1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Matt Damon uderza w Netflix. „Każą nam tłumaczyć fabułę, bo widz i tak patrzy w telefon”

Matt Damon uderza w Netflix. „Każą nam tłumaczyć fabułę, bo widz i tak patrzy w telefon”

Matt Damon ostro krytykuje współpracę z Netflixem: „Mocno ingerują w scenariusz”. (Fot. Arturo Holmes/WireImage/Getty Images)
Matt Damon ostro krytykuje współpracę z Netflixem: „Mocno ingerują w scenariusz”. (Fot. Arturo Holmes/WireImage/Getty Images)
Matt Damon i Ben Affleck, słynny duet aktorsko-producencki, znów wrócił do gry, tym razem działając we współpracy z Netflixem. Ich najnowszy film pt. „Łup” zasilił bibliotekę platformy w miniony piątek. W najnowszym wywiadzie gwiazdy kina nie gryzły się jednak w język, mówiąc o kulisach pracy ze streamingowym gigantem.

Tak Netflix ingeruje w scenariusze. Matt Damon otwarcie powiedział to, o czym inni wolą milczeć

W najnowszym odcinku podcastu „The Joe Rogan Experience” Matt Damon i Ben Affleck opowiedzieli o tym, jak wygląda praca ze streamingowym gigantem. Damon podkreślił, że Netflix mocno ingeruje w scenariusz i wymusza, aby produkcje „trzy albo cztery razy powtarzały fabułę w dialogach”, ponieważ widzowie i tak „siedzą w telefonach w trakcie oglądania filmów”. Zaznaczył też, że wymagania te wynikają bezpośrednio ze zmiany w uwadze widzów, dla których zachowanie uwagi przez cały okres trwania pełnometrażowego filmu jest coraz trudniejszym zadaniem. Zauważając to w swoich badaniach konsumentów, platforma postanowiła odpowiedzieć na ten trend ingerując w samą fabułę swoich treści – tak, by powtarzały i mocniej podkreślały one to, co z perspektywy scenariusza jest naprawdę ważne.

Czytaj także: Ukryte perełki na Netflixie. Byłam w szoku, że znalazłam tam takie filmy

– Standardowy sposób robienia filmu akcji, którego się nauczyliśmy, polegał na tym, że zazwyczaj masz trzy duże sekwencje akcji: jedną w pierwszym akcie, jedną w drugim i jedną w trzecim. Większość budżetu wydajesz na tę w trzecim akcie. To jest twój finał. A oni mówią: „Czy możemy mieć coś dużego w pierwszych pięciu minutach? Chcemy, żeby ludzie zostali... I byłoby dobrze, gdybyś trzy albo cztery razy powtórzył fabułę w dialogach, bo ludzie siedzą z nosami w telefonach, kiedy oglądają” – powiedział.

Ben Affleck zauważył natomiast, że nie wszystkie produkcje Netfixa przestrzegają tych zaleceń. Tu aktor wskazał na „Dojrzewanie”, udowadniając, że w tej strukturze produkcyjnej twórcy dalej mają szansę na tworzenie własnych, prowadzonych w zgodzie z nimi samymi projektów. – „Dojrzewanie” nie robi takich popieprzonych rzeczy, a jest zajebiście dobre – mroczne, tragiczne i intensywne. To historia faceta, który dowiaduje się, że jego dziecko jest oskarżone o morderstwo. Są długie ujęcia tyłów głów. Wsiadają do samochodu, nikt nic nie mówi – powiedział twórca.

Słowa Damona błyskawicznie obiegły sieć, wywołując żywe dyskusje na temat przyzwyczajeń współczesnych widzów i taktyk świadomego kapitalizowania tych nawyków. Wielu uznało, że Netflix zmusza twórców do obniżania standardów własnych pozycji filmowych i kształci nowego, nieuważnego i niewymagającego widza.

Czytaj także: Ben Affleck i Matt Damon w nowym thrillerze Netflixa. Oto wszystko, co warto wiedzieć o filmie „Łup”

Krytyka Netflixa ze strony aktora może jednak dziwić, gdyż jeszcze przed premierą filmu Affleck i Damon mówili, że przekonali serwis, aby wypłacił całej ekipie „Łupu” bonus od ilości wyświetleń – pierwszy raz w historii platformy.

Cały odcinek podcastu z Mattem Damonem i Benem Affleckiem obejrzeć można poniżej:

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE