynów – możemy zacząć notować, ile w ciągu dnia pijemy. Miałem nawet pacjenta, który kupił specjalną butelkę, która pokazywała, ile już wypił – mówi ekspert.

Jeśli nie uda ci się znaleźć konkretnej aplikacji, bo masz dość oryginalne potrzeby i chcesz np. zobaczyć zależność między czasem spędzanym na rozmowach z szefem a liczbą przespanych godzin albo między kłótniami z córką i napadowym objadaniem się – możesz skorzystać z aplikacji-szablonów jak np. Nomie, które wypełnia się dowolnymi parametrami.

Motywacja i świadomość

Jak widać, life-tracking może ułatwić diagnozę i być jak system wczesnego ostrzegania dla osób chorych, ale najciekawszy i chyba najmniej oczywisty jest jego motywacyjny charakter. Odpowiedni program czy urządzenie śledzące pomaga bowiem osiągnąć różne, także zdrowotne, cele. I robi to na kilka sposobów.

Po pierwsze może być impulsem do działania, np. rzucenia palenia. Niby wszyscy wiemy, że papierosy źle wpływają na zdrowie, a jednak niektórzy łudzą się, że negatywne konsekwencje nie dotyczą ich tak bardzo jak reszty palaczy. Jeśli jednak zestawią liczbę wypalanych papierosów z aktywnością w ciągu dnia czy poziomem ciśnienia tętniczego – mają szansę zobaczyć czarno na białym, że nałóg ich także nie oszczędza. Dla niektórych bywa to wystraczająco silny impuls do zmiany.

Jeśli jesteśmy już zmotywowani, by wprowadzić w życie program naprawczy – sięgnijmy po trackery, by dowiedzieć się, skąd właściwie startujemy. Jak pisze Robert E. Franken w „Psychologii motywacji”: „zanim zmienimy jakiś sposób postępowania, musimy go sobie uświadomić. Wymaga to monitorowania własnego zachowania. (…) Jeśli analizujemy nasze działania, to łatwiej nam wyznaczać cele, które prowadzą do stopniowej poprawy”.

Świadomość tego, gdzie była nasza linia startu, pomaga też dostrzec postęp. Osoby, które zaczynają ćwiczyć i dołączają do jakiejś grupy treningowej, często po krótkim czasie zaczynają się porównywać z innymi i frustrować tym, że są gorsze. Tymczasem powinny raczej porównywać swoje obecne wyniki z wcześniejszymi. Dzięki temu ich samoocena będzie wzrastać. Zamiast myśleć: „Jestem leniwy i bez kondycji”, zaczną widzieć siebie jako wytrwałych i aktywnych, bo będą mieć na to dowody. Psycholodzy nie mają wątpliwości, że wzrost wiary w siebie znacznie zwiększa szanse wytrwania w postanowieniach. Motywująca może być nawet sama świadomość, że informacje o tym, co robimy, za chwilę będziemy musieli gdzieś zapisać. Badacze z University of Pittsburgh dowiedli, że notowanie w aplikacji tego, co się zjadło, jest skuteczną strategią odchudzania, a po zaprzestaniu diety pomaga utrzymać prawidłową wagę.

Warto więc poświęcić trochę czasu, by znaleźć aplikację, która pozwala na śledzenie dokładnie tego, co chcesz, i osiąganie tego, na czym najbardziej ci zależy.

  1. Styl Życia

Jak rozbudzić w sobie energię do działania? 13 kroków

Energia śpi? Obudź ją! Czasem wystarczy kilka prostych metod. (Fot. iStock)
Energia śpi? Obudź ją! Czasem wystarczy kilka prostych metod. (Fot. iStock)
Pełni radości ludzie, żywe kolory - to wystarczający program energetyzujący. Nie ma na to lepszej pory niż późna wiosna!

Nic mi się nie chce! Za oknem piękna pogoda, a ja myślę tylko, by poleżeć w łóżku. Energia śpi? Obudź ją! Czasem wystarczy kilka prostych metod. Zacznij działać, uruchom wewnętrzną siłę! Oto szczęśliwa trzynastka sposobów na pobudkę.

1. Znajdź swój rytm! Zapisz się na zajęcia taneczne. Salsa, afro dance, rock and roll – zatańcz jak lubisz. Jeśli masz wątpliwości, co wybrać, idź na lekcję próbną. I wyciągnij ze sobą kogoś znajomego. Energetyzująca muzyka jest bardzo skuteczna!

2. Spacerując, staraj się co jakiś czas zmieniać rytm kroków – idź szybciej, potem wolniej i znów szybciej. Rozglądaj się uważnie. Dostrzegaj szczegóły, zatrzymuj wzrok na kolorach. Szukaj rzeczy śmiesznych lub zaskakujących.

3. Uprawiaj sport. Wybierz coś dla siebie: jogging, aerobic, pływanie, jogę…, każda z tych form ma swoje zalety i – jak każdy sport – pobudza wydzielanie endorfin, czyli tzw. hormonów szczęścia.

4. Zaplanuj przyjemne i aktywne popołudnie. Nie przed telewizorem czy komputerem. Twój kierunek to zieleń, majowa eksplozja. Przyroda doda ci sił. Wyjedź za miasto, idź do parku, wybierz się na spacer, na rowery z przyjaciółmi. Zwłaszcza teraz, późną wiosną, kiedy wszystko jest tak intensywne – zaczerpnij do woli energii od drzew i kwiatów, ich mocy i soczystych barw.

5. Podobnie jak w przypadku innych marzeń i potrzeb – wizualizuj swoją energię. Napisz wyraźnie: „Mam mnóstwo energii” i powieś sobie taki transparent nad biurkiem w pracy lub domu. Chodzi o to, żeby to zdanie towarzyszyło ci każdego dnia. Powtarzaj je w myślach, aż zaczniesz w nie wierzyć. Wtedy stanie się tak jak chcesz!

6. Otaczaj się ludźmi pełnymi energii, unikaj maruderów. Masz do tego prawo. Możesz nawet poprosić, żeby kolega w pracy nie narzekał w twojej obecności i nie marudził. To zatruwa i odbiera energię otoczeniu.

7. Nie żyj tęsknotą za weekendem! Potrzebujesz radości z każdej chwili, a nie męczarni od poniedziałku do piątku. Pomyśl, że każdy dzień niesie swoją własną porcję energii.

8. Nie daj sobie wmówić, że jesteś na coś za stary albo za młody, że pewnych rzeczy nie wypada. Jeśli masz nagłą chęć na lody albo taniec na placu zabaw, skakankę, zabójczą czerwoną apaszkę, głośny śmiech... Czemu nie? Rób to, co uważasz za dobre dla ciebie, czyli wszystko, co ładuje cię pozytywną energią!

9. Nie dziw się, że na nic nie masz siły, jeśli śpisz 5 godzin na dobę, a od rana pijesz litrami kawę, byle tylko się obudzić. Na śnie nie da się zaoszczędzić. Każdy dorosły człowiek potrzebuje przespać w nocy minimum 7–8 godzin. Zadbaj o tę podstawową potrzebę. Wyrzuć z sypialni laptop, telewizor, a kładąc się na odpoczynek, wyłącz telefon.

10. Przed tobą trudne lub nużące zadanie? Usiądź na chwilę, zamknij oczy i przywołaj wszystkie pozytywne emocje, które pojawią się, gdy będzie już zrobione. Ulga? Radość? Zaskoczenie, że nie było takie trudne? I zabierz się do pracy! Teraz pójdzie ci szybciej i łatwiej.

11. Na koniec każdego dnia zaplanuj sobie małą przyjemność: przeczytanie fragmentu książki, wieczorny spacer, obejrzenie zdjęć. Spraw, by ten wieczór był nazajutrz miłym wspomnieniem.

12. Weź telefon i zadzwoń do kogoś, kogo kochasz i powiedz mu o tym. Nie oczekuj odwdzięczenia się tym samym, po prostu ciesz się, że spotkałeś go na swojej drodze. Przywołaj wspólne, szczęśliwe chwile.

13. Jeśli mieszkasz z partnerem, umówcie się, że każdego dnia po pracy zafundujecie sobie niestresującą, przyjemną rozmowę, a raz w tygodniu wybierzecie się tam, gdzie panuje luźna atmosfera.

Julia Nowicka - trenerka umiejętności psychologicznych.

  1. Moda i uroda

Nlift. Zabieg, który działa cuda

(Fot. materiały partnera)
(Fot. materiały partnera)
Nlift to procedura zabiegowa, która zdobywa coraz większą popularność wśród lekarzy i pacjentek. Spektakularne efekty odmłodzenia twarzy i poprawy jakości skóry widać gołym okiem, ale potwierdzają je też badania kliniczne – w skórze rusza produkcja fibroblastów, poprawia się więc jej jędrność, zwiększa się też poziom nawilżenia. Dla nas o tej kompleksowej, innowacyjnej procedurze opowiada dermatolog i lekarz medycyny estetycznej Anna Płatkowska-Szczerek.

Dla kogo jest przeznaczony i jakie problemy estetyczne pozwala rozwiązać?
Nlift rozwiązuje problem utraty jędrności skóry u wszystkich osób, również u tych które zauważają pierwsze oznaki starzenia. Jest doskonałym zabiegiem przeciwdziałającym starzeniu się skóry u osób młodych, które już dzisiaj chcą zadbać o zdrowie i wygląd swojej skóry.

W gabinetach jest już szeroka oferta zabiegów anti-aging. W czym kryje się wyjątkowość Nlift?
Innowacyjność polega na połączeniu różnych technik zabiegowych działających na kolejnych warstwach skóry właściwej. To spojrzenie na zabiegi medycyny estetycznej z innej perspektywy niż ta, do której przywykliśmy. Nlift to połączenie różnych terapii, od pierwszego spotkania przygotowujemy skórę do kolejnych etepów, co większa ich skuteczność. Taka procedura łączona jest o wiele bardziej efektywna. Badania kliniczne potwierdzają zarówno wzrost ilości włókien kolagenowych, jak i poprawę się parametrów bariery naskórkowej.
Poza tym szeroka oferta zabiegowa w gabinecie tak naprawdę nie gwarantuje ani skuteczności zabiegów, ani też bezpieczeństwa, nie mówiąc o nakładach kosztów w stosunku do efektywności przeprowadzanych procedur.

Kluczem dobrego programu anti-aging jest odpowiednia kwalifikacja pacjenta do zabiegu i tak jak w przypadku Nlift kolejność procedur, które są ze sobą w pełni kompatybilne dla osiągnięcia jak najlepszych rezultatów estetycznych.

Jak wygląda sam zabieg?
Procedura składa się z dwóch wizyt w gabinecie lekarskim w odstępie tygodnia. Na pierwszej wizycie oceniamy skórę i jej potrzeby oraz wykonujemy mezoterapię igłową twarzy z użyciem produktu Neauvia hydro Deluxe.

W czasie drugiej wizyty przeprowadzamy zabieg termoliftingu urządzeniem Zaffiro poprzedzony wodnym pilingiem skóry. To bezbolesna, odprężająca procedura.

Następnie wykonywany jest zabieg wypełniający i podkreślający owal twarzy przy użyciu preparatu Neauvia Intense. Na koniec na powierzchnię policzków podawany jest silnie stymulujący preparat Neauvia Stimulate. Tak więc w pierwszej sesji stawiamy na dogłębne nawilżenie i poprawę jakości skóry. W drugiej zajmujemy się remodelingiem i intensywnym pobudzeniem fibroblastów do produkcji nowych włókien kolagenowych.

(Fot. materiały partnera)(Fot. materiały partnera)

Dlaczego Pani Doktor poleca ten zabieg?
Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo efektywny, a przy tym mało inwazyjny.
Mezoterapia odżywiająca i nawilżająca skórę, zabieg "podgrzewający”, który skraca włókna kolagenu, dając efekt liftingu, a na koniec delikatne wypełnienie i silna stymulacja. Czego chcieć więcej ;)?
Dzięki Nlift pacjentki, które zaczynają swoją przygodę z medycyną estetyczną, wiedzą, co będzie działo się w kolejnych etapach. Mogą sobie zaplanować zabieg i przygotować się do niego. Pacjentki, które już wcześniej korzystały z zabiegów medycyny estetycznej również otrzymują doskonałą kompleksową terapię anti-aging.
Nie sposób nie wspomnieć o produktach dodatkowych, jakie otrzymuje pacjent wykupujący procedurę Nlift. Są to krem Ceramidowy - dla odbudowy bariery ochronnej naskórka, Serum z Vitaminą C - dla jeszcze silniejszej stymulacji produkcji kolagenu oraz 30 dniowy program suplementacji Neauvia. To wszystko przekłada się na piękną, zdrową cerę i daje naturalne efekty.

Lek. Anna Płatkowska-Szczerek, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, współwłaścicielka Kliniki Anclara Health & Aesthetics w WarszawieLek. Anna Płatkowska-Szczerek, dermatolog, lekarz medycyny estetycznej, współwłaścicielka Kliniki Anclara Health & Aesthetics w Warszawie

Więcej na www.nlift.pl

  1. Zdrowie

Słodki smak trucizny – jak cukier wpływa na nasze zdrowie?

Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. (Fot. iStock)
Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. (Fot. iStock)
Bohater kultowego filmu Barei badał zawartość cukru w cukrze. Dziś miałby dużo szersze pole badawcze, ponieważ sacharoza jest wszechobecna – trafia do ketchupu, leków, ba, nawet do pasty do zębów. Dziennikarka Ewa Nowak zbadała, jak sztuczna słodycz wpływa nie tylko na jej organizm, ale i samopoczucie. I doszła do wniosku, że wysiada z białej karuzeli.

Przez rok przeciętny Polak zjada ok. 43 kilogramów cukru, co oznacza 29 łyżeczek dziennie! Cukier – słodycze – pyszności – rodzina – dobre chwile... Taki łańcuch skojarzeń ma większość z nas. Cudowne wspomnienia z dzieciństwa związane ze słodyczami łączą nas silnej niż patriotyzm. Pieczenie ciast, wyprawa z rodzicami na lody, żelki, ciastka czy bita śmietana to w naszej kulturze symbol miłości, bezpieczeństwa, rodziny, nagradzania dzieci i okazywania im, że są ważne. Gorąca czekolada czy budyń z sokiem nikomu nie kojarzy się z trucizną i niszczeniem białek – a na tym cukier bazuje. Im więcej o nim czytam, tym bardziej mam wrażenie, że to nie substancja chemiczna, ale przebrany Obcy, który chce po cichutku zniszczyć nasz gatunek. I jak na razie znakomicie mu idzie, bo statystki, wskazują, że liczba chorych na cukrzycę stale wzrasta.

Hans-Ulrich Grimm, autor książki „Żywność pełna kłamstwa”, pisze: „wiele substancji, które zjadamy w produktach spożywczych, wywołuje uczucia”. Trudno się z tym nie zgodzić. Cukier bezsprzecznie wywołuje uczucia, i to jakie! Niby wiemy, że „trzeba z tym skończyć”, a jednocześnie sięgamy po słodycze. Co takiego on w sobie ma, że nie można mu się oprzeć?

Słodki eksperyment

Zjadam krówkę na czczo i czekam, co się stanie – czuję rozkosz już po minucie – cukier spowodował wyrzut większej dopaminy, hormonu wywołującego uczucie szczęścia. A od poczucia szczęścia nietrudno się uzależnić... Gdybym zjadła krówkę z jabłkiem czy pajdą gryczanego chleba, cukier nie działałby aż tak bardzo, bo ważne jest, w jakim towarzystwie trafia do naszego organizmu. Jeśli wraz z błonnikiem (w warzywach, owocach, razowej mące), to wzrost poziomu glukozy będzie niższy niż ten wywołany przez „samotny” cukier. Dobrym towarzystwem są też zdrowe tłuszcze.

Cukier wywołuje we mnie bardzo konkretne uczucia, silnie wpływa na moje samopoczucie i zachowanie. Przez pierwszą godzinę po zjedzeniu krówki energia mnie rozsadza. Jestem zadowolona, mam przypływ sił witalnych, ale i problem ze skupieniem. Po godzinie czuję skradające się zdenerwowanie, które przekształca się w ostrą irytację, gdy poziom glukozy spada. Po niej następuje faza gwałtownego pogorszenia samopoczucia. Mam lekko depresyjne uczucie pustki, czuję silne napięcie, nawet lęk. Jestem zła, nie mogę się skupić i chce mi się czegoś słodkiego. Agresywny głos w głowie szantażuje, że nie pozwoli mi nic zrobić, dopóki mu czegoś nie dam.

Psychologia zachcianek

Naszym organizmom wystarczyłaby od czasu do czasu fruktoza, czyli cukier zawarty w owocach. Od czasu do czasu! Bo mitem jest, że można je jeść w każdej ilości. Dla przykładu stężenie fruktozy po zjedzeniu całej kiści winogron lub ośmiu mandarynek to dla człowieka za duże obciążenie. Nawet jeśli zjadamy poprawnie – tylko jedną porcję owoców dziennie – sacharozą jesteśmy dosłownie zasypywani. „Jeśli do tego dołoży się nadwagę i siedzący tryb życia, nasze komórki stawiają insulinie coraz większy opór (…). Przemęczona trzustka zużywa się, wydzielając coraz mniej insuliny, a komórki stają się coraz bardziej oporne na działanie tego hormonu. Stan taki nazywamy opornością na insulinę” – piszą dr Richard Jacoby, specjalista chorób nerwów obwodowych, i Raquel Baldelomar w głośnej książce „Cukier. Cichy zabójca”.

Jedzenie cukru doprowadza również do zjawiska leptynoodporności, a więc braku skutków działania leptyny – hormonu informującego mózg o odżywieniu organizmu. Uporczywa wysokocukrowa dieta powoduje nawykowy deficyt uczucia sytości. Jemy, ale nie czujemy się najedzeni. Stąd na przykład absurdalna potrzeba zjedzenia całej warstwy ptasiego mleczka naraz czy wszelkie kompulsywne pochłanianie słodyczy.

Jak widać, jesteśmy skażeni i odtrucie cukrowe będzie trudne. W tym stwierdzeniu nie ma słowa przesady, ponieważ cukier wywiera ogromny wpływ na nasze samopoczucie.

„Po zdecydowanym odstawieniu wszelkich słodyczy czujemy się niepewni i chorzy, niespokojni i nerwowi, a wreszcie zmuszeni do znalezienia czegoś słodkiego i zjedzenia, przekonani, że tego pokarmu bezzwłocznie musimy sobie dostarczyć. Czy możemy skupić się na pracy, wiedząc, że w szufladzie leży tabliczka czekolady? Zapewne nie – a jedynym rozwiązaniem jest jej zjedzenie” – czytam u Jacoby'ego i Baldelomar. Póki będziesz jeść cukier, będziesz atakowany przez słodkie zachcianki. Już on tego dopilnuje!

Pożegnanie z cukrem

Statystyki straszą: jedna trzecia dzieci urodzonych w latach 2006–2016 będzie miała cukrzycę typu drugiego z powodu nieprawidłowej diety. Wiele osób ma świadomość swojego uzależnienia, które zaszczepia potem dzieciom, ale ciągle uważamy, że to „tylko” uzależnienie psychiczne. „Wezmę się za siebie i z tym skończę”. Ale jeszcze nie teraz… A cukier zżera nas systematycznie, i to nie tylko w przenośni.

Stale podwyższony poziom cukru we krwi powoduje glikację białek – cukier przywiera do komórek białkowych i upośledza ich funkcje. Soczewka oka, naczynia krwionośne, włókna kolagenowe w skórze, ścięgna, stawy – białka budują wszystkie struktury naszego ciała i wszystkie są tak samo unicestwiane przez cukier. Lista schorzeń, do których się przyczynia, jest przerażająco długa: choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane, depresja, alergie, kruchość kości, zaburzone ciśnienie krwi, a do tego – jak podaje dr Richard Jacoby – najgroźniejszy jest jego wpływ na neuropatię, czyli zapalenie nerwów. Do tej pory nikt nie kojarzył diety wysokocukrowej ze schorzeniami neurologicznymi. A szkoda! Cukier niszczy nasz układ nerwowy. Odczuwamy to jako ból, a w dłuższej perspektywie jako niedołęstwo.

Nie masz wyjścia. To już nie kwestia poglądów czy nastawienia. Świat nauki mówi jednym głosem: jeśli chcesz w zdrowiu dożyć emerytury – rzuć sacharozę, a potem cukier pod każdą dosładzającą postacią. Choć stewia (z liści stewii południowoamerykańskiej) czy ksylitol (z kory brzozy) mają, owszem, znacznie niższy indeks glikemiczny, to używając ich, nie odzwyczaisz się od potrzeby odczuwania nadmiaru smaku słodkiego. To samo dotyczy sztucznych słodzików. Większość z nich, raz przyjęta, nigdy nie rozkłada się w naszym ciele, a mimo to wielu dietetyków wciąż uważa je za wsparcie w drodze do eliminacji cukru. Błąd! Proces odwyku, poza obszarem fizjologicznym, musi dotyczyć też obszaru gastrycznego. Chodzi o to, żeby przywrócić kubki smakowe do takiego stanu, w którym znów poczują słodycz surowej marchewki. Słodziki nam w tym nie pomogą. A miód?

Odkąd się dowiedziałam, co cukier robi moim białkom, słowo „glikacja” trzeszczy mi w głowie. Nie chcę trzymać w domu trucizny. Pozbyłam się całego cukru, nie mam nawet żelaznej rezerwy dla gości, ale z miodem nie dałam rady. Mam za duży szacunek dla pracy pszczół lub jestem po prostu z Polski i serce mi nie pozwala wyrzucić miodu. Po prostu więcej już go nie kupię, ale ten muszę powoli „dojeść”.

I co teraz?

Cukier, czyli sacharoza, jest dosłownie we wszystkim. Dlatego moja koleżanka uważa, że nie warto się tym przejmować. Każdy z nas jest skazany na cukrzycę, więc należy jeść rurki z kremem i popijać colą, póki jeszcze możemy, żeby potem, gdy już nam zdiagnozują cukrzycę, nie żałować. Koleżanka jest przekonana, że będzie miała cukrzycę typu drugiego. I rzeczywiście – przy takim podejściu ma to jak w banku! Ale ja widzę siebie jako zdrową, aktywną starowinkę z obwodem w pasie poniżej 78 cm (mężczyzna nie powinien mieć więcej niż 100 cm, bez względu na wzrost) bez cukrzycy, demencji i z piękną cerą. Zatem wysiadam z białej karuzeli!

A ty, drogi Czytelniku? Przeczytałeś trzy strony o cukrze, i co teraz? Wyśmiewasz strach przed nim, a może od dawna już go nie jadasz? Na jakim etapie drogi do zmian w jedzeniu cukru dziś jesteś? Określ to teraz. Lepszego momentu nie będzie.

Jak mawiał filozof Arthur Schopenhauer: „Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą”.

Koła ratunkowe w morzu cukru

  • Pij białą morwę. Zawiera witaminy z grupy B, PP oraz wysokie stężenie flawonoidów o silnym działaniu detoksykacyjnym. Polecana przy konieczności wyrównywania poziomu cukru we krwi. Pomaga ciału poradzić sobie z codziennym tsunami cukru.
  • Do pracy noś zdrowe przekąski: marchewki, jabłka, czerstwe gryczane pieczywo, naturalne jogurty. Musisz to mieć pod ręką, bo trzeba jeść regularnie. Zbyt długie przerwy prowadzą do hipoglikemii (nadmiernego spadku poziomu glukozy we krwi) kończącej się sięganiem po słodycze.
  • Jedz bezcukrowe śniadania. Najlepiej owsiankę lub jajka (tylko zerówki albo jedynki od szczęśliwych kur).
  • Wyeliminuj z menu napoje słodzone. W jednej szklance jest 8 łyżeczek cukru (tyle samo, co w szklance soku pomarańczowego). Zamiast soków z owoców – pij warzywne.
  • Pilnuj spożywania zdrowych tłuszczów. „Pragnienie cukru bywa czasem domaganiem się przez organizm tłuszczu, którego mu nie dostarczyliśmy” – pisze dr Jacoby.
  • Nawadniaj organizm. Jeśli pijesz za mało, będziesz czuć podwyższone łaknienie i szukać cukru. Kropka.
  • Wysypiaj się. Nasz organizm często myli niezadowolone ciało migdałowate z głodem i zapotrzebowaniem na cukier. Chce ci się czegoś słodkiego? Nie możesz się niczym najeść? Zdrzemnij się, a łaknienie zniknie.
  • Czytaj etykiety. Jeśli cukier jest wymieniony na jednym z pięciu pierwszych miejsc, to oznacza, że produkt jest uzależniający i chorobotwórczy, więc niech zostanie na półce w sklepie.
  • Gdy jesz poza domem, postępuj według metody 80/20. Nie zawsze dasz radę uniknąć żywności z dodatkiem cukru, więc zachowuj czystość w ośmiu przypadkach na dziesięć, a te dwa od czasu do czasu wkalkuluj w koszta życia. Nie popełniaj błędu ortodoksji, polegającego na tym, że gdy raz złamiesz zasady, od razu rzucasz dietę. Metoda 80/20 jest duża bardziej skuteczna.