Zamiast szpilek i wieczorowej sukienki zabierasz laptopa, talerz przekąsek i listę rzeczy, które „musisz w końcu ogarnąć” w internecie. Poznaj Admin Party - nowy koncept spotkań, który zamienia najbardziej nielubianą część dorosłego życia w wydarzenie towarzyskie.
Kto powiedział, że impreza ma mieć jeden konkretny szablon? W 2026 spotykać się będziemy w konkrentym celu, a spotkanie z ludźmi, którzy tak jak my potrzebują ogarnąć subskrypcję czy wyczyścić dysk brzmi jak wydarzenie, o które może nikt nie prosił, ale każdy go potrzebuje.
Impreza administracyjna (ang. life admin party) to pomysł Chrisa Colina, który w swoim artykule „How to Turn the Bureaucratic Grind of Life Into a Party” opublikowanym na łamach Wall Street Journal opisał swoją „najnudniejszą imprezę na świecie”, o której pomyślał, gdy przytłoczyła go ilość administracyjnych zadań, które musiał załatwić w Internecie. Zaprosił na nią bliskich pisząc
Wpadnijcie do mnie w następny wtorek. Weźcie sześciopak. I przynieście rachunki, wyciągi z kart kredytowych, szkolne formularze, serwisy streamingowe, z których trzeba się wypisać, mile lotnicze, którymi trzeba zarządzić, aplikację do wydatków, którą wreszcie trzeba ogarnąć.
Na Admin Party każdy przychodzi więc ze swoim laptopem, przekąskami na wspólny stół i uciążliwym cyfrowym zadaniem do wykonania, które od dawna odkłada. Może to być wypisanie się ze wszystkich subskrybcji, na które zapisaliśmy się odkąd mamy nowego maila założonego w 2016 r., wybranie zdjęć do wywołania z galerii telefonu z ostatniego roku albo skatalogowanie faktur.
Może to być także uporządkowanie zakładek w przeglądarce czy zapisanych TikToków, zachowanych z poczuciem, że „to może się kiedyś przydać”, a od miesięcy gnijących w czyśćcu naszych cyfrowych archiwów.
Słowem: wszystko to, co od dawna wymagało naszej uwagi, ale o czym zawsze zapominaliśmy lub na co po prostu szkoda nam było czasu.
Czytaj także: Body doubling – sposób na prokrastynację. Dzięki tej metodzie przestaniesz odkładać wszystko „na później”
Skąd w ogóle taki pomysł? Jak tłumaczy Colin:
U podstaw tej imprezy leżała prawda, która w ostatnich latach pozostawała niedostatecznie dostrzegana: wszyscy toniemy. Toniemy w ruchomych piaskach drobnych, głupich, administracyjnych zadań. To najbardziej nużące ruchome piaski, jakie można sobie wyobrazić.
Trudno się z nim nie zgodzić. Nawet jeśli w ostatnich latach życie pod wieloma względami stało się prostsze i szybsze - to, co wymagało kilkugodzinnych wizyt w urzędach dziś załatwimy jednym kliknięciem - to pod podobną ilością względów to życie się skomplikowało.
Skutkiem ubocznym błyskawicznych zakupów w internecie są setki mailingów, które kiedyś skusiły nas kilkuprocentowym rabatem na bieliznę, a dziś co tydzień wysyłają nam newsletter, mimo że od dawna go nie otwieramy. Posiadanie smartfona ze świetnym aparatem sprawia, że mamy tysiące zdjęć w podobnym kadrze, które zapycha nam pamięć roboczą. I co z tego, że załatwimy wiele spraw w e-urzędzie, skoro nie pamiętamy hasła do ePuap ani hasła pomocniczego do odzyskiwania tegoż hasła? Nic więc dziwnego, że kończymy zmuszeni do wizyty w placówce, gdzie uczynny pracownik odblokuje nam dostęp.
Spotkanie się z ludźmi, którzy przechodzą przez to samo, może być dla nas zbawienną ulgą. Wszyscy wiemy, że czasem najtrudniej się za coś zabrać, a przerobienie uciążliwego zadania na imprezę to balsam dla neuroatypowych mózgów, które nawet mimo palącej potrzeby zmierzenia się z wypełnieniem deklaracji PIT, będą z nią zwlekać. Dzięki admin party możemy uświadomić sobie, że wszystko jest do zrobienia, a przede wszystkim - nie jesteśmy w tym sami.
Czytaj także: „Dark showering” – trend z TikToka, który leczy z przebodźcowania. Nic nie kosztuje i naprawdę działa
Nie tylko admin party wydaje się kuszącą imprezą. Konceptualne wydarzenia stały się ostatnio szalenie popularne, dlatego tym, którzy już od dawna ubarwiają swoje spotkania towarzyskie nie wydadzą się niczym zaskakującym.
Dużą popularnością w zeszłym roku cieszyła się Power Point Party, podczas której zaproszeni goście prezentowali w formie pokazu slajdów swoją aktualną obsesję albo ulubioną teorię spiskową. Tego typu wydarzenia zaczęły przybierać nawet formę publiczną: w styczniu 2026 w warszawskim Resorcie Komedii odbyło się „Pitch you single friend”, na którym przyjaciele reklamowali publiczności swoich bliskich singli w formie kreatywnej prezentacji.
Wśród domówek furorę zrobiły przebierane imprezy pod hasłem „nowhere to wear”, na które należało założyć taki element z naszej garderoby, którego nie mamy dokąd założyć czy „came to the wrong event” party, gdzie każdy przebierał się jakby trafił na zupełnie inną imprezę - na przykład baby shower, maraton czy ślub.
Nawet klasyczne urodziny zyskały nową energię dzięki konceptowi „me party” - czyli imprezy, na którą zaproszeni goście mieli przebrać się za jubilata z dowolnego etapu jego dotychczasowego życia.
Powodów takich imprez jest mnóstwo: praca zdalna i towarzyszący jej z głód kontaktów międzyludzkich, TikTok, na którym pomysłowy koncept jednej osoby może błyskawicznie stać się wiralem, ale także fakt, że mnogość cyfrowych rozrywek sprawia, że coraz bardziej cenimy nasz czas w samotności i byle impreza w klubie czy noc planszówek to za mało, żeby wyciągnąć nas z domu. Zwłaszcza w styczniu.
Czy przekonałam was do zorganizowania Admin party? A może macie ją już za sobą? Ja wiem jedno - mam na sumieniu wszystkie cyfrowe przewinienia, o których pisałam. Mam już jedną taką Admin Party za sobą i muszę przyznać, że miałabym co robić nawet gdybym miała bywać na nich co tydzień.
Źródło: „How to Turn the Bureaucratic Grind of Life into a Party”, https://www.msn.com/en-us/money/personalfinance/how-to-turn-the-bureaucratic-grind-of-life-into-a-party/ar-AA1Qs2W6 [dostęp: 17.01.2025]