1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Najpierw zachwyciła Europę, potem Hollywood. Sandra Hüller udowadnia, że wielkie aktorstwo nie potrzebuje skandali i blichtru

Najpierw zachwyciła Europę, potem Hollywood. Sandra Hüller udowadnia, że wielkie aktorstwo nie potrzebuje skandali i blichtru

(Fot. Laurent Koffel/Gamma-Rapho/ Getty Images)
(Fot. Laurent Koffel/Gamma-Rapho/ Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - Najpierw zachwyciła Europę, potem Hollywood. Sandra Hüller udowadnia, że wielkie aktorstwo nie potrzebuje skandali i blichtru

00:00 08:37
15s
0,5 x
15s
Przez lata Sandra Hüller pozostawała aktorką znaną przede wszystkim bywalcom festiwali oraz koneserom europejskiego kina i teatru. Dziś jej nazwisko zna cały filmowy świat. Międzynarodowe uznane przyniosły jej magnetyczne, wręcz hipnotyzujące kreacje w filmach „Toni Erdmann”, „Strefa interesów” i „Anatomia upadku”, jednak jej kariera nie jest historią nagłego odkrycia ani przypadku. To opowieść przede wszystkim o wielkim talencie, cierpliwości, konsekwencji i odwadze, aby – bez względu na wszystko – zawsze iść własną drogą.

Jej obecność na ekranie sama w sobie jest już gwarancją jakości – po tym poznajemy, że mamy do czynienia z naprawdę wielkim kinem. Jeszcze kilka lat temu była jednak przede wszystkim ikoną europejskiego kina artystycznego: uwielbianą przez krytyków i festiwale, ale funkcjonującą raczej poza Fabryką Snów. Po sukcesach „Anatomii upadku” i „Strefy interesów” oraz nominacji do Oscara niemiecka gwiazda weszła do absolutnej światowej czołówki i dziś jest jedną z najbardziej cenionych aktorek na świecie.

Jej nazwisko regularnie pojawia się więc w oscarowych przewidywaniach, a kolejne międzynarodowe produkcje tylko umacniają jej pozycję. Tym samym osiągnęła więc coś, co udaje się niewielu aktorkom z Europy: zdobyła uznanie Hollywood, nie rezygnując przy tym z własnego stylu i niezależności, a do tego udowodniła (podobnie jak Meryl Streep czy Helen Mirren), że wielka kariera nie zawsze zaczyna się wcześnie.

(Fot. Dan Doperalski/Golden Globes 2024/Golden Globes 2024 via Getty Images) (Fot. Dan Doperalski/Golden Globes 2024/Golden Globes 2024 via Getty Images)

Nie ma dla niej zadań niemożliwych – udźwignie każdą rolę. Od początku konsekwentnie idzie własną drogą i bardzo ostrożnie wybiera projekty: wymagające role teatralne, kino psychologiczne wymykające się wszelkim schematom, ambitne filmy autorskie, często trudne, wymagające i niekomfortowe dla widza, a każdą jej kreację spokojnie można określić mianem „wybitnej”. Najchętniej wciela się jednak w postaci, które są antypatyczne, wręcz odpychające. Zachwyca odwagą interpretacyjną, bystrą inteligencją i ogromną emocjonalnością, a uwagę przyciąga nawet wtedy, gdy gra oszczędnie. Oszczędne w środkach aktorstwo to zresztą jej znak rozpoznawczy.

(Fot. Stephane Cardinale/Corbis/Getty Images) (Fot. Stephane Cardinale/Corbis/Getty Images)

Ponad wszystko ceni sobie też autentyzm. Na spotkania z widzami i prasą ubiera się całkiem zwyczajne: dżinsy, T-shirt, minimum makijażu – w końcu to dziewczyna z berlińskiego osiedla. Poza tym żyje z dala od blasku fleszy. Prywatność zachowuje dla siebie, unika celebryckiego stylu życia i medialnego ekshibicjonizmu. Rzadko opowiada publicznie o życiu rodzinnym (wiadomo jedynie, że ma córkę), nie prowokuje skandali. Wciąż pozostaje tajemnicza i skupiona na pracy, a jeśli wścibscy dziennikarze przekraczają granicę, odpowiada, że jej role to wszystko, co ma do przekazania światu i widzowie naprawdę muszą wiedzieć, jak wygląda jej codzienność poza ekranem.

Moja praca nie polega na tym, żeby pokazywać ludziom, kim naprawdę jestem. Jeśli ktoś chce poznać prawdziwą mnie, niech do mnie napisze i wybierzemy się na drinka” – mówi.

Sandra Hüller: wczesne lata

Sandra Hüller urodziła się 30 kwietnia 1978 r. w Suhl, na terenie dawnej NRD. Dorastała jednak w Friedrichrodzie, gdzie już jako nastolatka zainteresowała się teatrem i brać udział w licznych warsztatach dramatycznych. Od początku było widać, że jest niesamowicie kreatywna i wrażliwa emocjonalnie. Po zdaniu matury zdecydowała się więc na profesjonalne kształcenie i wyjechała do Berlina, aby rozpocząć studia w prestiżowej Akademii Sztuk Dramatycznych im. Ernsta Buscha w Berlinie. Po ukończeniu szkoły w 2003 r., zamiast walczyć o role na wielkim ekranie, postawiła jednak na teatr, który nauczył ją cierpliwości, pracy w zespole i żelaznej dyscypliny.

„Scena daje mi coś, czego kino nie potrafi zastąpić. Uwielbiam ten proces przygotowań, wspólnego myślenia, prób i porażek” – mówi.

Czytaj także: Powiedzieć swoją prawdę. Rozmowa z Sandrą Hüller, aktorką znaną z filmów „Strefa interesów” i „Anatomia upadku”

Sandra Hüller: historia kariery

Zanim zadebiutowała w kinie, przez kilka lat była związana wyłącznie z teatrem. Po raz pierwszy na ekranie pojawiła się w 1999 r. w filmie „Midsommar Stories”, jednak to rola w dramacie „Requiem” (2006) przyniosła jej status gwiazdy i do dziś pozostaje jedną z jej najważniejszych ról. Wcielenie się w chorą na epilepsję dziewczynę, która głęboko wierzy, że została opętana, wymagało jednak od aktorki ogromnego zaangażowania psychicznego i fizycznego. Wybitna kreacja bohaterki kruchej i zagubionej została jednak doceniona przez krytyków, a na Berlinale jury jednogłośnie przyznało jej Srebrnego Niedźwiedzia.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Prawdziwym filmowym przełomem o zasięgu globalnym okazał się dla niej film „Toni Erdmann” (2016), który stał się sensacją na festiwalu filmowym w Cannes. W Niemczech Hüller była już wówczas uznaną aktorką. Kreacja ambitnej konsultantki biznesowej, która próbuje odnaleźć się w trudnej relacji z ekscentrycznym ojcem, zapewniła jej jednak prawdziwą międzynarodową sławę. Wtedy aktorka po raz pierwszy pokazała bowiem, że potrafi jednocześnie bawić, wzruszać i budować emocjonalne napięcie niemal bez słów.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Kulminacja jej dotychczasowej kariery nastąpiła jednak w 2023 r., kiedy w Cannes zaprezentowano aż dwa filmy z jej udziałem. W nagrodzonej Złotą Palmą „Anatomii upadku” stworzyła wielowymiarowy portret pisarki oskarżonej o śmierć męża, co zaowocowało licznymi nagrodami oraz nominacją do Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

W „Strefie interesów” brawurowo wcieliła się natomiast w postać Hedwig Höss, żony komendanta Auschwitz. To kreacja chłodna i minimalistyczna, a jednocześnie pełna napięcia, które Hüller potrafi przekazać zaledwie jednym spojrzeniem czy drobnym gestem. Warto też wspomnieć, że oba tytuły ostatecznie zostały nagrodzone Oscarami – pierwszy z nich za scenariusz oryginalny, a drugi za dźwięk i film międzynarodowy.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Sandra Hüller: kariera w 2026 roku

W tym roku Sandra Hüller w zasadzie nie znika z dużego ekranu. W ostatnich miesiącach wystąpiła bowiem u boku Ryana Goslinga w hollywoodzkim „Projekcie Hail Mary”, który okazał się wielkim kinowym hitem, oraz „Ojczyźnie” Pawła Pawlikowskiego, gdzie z niezwykłą subtelnością stworzyła kreację Eriki Mann, córki pisarza Thomasa Manna.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Obraz nagrodzono Złotą Palmą za reżyserię w Cannes, a lada momenty powalczy on również o Złote Lwy na festiwalu w Gdyni, gdzie niemiecka gwiazda będzie miała także szansę na nagrodę aktorską). Sandra Hüller aktorką roku? Znak zapytania właściwie nie jest tu potrzebny, bo to fakt, któremu chyba nikt nie jest w stanie zaprzeczyć.

Czytaj także: „Przeraża mnie hałas świata”. Jak Paweł Pawlikowski, introwertyczny filmowiec z Warszawy, podbił świat Hollywood i Cannes?

Jesienią swoją premierę będą miały natomiast kolejne dwa filmy z jej udziałem: „Róża”, austriacki kandydat do Oscara, gdzie wcieliła się w kobietę, która decyduje się na życie jako mężczyzna, oraz „Digger”, w którym zagrała u boku Sama Rockwella.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Poza tym w tym roku wcieliła się również w słynną austriacką eseistkę i poetkę w filmie o Ingeborg Bachmann. Czy Akademia Filmowa po raz kolejny doceni jej talent licznymi nominacjami? Wiele na to wskazuje. Teraz tylko pozostaje czekać, aż któraś z nich zamieni się w statuetkę, bo takie aktorstwo zdecydowanie na to zasługuje.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE