1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. 5 japońskich pojęć, których brakuje w języku polskim. Opisują ulotne chwile, które znamy, ale nie mamy na nie słów

5 japońskich pojęć, których brakuje w języku polskim. Opisują ulotne chwile, które znamy, ale nie mamy na nie słów

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot: Art Wolfe/Getty Images)
(Fot: Art Wolfe/Getty Images)
Są w życiu chwile, które doskonale znamy, ale brakuje nam słów, by je opisać. Chodzi o tę jesienną noc, kiedy wszystko spowija mgła i księżycowy blask. Albo gdy dostrzeżemy kilka kropel rosy na trawie i przyglądamy się, jak przez moment błyszczą w pierwszych promieniach słońca. Język polski często nie ma na te stany konkretnych określeń, ale znajdziemy je w japońskim, języku precyzji i uważności. Jedne opisują bardzo konkretne zjawiska, inne odnoszą się do sposobu patrzenia na życie, ale łączy je jedno: przypominają, że nasze życie to sekwencja drobnych chwil, które bardzo szybko mijają.

Spis treści:

  1. Urayamashii (羨ましい) – zazdrość bez złości
  2. Shinrin yoku (森林浴) – zanurz się w lesie
  3. Ichigo ichie (一期一会) - każdy moment wydarzy się tylko raz
  4. Asatsuyu (朝露) - widok ulotnej, porannej rosy
  5. Oborozukiyo (朧月夜) - obraz księżyca zatopionego we mgle

Urayamashii (羨ましい) – zazdrość bez złości

Zazdrość ma w języku polskim głównie negatywne konotacje. W Japonii jednak jest specjalne określenie, które stawia na budujący aspekt tego uczucia. Urayamashii, to zwrot, który można opisać jako rodzaj zazdrości lub zawiści pozbawionej goryczy. To uczucie, które pojawia się, kiedy patrzymy na czyjeś osiągnięcia i nie mamy potrzeby odwrócić wzroku, ale myślimy: „Też chciałabym tego doświadczyć”.

Język polski nie ma na ten stan dobrego określenia. Mamy naszą zazdrość, przepełnioną lękiem przed utratą, mamy zabarwioną złością zawiść, a także podziw, który, chociaż bliski urayamashii, nie oddaje w pełni sensu tego zwrotu. A przecież świetnie go znamy! Kochamy naszych bliskich i chcemy, by dobrze im się wiodło. Możemy też jednocześnie im zazdrościć i marzyć, by ich doświadczenia były kiedyś i naszym udziałem. Czyjaś kariera, podróż, związek czy sukces często stają się dla nas inspiracją, a nie powodem do złości.

Urayamshii zmienia barwę zazdrości i zamiast pytania: „Dlaczego ona ma to, czego ja nie mam?”, stawia inne, bardziej budujące: „Skoro to jest możliwe dla niej, może ja też tego chcę?”.

Czytaj także: 8 japońskich technik, które pomogą ci osiągnąć spokój i zatrzymać gonitwę myśli

Shinrin yoku (森林浴) – zanurz się w lesie

Shinrin yoku dosłownie oznacza „leśną kąpiel”. I wcale nie chodzi o to, żeby wejść do leśnego strumienia, ale o to, by świadomie „zanurzyć się” w leśnej atmosferze.

Często chodzimy na spacer do lasu lub wybieramy się na jogging, ale cały ten czas rozmawiamy przez telefon, obsesyjnie sprawdzamy tempo albo słuchamy podcastów. Las jest wtedy tylko scenografią, którą przemierzamy, ale której nie jesteśmy w stanie doświadczyć. Japończycy uważają, że samo przebywanie w lesie to za mało, by poczuć jego moc - potrzebujemy shinrin yoku, czyli rytuału, w którym poczujemy las wszystkimi zmysłami.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul (4).webp

Shinrin yoku to słuchanie odgłosów lasu, dotykanie kory drzew, wyczuwanie zapachu ziół i mchu. To spacer bez pośpiechu, gdy przyglądamy się światłu przedzierającemu się przez gałęzie i czujemy chłód powietrza na skórze. By tego doświadczyć nie musimy pokonywać określonego dystansu ani osiągać żadnego sportowego celu, bo według Japończyków czas spędzony w naturze nie musi być produktywny. Chodzi o to, by naprawdę doświadczyć cudu przyrody.

Czytaj także: Kąpiele leśne, czyli terapia lasem prosto z Japonii

Ichigo ichie (一期一会) - każdy moment wydarzy się tylko raz

To określenie, według mnie, ma kilka polskich odpowiedników, na czele ze zwrotem „raz się żyje”, ale ma w języku japońskim dodatkową głębię. Zwrot ichigo ichie można tłumaczyć jako „jedno życie, jedno spotkanie” albo „tylko raz w życiu”. Wyraża on przekonanie, że każde spotkanie i każdy moment są wyjątkowe i niepowtarzalne - i są nam dane tylko jeden, jedyny raz.

To zwrot, który najlepiej oddaje to, o czym pisała Szymborska w wierszu "Nic dwa razy":

(...) Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Chociaż możemy spotkać się z tymi samymi ludźmi ponownie, nawet w tym samym miejscu czy przy tym samym stole, to nie odtworzymy już tej samej chwili. Zmienimy się my, zmienią się inni, zmienią się okoliczności.

Dlatego ichigo ichie zachęca, by traktować chwilę, która właśnie trwa, jak coś wyjątkowego. Nie odkładać rozmowy na później, nie zakładać, że zawsze będzie jeszcze okazja. Te słowa zapraszają nas do tego, by poznać ludzi takimi, jakimi są w danym momencie - i z każdej chwili wyciągnąć wartościowe dla nas doświadczenie.

Asatsuyu (朝露) - widok ulotnej, porannej rosy

Są takie chwile, kiedy jesteśmy tylko my i zachwyt nad ulotnością świata. O tym mówi asatsuyu czyli nazwa na poranną rosę na trawie, widzianą w pierwszych promieniach słońca.

Po co Japończykom jedno słowo na tak specyficzną okoliczność? Bo tu nie chodzi o samą rosę, trawę czy brzask - chodzi o konkretny moment, kiedy krople błyszczą w słońcu, a my mamy chwilę, by to zauważyć.

To zjawisko znane tym, którzy budzą się letnim świtem - i zanim przejdą do codziennych obowiązków, podnoszą wzrok znad filiżanki kawy i zerkają na mieniącą się rosę. To przerwa między sekundami, w której jesteśmy tylko my i nasz zachwyt nad światem. Miła jest świadomość, że istnieje język, w którym ten moment ma swoją nazwę i pozwala go celebrować - chociaż tak krótko, jak krótko rosa błyszczy w pierwszych promieniach słońca.

Czytaj także: Kontakt z naturą i codzienna higiena podstawą profilaktyki zdrowia psychicznego. Felieton Sławomira Murawca

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość Pinterest.

Oborozukiyo (朧月夜) - obraz księżyca zatopionego we mgle

Oborozukiyo, czyli „zamglony księżyc” to ulubione określenie powieściopisarek, bo idealnie oddaje atmosferę romantyzmu i tajemnicy. Jednak w tym zjawisku chodzi o coś więcej, nie tylko o mgłę, ale też mistyczną aurę, jaką rozmyty księżyc nadaje chwili.

To słowo opisuje całe doświadczenie nocy zamglonego księżyca, kiedy otula nas poświata chłodnego światła, a wszystko wokół wydaje się trochę upiorne, a trochę magiczne. Jak wymarzona noc Halloween, jak scenografia baletu „Giselle”, jak idealna pogoda na schadzkę Laury i Filona. Tylko jedno słowo na tysiące wizji.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość Pinterest.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE