Jeśli ktoś kiedyś nie wyda albumu ze zdjęciami, na których Céline Dion przemyka z samochodu do paryskiego hotelu (i vice versa), będzie to naprawdę zmarnowana okazja. Od kilku tygodni artystka dwoi się i troi, by urządzać zgromadzonym przed wejściem fanom pokaz mody, a zarazem dawać popis radości życia i dystansu do siebie. Chętnie reaguje na zaczepki i entuzjastyczne okrzyki wielbicieli, przy okazji prezentując pełen przekrój zjawiskowej garderoby.
– Tęsknię za ludźmi. Jeśli nie będę mogła biegać, będę chodzić. Jeśli nie będę mogła chodzić, będę się czołgać. Nie zatrzymam się – mówiła Céline Dion w swoim filmie dokumentalnym. Po odwołaniu trasy Courage World Tour w 2023 roku nie było pewne, czy kanadyjska piosenkarka kiedykolwiek stanie jeszcze na scenie. Wielbiciele jej twórczości mogli wprawdzie oglądać historyczny występ na wieży Eiffla podczas ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich, ale ten wyjątkowy wieczór nie przesądzał jeszcze o jej powrocie do regularnego śpiewania na żywo. A jednak 12 września rozpoczęła w stolicy Francji serię 26 wyprzedanych występów.
Na scenie nie kryła wzruszenia takim obrotem spraw, a wtórowało jej tysiące szczęśliwców, którym udało się zdobyć rozchwytywane bilety.
Cały wysiłek, jaki włożyła w leczenie choroby Moerscha-Woltmanna, przyniósł efekty. Choć to rzadkie schorzenie neurologiczne, nazywane również zespołem sztywnego człowieka, pozostaje nieuleczalne, odpowiednio dobrana terapia może złagodzić jego objawy i spowolnić zachodzące procesy. Dziś z każdego gestu artystki można wyczytać, jak bardzo rzeczywiście stęskniła się za bliskością fanów i światłem reflektorów. Widać, że to właśnie wśród nich czuje się jak ryba w wodzie. A przy tym wygląda nie tylko promiennie, lecz także très chic.
Czytaj także: Demi Moore skradła show na pokazie Magdy Butrym. Uwagę przykuły szydełkowany top i pasujące buty
Do walizki spakowała między innymi nieoczywistą reinterpretację klasycznego trencza oraz modną marynarkę z baskinką, ale w żadnym razie nie zamierzała na tym poprzestać. W kolejnej stylizacji wykorzystała trik nazywany French tuck. Często łączy się go z Tanem France’em, współprowadzącym program Netflixa „Queer Eye”. Jak sam opowiada, przed laty zauważył ten zabieg podczas pokazu mody. Jeden z modeli miał przód koszuli wsunięty w spodnie, podczas gdy jej tył nieskrępowanie powiewał za nim, gdy szybkim krokiem przemierzał wybieg. Zdaniem stylisty ubranie wygląda dzięki temu elegancko, a jednocześnie zyskuje element francuskiej nonszalancji.
Z pewnością sama nieraz stosowałaś tę metodę – chyba że stoisz po stronie młodych internetowych twórców z pokolenia Z, którzy uznają ją za przestarzały relikt millenialsów. Niezależnie od tej krytyki ma ona jednak wiele zalet: pomaga poprawić proporcje sylwetki, podkreślić talię i optycznie wydłużyć nogi. Szczególnie dobrze prezentuje się w połączeniu ze spodniami z wysokim stanem, co doskonale widać na przykładzie Céline Dion.
Gwiazda zestawiła błękitną koszulę oversize z postawionym kołnierzykiem z grafitowymi spodniami garniturowymi o szerokich nogawkach. Zgodnie z zasadami French tuck wsunęła za pasek jedynie przód koszuli, pozostawiając jej wydłużony tył swobodnie wypuszczony i nadając mu tym samym formę peleryny. Dzięki temu zabiegowi oraz podwiniętym rękawom całość zachowała niewymuszony charakter, ale przy tym wciąż prezentowała się szykownie. Zestaw uzupełniały karmelowe buty z wydłużonym noskiem oraz duża, miękka kopertówka w intensywnym odcieniu kobaltu. Tym razem artystka zdecydowała się na rozpuszczone włosy, a biżuterię zastąpiła oszczędnym zegarkiem, co tylko wzmocniło efekt słynnego francuskiego je ne sais quoi.
Czytaj także: Ta sukienka od dekad pozostaje symbolem elegancji. Penélope Cruz stylizuje ją w Wenecji z torebką XXL