1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. „SICK” igra z tabu kazirodztwa i lękiem przed dorosłością. Czy to najbardziej niepokojący film tegorocznego festiwalu w Gdyni? [Recenzja]

„SICK” igra z tabu kazirodztwa i lękiem przed dorosłością. Czy to najbardziej niepokojący film tegorocznego festiwalu w Gdyni? [Recenzja]

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
Jeśli macie ochotę zobaczyć film, który wytrąca z równowagi, momentami obrzydza, drażni i przeraża, ale też bawi, ujmuje intymną atmosferą i świetnymi obserwacjami, „SICK” jest właśnie dla was. Pełnometrażowy debiut fabularny Agaty Trzebuchowskiej nikogo nie oszukuje. Daje dokładnie to, co obiecuje w tytule.

Gdyby chcieć go porównać do innych debiutów tegorocznego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, to pewnie uplasowałby się gdzieś pomiędzy „Òpi” Marty Giec a „Fluidami” Marii Wider. Pierwszy jest folkhorrorem, drugi – opowieścią z gatunku coming-of-age. Sama autorka, reżyserka i scenarzystka Agata Trzebuchowska, najchętniej określa go jako horror dojrzewania.

Bohaterami jest dwójka rodzeństwa: 16-letni Maks i jego 18-letnia siostra Emma. Jest lato, a oni zamiast włóczyć się ze znajomymi, eksperymentować, nudzić się czy narzekać na rodziców, wyjeżdżają na mazurską wieś do babci chorej na demencję. Jej opiekunka nagle zniknęła, właściwie bez słowa, i na czas poszukiwania nowej to oni mają przejąć opiekę nad starsza kobietą. Tym samym wracają do domu swojego dzieciństwa, w którym spędzali zapewne każde wakacje, ale tym razem nie będzie sielanki. Ukochana babcia stała się praktycznie obcą osobą, która godzinami leży w łóżku ze wzrokiem wbitym w ścianę i nie rozpoznaje swoich wnuków, którą trzeba karmić, myć, a czasem też uspokajać i pilnować, by nie wyszła z domu i się gdzieś nie zgubiła.

Szymon, opiekun i mentor okolicznych dzieciaków, który mieszka obok i czasem oferuje podwózkę do miasta, też się zmienił. Ma żonę, dziecko i pracę w prywatnej szkole, zdaje się, że porzucił dawne ideały. Między rodzeństwem też nie dzieje się najlepiej – od początku jest wrogo nastawione do całej tej sytuacji, ale też do siebie nawzajem. Przerzucają się odpowiedzialnością za to, kto teraz babcię ma nakarmić czy umyć, robią sobie na złość, dokuczają (zwłaszcza Emma), jedynie od czasu do czasu próbując wskrzesić atmosferę beztroskiego dzieciństwa, której już nie ma.

Do tego Maks dojrzewa, jego ciało się zmienia, co wprawia go w emocjonalne i psychiczne rozchwianie. Czuje, że nie panuje nad swoimi reakcjami, także tymi stricte cielesnymi, choćby wydzielinami (wydzieliny i płyny ustrojowe to w ogóle leitmotiv całego filmu). Sytuację dyskomfortu potęgują reakcje siostry, która raz go wyśmiewa, raz specjalnie prowokuje, a jeszcze innym razem kusi. Emma z kolei nie rozstaje się z butelką wina, widać, że dorosłość, której próg przekroczyła trochę wcześniej niż Maks, przysparza jej raczej rozczarowań niż radości. Kariera sportowa, do której przygotowywała się jako młoda dziewczyna, legła w gruzach. Jest zła na matkę, że ta zostawiła ją w tym odosobnieniu w roli opiekunki babci, a właściwie też młodszego brata.

W dodatku zachowania babci stają się coraz bardziej niepokojące, początkowy stupor zamienia się w nadaktywność, a między bratem a siostrą pojawia się chęć przekroczenia jeszcze innej granicy niż dorosłość. Granicy zakazanej i mroczej, a mianowicie tabu kazirodztwa. Tylko czy to wszystko dzieje się naprawdę, czy jedynie w ich fantazji lub snach?

Oglądaj także: „W tym filmie dotykam tematu kazirodczego, ale traktuję go raczej metaforycznie”. Agata Trzebuchowska o swoim reżyserskim debiucie

Praktycznie chwilę po rozpoczęciu 51. FPFF z Austin w Teksasie dotarły dobre wieści – „SICK” został doceniony na festiwalu Fantastic Fest. Wrócił z aż dwoma laurami: nagrodą dla najlepszej reżyserii oraz wyróżnieniem specjalnym dla duetu aktorskiego – Katarzyny Łubik i Konrada Kąkola (ta dwójka rzeczywiście jest fenomenalna). Czy film powtórzy sukces w Gdyni? Na ile polskie kino, polscy jurorzy, ale i polscy widzowie są gotowi na taką opowieść? To drugie okaże się już w najbliższa sobotę. Na razie był to bodaj jedyny film, puszczany podczas festiwalu, w trakcie którego część publiczności opuszczała salę kinową. Ci, którzy zostawali, mówili jedno: tak niepokojący, że aż fascynujący. Przychylam się do tej opinii. Odkąd obejrzałam „SICK”, wciąż wracam do niego myślami.

Twórcom (oprócz reżyserii i gry aktorskiej na uwagę zasługują choćby zdjęcia autorstwa Macieja Edelmana) udało się uchwycić tę dziwaczną mieszankę lęku i wstydu, która tak często towarzyszy nam w życiu, zwłaszcza w młodości. To nie jest film szokujący. Prędzej niepokojący, wwiercający się w mózg. Na pewno świeży, odważny, zaskakujący – taki właśnie, jaki powinien być debiut. Czy jest obrazoburczy? Dla niektórych – zapewne tak. Choć gdy potraktuje się to wszystko jako metaforę, dostrzeże się jedynie zagubionych dzieciaków, niczym z opowieści o Jasiu i Małgosi, którzy – aby przejść przez ciemny las – muszą zawrzeć sojusz.

Przede wszystkim jest to jednak jasny komunikat od samej Agaty Trzebuchowskiej, którą większość wciąż kojarzy z głównej roli w nagrodzonej Oscarem „Idze” Pawła Pawlikowskiego. Ta dziewczyna pewnie kroczy drogą reżyserii, i nie cofnie się na niej przed niczym. Udowodniła to w swoich krótkich metrażach „Skwarze” i „Pustostanie”. Teraz potwierdza to bezkompromisowym „SICKiem”.

„SICK” w reżyserii Agaty Trzebuchowskiej bierze udział w Konkursie Perspektywy 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

⋯

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE