Autopromocja
WOS - 6 - desktop
WOS - 6 - desktop
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. Popatrz mi w oczy

Popatrz mi w oczy

Natalia de Barbaro (Fot. Weronika Ławniczak/Papaya Films)
Natalia de Barbaro (Fot. Weronika Ławniczak/Papaya Films)
Jedna z najbardziej porażających wiadomości, jakie usłyszałam, podchodzi od jednej z uczestniczek mojego warsztatu „własny pokój”, która pracuje z malutkimi dziećmi z problemami neurologicznymi. Opowiedziała mi, że w ostatnich latach zauważyła poważną zmianę: matki dużo mniej patrzą na swoje dzieci.

„Jestem taki jak ty – powiedział. – Wszystko pamiętam”. Zatrzymałem się na chwilę. Skoro wszystko pamiętasz, chciałem powiedzieć, i skoro naprawdę jesteś taki jak ja, to zanim jutro odjedziesz albo kiedy będziesz gotowy zamknąć drzwi taksówki, pożegnawszy się ze wszystkimi, i nie pozostanie w tym życiu już nic więcej do powiedzenia, odwróć się do mnie ten jeden raz, choćby żartem, albo tak, jakby coś ci się w ostatniej chwili przypomniało – coś, co kiedyś znaczyłoby dla mnie wszystko – i tak jak wtedy popatrz mi w oczy, wytrzymaj moje spojrzenie i nazwij mnie swoim imieniem”. „Tamte dni, tamte noce”, André Aciman

„Ta książka rozdarła mi serce” napisałam do przyjaciela, który polecił mi „Tamte dni, tamte noce”. Tak właśnie potrafi zrobić literatura: wwierca się w czytelnika nawet nie wiadomo kiedy i zostawia człowieka z tym wiertłem w sercu, całkiem bezbronnego. A potem kupujemy następną książkę z nadzieją, że następna autorka czy autor zrobią z nami to samo.

Książka Acimana jest historią miłosnego zespolenia, po którym następuje nieuchronne rozdzielenie. W momencie tego zespolenia kochankowie patrzą na siebie i zwracają się do siebie nawzajem własnym imieniem. Przeniknięcie: ja jestem ty, ty jesteś ja.

Nie da się zbliżyć do kogoś, nie patrząc na niego. Nie możemy się spotkać bez spojrzenia. „Popatrz mi w oczy, wytrzymaj moje spojrzenie”, prosi Elio Oliviera – i to jest tak, jakby mówił: „Powiedz, że mnie kochasz”. Odwrócenie wzroku, odwrócenie głowy jest aktem niemiłości.

Jedna z najbardziej porażających opowieści, jakie usłyszałam, pochodzi od jednej z uczestniczek mojego warsztatu „Własny Pokój”, która pracuje z malutkimi dziećmi z problemami neurologicznymi. Opowiedziała mi, że w ostatnich latach zauważyła poważną zmianę: matki dużo mniej patrzą na swoje dzieci. Bo patrzą w telefon.

Osobna kwestia, dlaczego to matki, a nie ojcowie, w dziewięciu na dziesięć przypadków przychodzą z dzieckiem na wizytę lekarską... Ale dzisiaj wygląda to tak: dziecko woła matkę wzrokiem i często tego wzroku nie spotyka. Mama patrzy na coś „ciekawszego”. „Już, już, poczekaj”, mówi z pochyloną głową, wpatrzona w ekran. Dziecko dostaje wtedy informację o nieobecności tej, która jest całym światem. Zrywana jest łączność. Badania pokazują, że dla dziecka bycie ignorowanym niesie większe spustoszenie niż… agresja.

Nikomu nie życzę ani jednego, ani drugiego. Ale nie miejmy złudzeń – to, że nie podnosimy na kogoś ręki, nie znaczy wcale, że go nie ranimy. Dziecko, którego rodzice na niego nie patrzą, nie reagują na jego wzrok – uczy się swojego nieistnienia. Bo, zwłaszcza na początku życia, nie istnieje inaczej niż poprzez spotkanie. Ta nauka nieistnienia odbywa się niepostrzeżenie.

Dziecko ma zapewniony wikt i opierunek, jego zdjęcia w ramionach rodziców stoją oprawione w ramki na półce z książkami. Ale równolegle dzieje się coś złego. Nie odwracajmy od tego wzroku.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE