1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Kultowe role Marka Kondrata. Od „Historii żółtej ciżemki” do „Lalki”

Kultowe role Marka Kondrata. Od „Historii żółtej ciżemki” do „Lalki”

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Małgorzata Major - Kultowe role Marka Kondrata. Od „Historii żółtej ciżemki” do „Lalki”

00:00 15:08
15s
0,5 x
15s
Marek Kondrat to niezwykle utalentowany aktor, którego role w latach 80. i 90. wyznaczały kierunek dla polskiego kina oraz rodzącej się oferty serialowej. Kondrat na szesnaście lat zniknął z ekranów, a w tym roku wraca rolą Ignacego Rzeckiego w filmie „Lalka”. Jakie produkcje z udziałem aktora zyskały miano kultowych?

Marek Kondrat zadebiutował w filmie mając zaledwie 11 lat. „Historia żółtej ciżemki” w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego do dzisiaj bywa przywoływana jako niezwykły przykład zaangażowanego kina dla dzieci (eksploruje wątek historyczny, familijny i baśniowy). Akcja toczy się w drugiej połowie XV wieku. Film opowiada losy ubogiego wiejskiego chłopca, który ucieka do Krakowa w poszukiwaniu przygody i nadziei na poznanie Wita Stwosza. Mistrz dostrzega u chłopcu talent rzeźbiarski i angażuje do pomocy w realizacji słynnego ołtarza w Kościele Mariackim. W rolę Wawrzeka, czyli chłopca lubiącego strugać w drewnie, wciela się Marek Kondrat.

Spis treści:

  1. Przełom w karierze. „W labiryncie” TVP
  2. „Psy”. Olo Żwirski chce zarobić
  3. „Ekstradycja”. Olgierd Halski na tropie
  4. „Dzień świra”. Klasyka polskiej popkultury
  5. Nadchodzi „Lalka”. Kondrat jako Ignacy Rzecki

W latach 80. występował w wielu ważnych dla tamtej dekady obrazach. W 1984 roku po raz pierwszy zobaczyliśmy aktora jako Adasia Miauczyńskiego w filmie „Dom wariatów” Marka Koterskiego. Będzie to preludium do występu w „Dniu świra”, filmu uznawanego dzisiaj za kultowy.

Zanim to jednak nastąpiło, Marek Kondrat zaledwie rok później, bo w 1985 wystąpił w polsko-węgierskiej komedii „C.K. Dezerterzy”, w reżyserii Janusza Majewskiego. Rola Jana Kaniowskiego, sprytnego Polaka dezertera, którego przed więzieniem ratuje koniec I wojny światowej, przyniosła mu sympatię widzów.

Przełom w karierze. „W labiryncie” TVP

Przełomem w karierze 38-letniego wówczas aktora był występ w pierwszym codziennym serialu Telewizji Polskiej, zatytułowanym „W labiryncie”. Serial zadebiutował w 1988 roku i przez dwa sezony oglądaliśmy życie pracowników warszawskiego instytutu naukowego w okresie transformacji ustrojowej. Kondrat zagrał postać Adama Racewicza, najpierw kierownika grupy pracującej nad stworzeniem leku Adoloran, a później szefa całego instytutu. Wykreował jedną z najciekawszych ról męskich w serialu.

 fot materiały prasowe fot materiały prasowe

Racewicz to dobry kolega, dobry szef, mąż i ojciec. W pracy lubiany, zwłaszcza przez Janka Duraja (Piotr Skarga), z którym spotyka się też w czasie prywatnym. Ich żony również się przyjaźnią. To tylko jedna z twarzy Racewicza. Notorycznie zdradza swoją żonę i wchodzi w długie nieformalne związki, nie dostrzegając jak torturuje tym małżonkę, równocześnie wypominając jej szereg przewin.

Kondrat zagrał typowego mężczyznę tamtych czasów (to zdanie powtórzę jeszcze przynajmniej raz w poniższym tekście). W towarzystwie znajomych jest zabawny i uroczy, w domu nieustająco awanturuje się z żoną (w roli Joanny wystąpiła Sławomira Łozińska) i krzyczy na dzieci. Aktor dobitnie ukazał hipokryzję swojego bohatera. Racewicz nie łączy alkoholizmu żony z tym, że jest w domu nieobecny, nie angażuje się w życie rodziny, ani nawet nie udaje, że chce spędzać z nią czas. W jej obecności rozmawia z innymi kobietami, a małżonce czyni wyrzuty, że znowu za dużo wypiła. Przyznaje też, że gdyby dawna kochanka Ewa zechciała go przyjąć, od razu by do niej odszedł.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Z dzisiejszej perspektywy jego postawa jest bulwersująca. Nie dość, że mówi wprost Joannie, iż jest jego planem B, gdy nie ma dokąd pojść, to jeszcze oczekuje od niej wierności i lojalności. A gdy zdradza żonę z jej najlepszą przyjaciółką, kilka razy odchodzi i wraca, tylko gdy kochanka Danusia (w tej roli Dorota Kamińska) mówi, że nie odejdzie od męża. Co więcej, gdy Danuta próbuje intrygować i znowu sugeruje możliwość, że będą razem, a potem okazuje się, że z niego zakpiła, Racewicz uderza kobietę podczas pokazu mody, który organizowała. Bohaterka zachowała się podle, ale nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej. Zwłaszcza, że Racewicz uderzył Danutę, ponieważ zraniła męskie ego. Upokorzyła opowiadając, że jest z nim w ciąży i mogą tworzyć rodzinę. A on tak bardzo chciał uciec przez małżeństwem z Joanną, że był zdecydowany przystać na ofertę kochanki. Nie zastanawiał się, jak zniesie to jego syn Piotr (Tomasz Sobota), ani nastoletnia pasierbica Marta (Jowita Budnik).

Co zrobił gdy z Danusią nie wyszło? Wrócił do rodziny, po raz trzeci, albo czwarty. Dziwił się też, że syn ma problemy z nauką, a żona kłopoty w pracy. W ogóle nie wziął pod uwagę faktu, że sam przyczynił się do problemów emocjonalnych syna i przybranej córki, nie wspominając już tego, jak skrzywdził żonę. A ona zamiast rozstać się z niewiernym mężem, cieszyła się, że wrócił. Mimo że dwukrotnie tworzył wielomiesięczne związki z innymi kobietami. Widać w tej historii różnice pokoleniowe. W przypadku milenialsów i zetek ta historia potoczyłaby się inaczej. Mówimy jednak o pokoleniu baby boomers i początku lat 90. gdy rozwody wciąż były ostatecznością. A mimo to, widownia mogła oczekiwać większej niezależności od Joanny, dziennikarki telewizyjnej z doświadczeniem, własnymi pieniędzmi i wieloma znajomościami.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Rola Adama Racewicza do dzisiaj budzi emocje i stanowi filar popularności serialu „W labiryncie”. To jeden z najbardziej charakterystycznych bohaterów ukazujących standardowy wizerunek męża i ojca na początku lat 90. Daleki od ideały, ale niepozbawiony uczuć wyższych. Człowiek z krwi i kości, a nie typ literacki niemający wiele wspólnego z rzeczywistością. Abstrahując od oceny poczynań bohatera, jest to niezwykle udana kreacja aktorska.

Czytaj także: Za co kochamy seriale z lat 90.? Jowita Budnik była gwiazdą „W labiryncie” i „Fitness Club”

„Psy”. Olo Żwirski chce zarobić

Film Władysława Pasikowskiego z 1992 roku, to kolejny klasyk, w którym wystąpił Marek Kondrat. Opowieść o „esbekach” zagubionych w okresie transformacji ustrojowej dzisiaj na nowo wzbudza dyskusję i zainteresowanie widzów, ponieważ film niedawno pojawił się w ofercie platformy Netflix.

Franz Maurer (Bogusław Linda) i Olgierd „Olo” Żwirski (Marek Kondrat), to mężczyźni z przeszłością, ale bez przyszłości. Tak przynajmniej sami o sobie myślą. Gdy w 1990 roku milicja zamienia się w policję, nikt nie chce ich zatrudnić w nowych służbach mundurowych. Za młodzi na emeryturę, za starzy na „drugą szansę”. Olo Żwirski w przeciwieństwie do Franza Maurera nie zamierza czekać, aż ktoś się nad nim zlituje. Maurer mimo wielu wątpliwości komisji weryfikacyjnej, dzięki znajomościom byłego teścia, dostaje szansę na pracę, ale nie potrafi jej wykorzystać. Z kolei Olo od razu dostaje wilczy bilet.

Okazja na zarobienie pieniędzy nadarza się nagle. „Siwy” (Janusz Gajos) chce zatrudnić Żwirskiego do pomocy w jego gangsterskich machlojkach. Olo wchodzi w ten układ, ale nie zamierza zwierzać się z tego swojemu przyjacielowi Franzowi, ani przestrzegać zasad ustalonych z „Siwym”. Gra do własnej bramki, nie przyjmuje żadnych poleceń i planuje postępować tak, żeby wyjść na tym jak najlepiej finansowo. Widzimy, że lojalność nie jest mocną stroną bohatera.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Maurer okazuje się naiwny w relacji z przyjacielem, nie domyśla się, że Żwirski prowadzi własną rozgrywkę, a Franz jest tylko pionkiem. Równocześnie niepełnoletnia dziewczyna Franza odchodzi do Ola, co Maurer poczytuje jako największą zdradę. Wątek nastoletniej Angeli (Agnieszka Jaskółka) po latach wzbudza niesmak, ponieważ mówimy o relacji opartej na groomingu. Dziewczyna mieszka najpierw u Franza, potem u Żwirskiego, a twórca filmu pokazuje nam bohaterkę jako cwaną i wyrachowaną modliszkę. Trudno nie oburzać się na tak opowiadaną relację, gdy mówimy o 17-letniej dziewczynie i dwóch dwa razy od niej starszych mężczyznach.

W filmie „Psy” oglądamy bohaterów niepogodzonych z nową rzeczywistością. Nie potrafią wymyślić się na nowo, żałują że stary porządek odchodzi do lamusa. Czują się ofiarami zmian transformacyjnych, nie wiedzą jak odnaleźć się na rynku pracy. Nagle okazuje się, że władza którą reprezentowali wyrzuciła ich na śmietnik historii. Marek Kondrat w roli Żwirskiego po raz kolejny zapisuje się do kanonu bohaterów dokumentujących ważny moment w polskiej rzeczywistości.

Odkrywa, że pracując w MO niczego się nie dorobił, a nagle wszyscy mówią tylko o pieniądzach i nowych możliwościach. W „Psach” Kondrat wciela się w bohatera, którego zwalczać będzie nadkomisarz Olgierd Halski w serialu „Ekstradycja”.

Czytaj także: Film „Psy” Władysława Pasikowskiego. Jakie wrażenie robi ponad trzydzieści lat od premiery?

„Ekstradycja”. Olgierd Halski na tropie

Zaledwie trzy lata później Marek Kondrat wystąpił w kolejnym ważnym serialu Telewizji Polskiej. W 1995 roku wystartowała emisja „Ekstradycji”. To był czas kiedy w Polsce panowało zarówno duże bezrobocie będące efektem zmian ustrojowych w kraju, a także kwitła przestępczość i co chwila media informowały o kolejnych porachunkach gangsterskich.

Serial w reżyserii Wojciecha Wójcika opowiada o tym, jak policja próbuje rozmontować sprzedaż heroiny, działalność grup przestępczych i korupcję wewnątrz instytucji państwowych. Olgierd Halski (w tej roli Marek Kondrat), to 45-letni nadkomisarz policji zajmujący się głównie zwalczaniem handlu narkotykami. W jego śledztwach nie brakuje również wątków rosyjskiej mafii. Jest oddany pracy, co odbiło się na małżeństwie Halskiego. Ma również córkę Basię (Aleksandra Rosińska), wychowaną przez siostrę bohatera. Olgierd zmaga się z chorobą alkoholową.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Główny bohater „Ekstradycji” to mężczyzna tamtych czasów. Daleko mu do feministy i empaty. Nie bawi się w skrupuły i dyplomację. Gdy podejrzewa innego policjanta o współpracę z gangsterami, goni go przez całą Warszawę kradzionym samochodem, po to aby finalnie brutalnie pobić. Obydwaj lądują na dywaniku u przełożonego, podinspektora Stefana Sawki (Witold Dębicki), ale koniec końców szef jest w stanie wiele wybaczyć Halskiemu, ponieważ docenia jego zaangażowanie w pracę i intuicję.

To były czas kiedy alkoholizm stanowił część życia społecznego, powszechnie nie uznawano uzależnienia za chorobę. Męskie picie oznaczało część tożsamości. Nikogo nie dziwiło, że policjanci piją. Nie równało się uzależnieniu od narkotyków, które serial mocno piętnuje.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Mimo że już wówczas powstawały inicjatywy mające na celu walkę z alkoholizmem, jak choćby znany program telewizyjny „Wódko, pozwól żyć” (prowadzony przez dziennikarkę Halszkę Wasilewską), w serialu „Ekstradycja” i innych produkcjach tamtego czasu, alkohol towarzyszył bohaterom na co dzień. Za to osoby uzależnione od narkotyków były pokazywane jako bezdomni ze strzykawkami przesiadujący w poczekalniach dworców kolejowych.

Halski ma swój rozpoznawalny wizerunek – czarną czapkę i kurtkę moro. Mimo że ma dopiero 45 lat, sprawia wrażenie zmęczonego życiem i bez nadziei na poprawę losu. Praca stanowi dla niego wartość nadrzędną. Na przestrzeni dwóch sezonów poznajemy również relacje Halskiego z siostrą Sabiną (Małgorzata Pieczyńska) oraz wspominaną już córką Basią.

Serial pokazuje życie w Polsce jako wieczną ucieczkę przed zorganizowaną przestępczością. Ponury obraz Warszawy dopełniają czający się wszędzie narkomani ze strzykawkami, albo skorumpowani urzędnicy państwowi. W dużej mierze taki obraz stolicy prezentowały również media co chwilę informujący o strzelaninach w miejscach publicznych. Wystarczy wspomnieć, że w 1998 roku doszło do zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały.

„Ekstradycja” umiejętnie pokazywała aktualne zagrożenia i samotność jednostki w „nowych czasach”. Z perspektywy trzech dekad później, serial wciąż jest wart uwagi, a rola Kondrata znakomita.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

„Dzień świra”. Klasyka polskiej popkultury

Film Marka Koterskiego z 2002 roku do dzisiaj jest ulubionym obrazem fanów reżysera. Marek Kondrat po raz drugi wciela się w postać Adasia Miauczyńskiego. Teraz jest już mężczyzną w średnim wieku, po rozwodzie i bez szans na nowy związek. Sfrustrowany pracą i niskimi zarobkami, uciążliwym sąsiedztwem, co rusz wybucha agresją.

Miauczyński to idealny obraz Polaka, niepogodzonego ze swoim miejscem w życiu i tym, że po raz kolejny coś mu nie wyszło. Bohater jako nauczyciel języka polskiego nie radzi sobie z postępującą wokół idiokracją, ale równocześnie nie ma cierpliwości do swoich uczniów, ani ludzi wokół. Czuje się lepszy od niewykształconych sąsiadów, czy obcych ludzi spotykanych na ulicy.

Byłą żonę traktuje opryskliwie, z synem próbuje utrzymywać dobrą relację, a gdy odwiedza matkę, jest zirytowany jej zachowaniem i nie rozumie, że ona już nigdy się nie zmieni. Miauczyński nie zauważa, że w stosunku do syna popełnia podobne błędy, co matka wobec niego. Nie widzi także, jak toksyczne są jego zachowania wobec żony i otoczenia.

Nerwica natręctw sprawia, że codzienność Miauczyńskiego zamienia się w koszmar. Aktor idealnie wcielił się w sfrustrowanego Polaka, który nie rozumie, że w wielu aspektach sam jest sobie winny. Kondrat dowiódł, że doskonale odnajduje się w rolach komediowych, a przez to nigdy nie wpadł do szufladki z napisem „policjant, glina, mściciel”, co stało się udziałem Bogusława Lindy.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Nadchodzi „Lalka”. Kondrat jako Ignacy Rzecki

Po szesnastu latach przerwy, Marek Kondrat powraca do filmu w roli Ignacego Rzeckiego. Premiera „Lalki” w reżyserii Macieja Kawalskiego odbędzie się 30 września. Aktor wybrał bardzo dobry moment na powrót. Zdecydował się zagrać bohatera ważnego dla polskiej kultury, po raz kolejny wymykając się szufladce. Czy oznacza to, że aktor na stałe wróci do grania? Przekonamy się niebawem.

Czytaj także: Polska literatura wraca na ekrany. Czy nowe „Lalki” przebiją sukces „Znachora”?

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE