Marta Waszkiewicz - Oscarowy melodramat z Keirą Knightley podbija HBO Max. To historia zakazanej miłości, której finał wciąż łamie serca widzów
00:00
04:47
„Anna Karenina” znów przyciąga widzów, tym razem na platformie HBO Max, gdzie film znajduje się obecnie w top 10 najchętniej oglądanych produkcji w Polsce. Ekranizacja powieści Lwa Tołstoja to jednak znacznie więcej niż kolejne kostiumowe love story. W wersji Joe Wrighta wielka literatura spotyka teatrną formę, musicalowy rozmach i wizualną ekstrawagancję. Efekt? Oryginalna adaptacja, która potrafi zachwycić widza nawet wiele lat po kinowej premierze.
Ta pełna przepychu ekranizacja klasyki literatury to wzruszająca opowieść o trudnym wyborze między szczęściem a powinnością. Główną bohaterką jest żywiołowa i piękna Anna Karenina (Keira Knightley), która wiedzie dostatnie i pozornie idealne życie: cieszy się wysoką i stabilną pozycją na petersburskich salonach, a u swojego boku ma statecznego męża Aleksieja (Jude Law) i ukochanego synka Sieriożę. Problem w tym, że pod warstwą luksusu i społecznych konwenansów kryje się nuda. Wszystko jednak zmienia się, gdy kobieta poznaje bogatego hrabię Aleksieja Wrońskiego (Aaron Taylor-Johnson), młodego i szalenie przystojnego oficera, przed którym rysuje się obiecująca kariera wojskowa.
(Fot. materiały prasowe)
Jak się można łatwo domyślić, kobietę błyskawicznie pochłania zauroczenie, które z kolei szybko przeradza się w płomienny romans. Początkowo Anna broni się jednak przed uczuciem i chce pozostać wierną żoną i matką, ale ostatecznie ulega namiętności. Jednocześnie decyduje się wyznać mężowi prawdę, przez co zostaje odrzucona przez towarzystwo i traci możliwość swobodnego kontaktu z synem. W końcu jej szaleńcze uzależnienie od Wrońskiego doprowadza do tragedii...
(Fot. materiały prasowe)
„Anna Karenina” w reżyserii Joe Wrighta to zdecydowanie jedno z najbardziej oryginalnych ujęć tej porywającej, choć tragicznej historii miłosnej. Twórca umieszcza bowiem akcję w przestrzeni prawdziwego teatru – bohaterowie przemieszczają się więc między sceną, widownią, kulisami i maszynownią, a dekoracje zmieniają swoje położenie niemal na oczach widza. Ten zabieg świetnie współgra natomiast z motywem theatrum mundi, który przedstawia świat jako wielką scenę, na której każdy odgrywa przypisaną mu rolę. To sprawia, że film momentami bardziej przypomina więc teatralny spektakl niż klasyczne kino.
(Fot. materiały prasowe)
Jeśli chodzi natomiast o aktorstwo, cała obsada wykonuje tutaj tytaniczną wręcz pracę. Zjawiskowa Keira Knightley doskonale odnajduje się w kostiumowym melodramacie jako ogarnięta uczuciem i rozedrgana emocjonalnie bohaterka, która w filmie przechodzi drogę od pewnej siebie arystokratki do kobiety pochłoniętej przez miłość i narastającą rozpacz.
(Fot. materiały prasowe)
Świetnie wypada również Aaron Taylor-Johnson jako Wroński i Jude Law jako mąż Anny. Doskonałe kreacje aktorskie są zresztą jednym z elementów, które sprawiają, że nawet najbardziej teatralne rozwiązania nie odbierają filmowi emocjonalnej siły.
(Fot. materiały prasowe)
Co więcej, dzieło zachwyca także bogatą scenografią, przepięknymi kostiumami (za które twórcy produkcji otrzymali zresztą Oscara), ujmującymi choreografiami tanecznymi i hipnotyzującymi zdjęciami, dzięki którym niemal każda scena wygląda jak starannie skomponowany obraz (szczególne wrażenie robi wspaniała sekwencja balowa – elegancka i pełna napięcia), a wszystko to dodatkowo napędza znakomita muzyka.
(Fot. materiały prasowe)
„Anna Karenina” zatem kino odważne, świeże i bardzo stylowe. Formalne szaleństwo, na jakie zdecydowali się twórcy, tj. oryginalny pomysł połączenia filmu z teatrem, nie wszystkim przypadnie jednak do gustu. Dla jednych będzie to genialny sposób na pokazanie świata pełnego pozorów, dla innych – przerostem formy nad treścią, który spłaszcza psychologię bohaterów i oddala film od ducha literackiego pierwowzoru.
(Fot. materiały prasowe)
Trzeba jednak przyznać jedno: owszem, nie jest to wierna, zachowawcza ilustracja klasyki, ale z pewnością śmiała i charakterna próba opowiedzenia jej na nowo, a także zachwycające wizualnie intrygujące widowisko z wielką miłością w roli głównej. Jeśli więc brakuje ci w życiu odrobiny teatralnej magii, ten film jest właśnie dla ciebie.
„Annę Kareninę” obejrzeć można na HBO Max.