Autopromocja
1200300
1200300
  1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. O wyższości czucia

O wyższości czucia

Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (Fot. Krzysztof Opaliński)
Monika Sobień-Górska i Jacek Dubois (Fot. Krzysztof Opaliński)
W poczekalni w przychodni siedzi obok mnie matka z 10-latkiem, który gra w telefonie i ma włączony na cały regulator dźwięk. Nikt się nie odzywa, ludzie tylko przewracają oczami. W końcu ja zwracam uwagę, że jesteśmy w miejscu publicznym.

Kobieta prosi syna o przyciszenie, ale za chwilę dodaje, że to nie w porządku, co zrobiłam, bo ona wewnętrznie czuje opór, nie zwróciła uwagi synowi z przekonaniem, ale pod presją. Pytam cię jako prawnika i starszego kolegę, czy poza kodeksem istnieje jeszcze jakiś obiektywny zbiór norm, do którego wszyscy możemy się odnieść i od niego odbijać ocenę rzeczywistości? Jesteśmy tak bardzo skupieni na własnych uczuciach i indywidualnej perspektywie, że to one stały się drogowskazem do tego, co jest dobre, a co złe.

Do niedawna takim zbiorem zasad był Dekalog, ale zdezaktualizowały się normy jego stosowania. Najpierw uznaliśmy, że obowiązuje on wszystkich, ale niekoniecznie nas samych. Potem rozszerzyliśmy zasadę, że nie obowiązuje również osób, z którymi czujemy się związani. Przeanalizuj to na przykładzie przykazania „Nie kradnij”. Gdy w przestrzeni publicznej pojawi się oskarżenie polityka o kradzież, pierwszym pytaniem nie jest, jakie są na to dowody, tylko do jakiej opcji należy. Jeśli jest „nasz”, bronimy go, jeśli jest obcy, w dwójnasób potępiamy. W ten sposób wszystko stało się relatywne. Teraz zgodne z zasadami stało się to, co jest dla nas wygodne.

Do tego dochodzi jeszcze fiksacja na punkcie tego, co czuję. Problem w tym, że każdy może mieć różne odczucia. Dla jednego normą jest to, żeby w przestrzeni publicznej zachować ciszę i kulturę. Inny czuje, że potrzebuje tu i teraz swobodnie wyrazić swoją ekspresję.

Wolność jednego człowieka nie może naruszać wolności innych. Dla mnie jedynym wyjściem z tego chaosu jest powrót do zasad szacunku i kultury osobistej. Staram się uczyć tego moich hejterów. Niemal codziennie dostaję groźby albo wyzwiska w social mediach. Odpowiadam na nie grzecznie, zgodnie z konwenansami. Jeśli wszystko obok się wali, podwyższajmy poprzeczkę.

Tylko że dominacja indywidualnej perspektywy rozlała się nawet na te z pozoru przyjazne rozmowy towarzyskie. Byłam niedawno na świątecznym „śledziku” u znajomych. Ktoś poruszył temat „ustawy o psach na łańcuchach”. Natychmiast inny go uciszył, twierdząc, że samo poruszanie takiego tematu to „za dużo dla jego wrażliwości”. Na to kolejna osoba powiedziała, że blokowanie czyjejś wypowiedzi rani z kolei jej uczucia. Zrobiła się z tego prawie awantura.

Jeśli nie chcemy o czymś rozmawiać, możemy po prostu odejść, a nie zmuszać innych do zmiany tematu. Jeśli czyjeś stanowisko nam nie odpowiada, możemy z nim polemizować, ale nie dyskredytować ani obrażać. Mam zasadę, że w mediach społecznościowych nie robię nic więcej ponad to, na co pozwalam sobie w relacjach osobistych. Nigdy nie obrażam, zachowuję właściwą formę, polemizuję. Na ogół jednak w ogóle w tym nie uczestniczę, by nie nabrać złych nawyków.

A czy widzisz sposób na to, by znów zgromadzić jakiś zbiór zasad i norm, które nie byłyby tak łatwe do obalenia czy odwrócenia kota ogonem?

Po pierwsze, warto mieć jakiś autorytet, wzór, bo zawsze jest nam potrzebny ktoś, kto podwyższa poprzeczkę. Po drugie, normy – jeśli ktoś ich nie przestrzega, po prostu eliminujmy go z obszarów naszej aktywności. U mnie w firmie stawiamy na grę zespołową, w której konieczny jest wzajemny szacunek i umiejętność współpracy. Ktoś, kto nie szanuje tych zasad, nie zagrzeje u nas miejsca. Jeżeli zaczniemy szanować poglądy i podmiotowość innych, uda się odbudować wspólne wartości, które staną się alternatywą dla ciągłego zwracania się wyłącznie ku sobie. Zapewniam cię, że nie wszyscy zwariowali, po prostu trzeba chodzić w dobre miejsca, rezygnując ze złych. Ja na przykład zawsze wolałem sąd od polityki, bo w polityce jest bagno, a w sądzie były zasady. Potem i to się pomieszało, ale wierzę, że zasady do sądu jeszcze wrócą.

Monika Sobień-Górska, dziennikarka, scenarzystka filmowa, autorka książek z gatunku literatury faktu, a ostatnio również powieści sensacyjnej. O życiu może rozmawiać godzinami. Na przykład z Jackiem Dubois.

Jacek Dubois, adwokat specjalizujący się w prawie karnym. Po godzinach pisze książki i felietony i przyjaźni się z Moniką.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE