Rano marzniemy w cienkiej bluzce, a po południu przeklinamy zbyt ciepły płaszcz. Co takiego nosić jesienią, żeby nawigować zmiany pogody? W tym sezonie odpowiedź brzmi identycznie w Londynie, Paryżu i na profilach ulubionych stylistek — to chore jacket, robocza kurtka, która porzuciła ogrody i fabryki na rzecz miejskich chodników.
Chore jacket narodziła się jako element garderoby robotników przemysłowych i kolejarzy we Francji XIX wieku. Szyto ją z wytrzymałego, choć lekkiego drelichu barwionego, dodając cztery pojemne kieszenie na narzędzia, a charakterystyczny, intensywnie niebieski kolor pochodził z barwnika na bazie benzoesanu – stąd lokalne określenie „bleu de travail”, czyli „niebieska robocza”. Od tego koloru wywodzi się też amerykańskie „blue collar”, odnoszące się do koloru koszul pracowników fizycznych. Kurtka szybko przepłynęła Atlantyk i mniej więcej w latach 20. XX wieku zadomowiła się w Stanach jako „chore coat” – idealna do prac w ogrodzie czy na farmie.
Za współczesny awans społeczny kurtki można podziękować między innymi Billowi Cunninghamowi, legendarnemu fotografowi mody ulicznej, który nosił ją niemal jak uniform – widać to w poświęconym mu dokumencie z 2010 roku. Dziś sztafetę przejęli inni, na przykład Harry Styles, który prawie nie rozstaje się ze swoją wypłowiałą Jolene Jacket od The Row – wycenioną na niecałe 1500 funtów, czyli ok. 7,5 tys. złotych. (Nie umknęła nam ironia metki z tak zawrotną kwotą przypiętej do imitacji odzieży robotniczej...). I choć trend jest przede wszystkim kierowany i podchwycony przez mężczyzn, coraz więcej kobiet sięga po nie jako lżejszą i mniej opatrzoną alternatywę do popularnej barn jacket (patrz: kolekcja Victorii Beckham na wiosnę-lato 2026).
Victoria Beckham (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Chore jacket i barn jacket to nie to samo, choć wyglądają podobnie
Oba modele mają luźny krój, mnóstwo kieszeni i solidną tkaninę, ale nieco różnią się rodowodem. Barn jacket, święcąca w ostatnich latach triumfy nie tylko w stodołach, ale również na plecach brytyjskiej arystokracji, to amerykańska odpowiedź na francuski pierwowzór: jest cięższą, ocieploną wersją kurtki roboczej do pracy na farmie, często z woskowanej tkaniny i charakterystycznym sztruksowym kołnierzem.
Jak nosić chore jacket, żeby wyglądać szykownie, a nie jak prosto z działki?
(Fot. Valentina Frugiuele/Getty Images)
Najlepiej z odrobiną nonszalancji. Dziewczyny z branży mody zakładają ją do sukienek mini i baletek albo rzucają na t-shirt i proste dżinsy. Cały urok tej kurtki polega na braku pretensjonalności – jest praktyczna, lekko męska w kroju i pasuje do wszystkiego. Może dlatego chore jacket tak szybko uciekła z ogrodowej szopy i wylądowała w garderobach najmodniejszych kobiet – najpierw za sprawą Harry'ego Stylesa, potem wszystkich, których jego stylizacje przekonały, a teraz – także na wieszakach sieciówek.
Czytaj także: „Cotswolds Chic” to brytyjska wersja old money. Tej jesieni to angielska wieś inspiruje świat mody
Gdzie kupić chore jacket
Carharrt WIP – 844,99 zł na Answear.com
(mat. prasowe)
Marks & Spencer's – 290 zł
(mat. prasowe)
(mat. prasowe)