1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Ta książka została odrzucona 30 razy, zanim ktoś w nią uwierzył. Dziś to jedna z najsłynniejszych powieści grozy na świecie

Ta książka została odrzucona 30 razy, zanim ktoś w nią uwierzył. Dziś to jedna z najsłynniejszych powieści grozy na świecie

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. alina_soloviova/Getty Images)
(Fot. alina_soloviova/Getty Images)
W historii literatury nie brakuje książek, które zanim zyskały popularność, musiały pokonać zaskakująco wiele przeszkód. Tak było m.in. z „Folwarkiem zwierzęcym” Orwella, „Dublińczykami” Joyce’a czy pierwszym tomem przygód Harry’ego Pottera. Podobną, choć dziś niemal nieprawdopodobną drogę, przeszła także debiutancka powieść Stephena Kinga.

Z kosza na półki księgarń

Zanim Stephen King został zawodowym pisarzem, na początku lat 70. pracował jako nauczyciel angielskiego w amerykańskim liceum. Nie zarabiał jednak na tyle dużo, by rodzinie żyło się spokojnie. Dlatego, by jakoś związać koniec z końcem, po godzinach oraz w weekendy pisał opowiadania, które publikowano głównie w męskich magazynach. W takich właśnie okolicznościach narodził się pomysł na „Carrie”. Złożyły się na niego wspomnienie wakacyjnej pracy w liceum, przeczytany artykuł o telekinezie oraz pamięć o dwóch dziewczynach z dzieciństwa: klasowej outsiderce i córce religijnie fanatycznej sąsiadki. Utwór początkowo miał być krótkim opowiadaniem o nastolatce obdarzonej telekinetycznymi zdolnościami, ale ostatecznie przerodził się w coś znacznie większego. Choć nie od razu.

Gdy King napisał trzy strony maszynopisu, uznał je za nieudane, zmiął papier i wyrzucił do kosza. Nie był przekonany do swojej koncepcji i wątpił, czy potrafi przekonująco opowiedzieć historię dziewczyny wchodzącej w etap dojrzewania. Na szczęście kartki znalazła jego żona Tabitha. Otrzepała je z popiołu papierosowego, wygładziła, przeczytała – i dostrzegła w nich potencjał. Potem namówiła męża, by nie rezygnował. „Chciała, żebym pisał dalej. Chciała poznać resztę tej historii” – tłumaczył później King, przyznając, że to właśnie Tabitha ocaliła zalążek „Carrie” przed zapomnieniem.

Czytaj także: Ta powieść sprzedała się już w 4,5 mln egzemplarzy na świecie. Trudno uwierzyć, że o mały włos, a by się nie ukazała

autopromocja
750X300_srodtekst_art 2.webp

Trzydzieści odmów i jedno „tak”

Gdy King w końcu uwierzył w siebie i ukończył książkę, musiał uporać się z kolejnym wyzwaniem – przekonać do tekstu wydawców. A z tym nie poszło łatwo. Historia nastolatki, która odkrywa w sobie nadprzyrodzone moce, nie do wszystkich przemawiała. Niektórzy uznawali ją za zbyt niepokojącą, inni nie widzieli w niej potencjału komercyjnego. Jeden z wydawców miał nawet napisać: „Nie interesuje nas science fiction, które zajmuje się antyutopią. Nie sprzedaje się”. Dziś trudno się nie uśmiechnąć, czytając te słowa. Ostatecznie rękopis „Carrie” miał zostać odrzucony 30 razy, zanim zainteresowało się nim wydawnictwo Doubleday, które zaoferowało Kingowi skromną zaliczkę w wysokości 2500 dolarów.

„Carrie” – powieściowy debiut Stephena Kinga – ukazała się w 1974 roku. Początkowo nie zapowiadała się jednak na spektakularny sukces: pierwsze wydanie w twardej oprawie sprzedało się w nakładzie około 13 tysięcy egzemplarzy. Prawdziwym przełomem okazało się sprzedanie praw do wydania kieszonkowego za 400 tysięcy dolarów. Połowa tej kwoty przypadła autorowi, który dzięki temu mógł zrezygnować z pracy nauczyciela i poświęcić się pisaniu na pełen etat.

W kolejnych latach tempo było już zawrotne. Po „Carrie” powstały „Miasteczko Salem”, „Lśnienie”, „Bastion” i następne książki, które ugruntowały pozycję Kinga jako jednego z najbardziej poczytnych pisarzy świata. I to nie tylko horrory. W jego dorobku znajdziemy bowiem także thrillery, powieści obyczajowe i fantasy – m.in. „Zieloną milę”, „Skazanych na Shawshank”, „Oczy smoka” oraz ośmiotomowy cykl „Mroczna Wieża”.

Ale to właśnie „Carrie” otworzyła Kingowi drzwi do świata wydawniczego, jak również pomogła umocnić pozycję literatury grozy na rynku. Wydawcy zaczęli chętniej sięgać po historie, które wcześniej mogły wydawać się zbyt ryzykowne, a horror zaczął zyskiwać na popularności jako gatunek dostępny dla masowego czytelnika. Nieprzypadkowo zaś właśnie ta historia tak mocno trafiła do czytelników. Pod warstwą nadnaturalnego horroru kryła się bowiem opowieść o doświadczeniach, które dla wielu osób były aż nazbyt realne.

O czym jest „Carrie”?

Bohaterką książki jest Carrie White, nieśmiała licealistka wychowywana przez samotną, fanatycznie religijną matkę. W szkole natomiast jest nielubiana i prześladowana. Zmiana nadchodzi wraz z pierwszą miesiączką, kiedy to dziewczyna odkrywa w sobie moce telekinetyczne – potrafi m.in. przesuwać przedmioty za pomocą myśli i częściowo kontrolować umysły innych. To, co początkowo wydaje się niezwykłym darem, stopniowo staje się narzędziem, za pomocą którego Carrie zaczyna dokonywać zemsty na prześladowcach.

„Carrie” to jednak coś więcej niż historia o nadnaturalnych mocach i krwawej zemście. King wykorzystał konwencję horroru, by opowiedzieć o przemocy rówieśniczej, samotności, wstydzie związanym z dojrzewaniem oraz skutkach religijnego fanatyzmu. Najbardziej przejmujące jest to, że Carrie nie jest tu typowym potworem, lecz przede wszystkim dziewczyną, której krzywda przez zbyt długi czas pozostawała niezauważona. Dzięki temu powieść pozostaje nie tylko klasyką grozy, ale też gorzką opowieścią o potrzebie akceptacji i cenie społecznego wykluczenia.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Czytaj także: „Napisałam thriller psychologiczny przez przypadek – i to był bardzo szczęśliwy przypadek”. Rozmowa z B.A. Paris

Film, który utrwalił status legendy

Losy powieści zmieniła również ekranizacja Briana De Palmy z 1976 roku. Film z Sissy Spacek jako Carrie i Piper Laurie w roli jej matki stał się klasyką kina grozy, a samą Spacek oraz Laurie nominowano za kreacje aktorskie do Oscarów. W obsadzie pojawił się też młody John Travolta. Adaptacja stworzyła obrazy tak silne, że dla wielu osób są dziś równie rozpoznawalne jak sama książka: różowa suknia, bal maturalny, wiadro świńskiej krwi i mroczne spojrzenie dziewczyny, która z ofiary staje się sprawczynią katastrofy. Film podbił też zainteresowanie powieścią, pokazując wydawcom, jak skutecznie literatura grozy może żyć równocześnie na półce księgarskiej i na ekranie.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Później powstały kolejne wersje tej historii: telewizyjna adaptacja Davida Carsona z 2002 roku oraz film Kimberly Peirce z 2013 roku, w którym Carrie zagrała Chloë Grace Moretz, a jej matkę Julianne Moore. „Carrie” doczekała się ponadto musicalu scenicznego. Żadna z późniejszych adaptacji nie przebiła jednak kultowego statusu filmu De Palmy.

A choć minęło już ponad pół wieku od premiery powieści, historia Carrie White wciąż działa na wyobraźnię kolejnych pokoleń czytelników. Droga, którą musiała przejść, by ujrzeć światło dzienne, pokazuje zaś, że czasem między tekstem wyrzuconym do kosza a światowym bestsellerem jest bardzo cienka granica. To przy okazji całkiem niezła lekcja, by nie przekreślać pomysłów tylko dlatego, że na początku nie zdradzają swojego potencjału.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE