„A co ty taka cicha?”, „Co tak mało mówisz?”, „Co ty taka zamyślona?” – czy ty też nie raz słyszałaś te pytania od bliskich czy znajomych? Introwertycy często muszą znosić je od dziecka. Jako osoby z natury ciche i refleksyjne, są często niesprawiedliwie oceniane przez otoczenie. Zarzuca się im chłód i dystans. Wymusza się na nich więcej interakcji i większy entuzjazm, tak jakby wrodzony spokój i powściągliwość były ich wadą albo dziwactwem. Jak uświadomić bliskim, że takie przekonania są krzywdzącymi stereotypami, a introwertyzm może mieć zalety?
Nie jest to łatwe, bo w towarzystwie od zawsze bardziej cenione są odwaga i przebojowość. Introwertyk, który bardziej woli obserwować rzeczywistość z boku niż robić wokół siebie szum i konkurować o uwagę, dla niektórych może więc wydawać się mrukiem albo nawet dziwakiem. Stąd powracające pytania, które dla osób cichych są prawdziwą zmorą: dlaczego jesteś taka smutna? Dlaczego nic nie mówisz? Co tak cicho siedzisz, powiedz coś!
Nie ma powodów, by pytających oskarżać o złe zamiary – dla osób z natury wygadanych dłuższe milczenie naprawdę może wydawać się czymś niecodziennym, co wymaga jakiejś formy usprawiedliwienia. I introwertycy często odruchowo chcą się tłumaczyć, choć nie mają z czego. W ich postawie nie ma nic obraźliwego ani niestosownego. Fakt, że nie spełniają czyichś oczekiwań co do zachowania w towarzystwie, nie czyni ich gorszymi czy dziwnymi.
Coraz więcej introwertyków na szczęście to rozumie i przestaje mieć kompleksy względem bardziej przebojowych znajomych. Ci jednak wcale nie zadają rzadziej swoich pytań. Jak grzecznie i bez ryzyka konfrontacji wytłumaczyć im, że introwertyzm to nic złego?
Świetnej wskazówki w tym zakresie udzieliła ostatnio Dorie Clark, znana trenerka komunikacji, która w swojej karierze miała okazję szkolić m.in. amerykańskich polityków. W swoim poradniku na Instagramie radzi ona, żeby nie protestować przeciwko nadanej nam etykietce introwertyka – ale dodatkowo zrobić z niej atut.
– Gdy ludzie mówią ci „Jesteś taka cicha”, możesz odpowiedzieć im: „Tak, jestem. Wolę najpierw uważnie posłuchać. Jeśli będę miała coś istotnego do dodania, odezwę się” – instruuje ekspertka.
Dorie tłumaczy, że w ten sposób czyjś niezbyt przychylny osąd sprytnie zamieniamy na coś, co pozytywnie nas wyróżnia. Czytaj: pokazujemy, że nasze słowa mają wartość, dlatego nie chcemy wylewać z siebie potoku słów.
Ekspertka zwraca też uwagę, że przyznając się do bycia kimś cichym, dajemy innym do zrozumienia, iż dobrze czujemy się w swojej skórze i w pełni siebie akceptujemy. Zaprzeczanie albo próby tłumaczenia dałyby odwrotny efekt.
A co jeśli trafiliśmy na osobę wyjątkowo kąśliwą i upartą, która mimo naszej odpowiedzi nie ustaje w namowach: „no powiedz coś więcej”?
– Możesz się uśmiechnąć i przebić piłeczkę na jego stronę pytając: „OK, to powiedz mi, co byś chciał ode mnie usłyszeć?” – radzi Dorie Clark. – W ten sposób łatwo rozpoczniesz konwersację – albo też odkryjesz blef osoby, która po prostu chciała ci dopiec – podsumowuje ekspertka.