1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. „Kobieta powinna raczej milczeć, czekać, co powie mąż, ojciec”. Tak uważa prawie połowa Polaków. Historyk Kamil Janicki prześwietla polskość

„Kobieta powinna raczej milczeć, czekać, co powie mąż, ojciec”. Tak uważa prawie połowa Polaków. Historyk Kamil Janicki prześwietla polskość

Kamil Janicki (Fot. archiwum autora)
Kamil Janicki (Fot. archiwum autora)

Odsłuchaj artykuł

Anna Sierant - „Kobieta powinna raczej milczeć, czekać, co powie mąż, ojciec”. Tak uważa prawie połowa Polaków. Historyk Kamil Janicki prześwietla polskość

00:00 16:19
15s
0,5 x
15s
Polki i Polacy: kim właściwie jesteśmy? Osobami dumnymi z polskości, przekonanymi o własnej gościnności? Lubiącymi narzekać? Ile w tych przekonaniach jest prawdy, a ile narodowych mitów? Historyk Kamil Janicki, autor książki „Polskość”, przygląda się Polkom i Polakom – od tego, jak definiujemy role płciowe, przez (nie)wiarę teorie spiskowe, po nasz stosunek do... suszarek bębnowych.

Spis treści:

  1. Kamil Janicki: Budzimy się, pękając z dumy i zasypiamy dumni z polskości
  2. Polska godzinność: jest warunkowana i nie każdy powinien jej oczekiwać
  3. Kamil Janicki: „Też wprost uwielbiam sobie niezobowiązująco pozrzędzić. Jak to Polak”
  4. Kamil Janicki: „Polskie społeczeństwo jako całość jest zauważalnie tradycjonalistyczne, konserwatywne. Po prostu tacy jesteśmy, tak nas ukształtowała przeszłość”
  5. „Trudne historyczne doświadczenia wykształciły w Polakach… głęboki sceptycyzm. Niemal do wszystkiego”

Kamil Janicki: Budzimy się, pękając z dumy i zasypiamy dumni z polskości

Anna Sierant: Polskość, patriotyzm, historia – to dla wielu Polaków bardzo delikatne tematy. Twoja książka jeszcze przed premierą dostawała w różnych serwisach albo najniższe, albo najwyższe oceny. Zakładam, że przynajmniej część oceniających nie zdążyła jej przeczytać. Spodziewałeś się tak różnych reakcji, to już kwestia przyzwyczajenia? I czy pana zdaniem te oceny mówią cokolwiek o książce, czy raczej o poglądach osób, które je wystawiają?

Kamil Janicki: Myślę, że takie komentarze i oceny potwierdzają, że to temat, który trzeba było poruszyć. Bo jeśli tyle osób potępia i krytykuje książkę, choć ani jej nie czytało, ani tym bardziej nigdy nie zamierza tego zrobić, to chyba są dobre podstawy, by sądzić, że chodzi o tematy, z którymi jako społeczeństwo mamy problem. Wywołują w nas jakby reakcję alergiczną, wolimy raczej karmić się ułudami, taplać w mitach, niż uczciwie zastanawiać, jacy właściwie jesteśmy i skąd ta nasza swoistość się wzięła.

W „Polskości” przywołujesz statystyki, z których wynika, że aż 94,9% badanych deklaruje dumę z bycia Polką/Polakiem, a 62,8% twierdzi, że jest z tego powodu nawet „bardzo dumnymi”. Na tle Europy jesteśmy pod tym względem fenomenem. Ale kiedy zaczynają się pytania o to, z czego właściwie jesteśmy dumni, konkretnych odpowiedzi brakuje. To z czego właściwie wynika ta ogromna polska duma?

To jeden ze szczególnie intrygujących aspektów polskiego charakteru narodowego. Wielka duma z narodowości, pochodzenia, jest u nas jakby obowiązkowa. Przyznanie w przestrzeni publicznej, że ktoś nie wypina dumnie piersi na myśl o swej polskości wręcz by człowieka skreślało. No bo zastanówmy się, czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić polityka, dziennikarza, biznesmena, który otwarcie deklaruje „wstydzę się bycia Polakiem”, „wstydzę się za Polskę”, „nie kocham Polski”? Stałby się pariasem.

Oczywiście nie chodzi mi w żadnym razie o to, że ktoś powinien tak mówić, to nie moja rola. Jako historyk staram się po prostu zrozumieć zjawisko, a ono naprawdę nie jest typowe.

W krajach zachodniej Europy normą jest o wiele bardziej zdystansowany stosunek do narodowej przynależności, przeważają głosy w rodzaju: „czasem jestem dumny, czasem się wstydzę, zależnie od sytuacji”. W Polsce niemal 80% populacji deklaruje zaś, że jest dumna z Polski zawsze, cały czas, bez przerwy i bezwarunkowo.

Budzimy się, pękając z dumy i zasypiamy dumni. Większość z nas (pod tym względem jesteśmy blisko szczytu europejskiego rankingu!), uważa też, że polska kultura przewyższa wszystkie inne, bardzo szeroko rozpowszechnione są poza tym opinie, że Europa powinna brać wzór z Polaków, polskości, uczyć się od nas.

Tyle że jednocześnie, to widać w przeróżnych badaniach, sondażach, analizach, mamy ogromny problem z określeniem co dokładnie wywołuje w nas te emocje, co w polskości faktycznie szczególnie cenimy. A nawet – co właściwie jest dla nas polskością. Po części to dlatego postanowiłem napisać tę książkę.

Polska godzinność: jest warunkowana i nie każdy powinien jej oczekiwać

Kolejnym przekonaniem, które – jako Polacy – mamy na własny temat jest to o naszej gościnności. Z kolei kiedy oglądam przypadkowe filmiki na Instagramie czy YT, gdzie ludzie z różnych krajów mają wskazać najmniej przyjazne narody, Polacy wygrywają już w tych odpowiedziach (nawet!) z Francuzami. To jak to jest z tą naszą gościnnością?

Nie tylko uważamy się za fenomenalnie gościnne społeczeństwo, ale też jesteśmy absolutnie pewni, że od stuleci, niezmiennie „słyniemy w świecie” ze swej gościnności. Ani pierwsze, ani drugie przekonanie nie ma mocnych podstaw.

I mamy tu do czynienia z naprawdę dość niezwykłym paradoksem: trudno wskazać inny przykład społeczeństwa, które obiektywnie jest niezwykle samotnicze, w którym ludzie deklarują, że spotykają się z rodziną i znajomymi niesamowicie rzadko, w którym sieci społeczne są bardzo ograniczone… a które jednocześnie wierzy, że rzeczywistość wygląda wprost odwrotnie.

Obiektywnie, w świetle badań socjologicznych, sondaży, towarzyskość Polaków wypada podobnie co na przykład u Japończyków. Ale o Japonii powszechnie mówi się, że to kraj ludzi… zdystansowanych. Że trwa tam ogromny kryzys samotności, że godzinność jest warunkowana i nie każdy powinien jej oczekiwać. I Polska z zewnątrz też jest na ogół postrzegana bardzo, bardzo podobnie. Tyle że siedząc w swojej bańce zupełnie tego nie akceptujemy.

Ten dysonans ma swoją drogą głębokie podłoże historyczne. W większości zupełnie nieświadomie, ale wszyscy próbujemy aspirować do wzorców gościnności dawnej szlachty, ziemian, ludzi, którzy mieli dwory, służbę, salony. I na których ktoś inny pracował, mieli więc i środki i wolny czas, by stale się zabawiać. I którzy wręcz tych zabaw potrzebowali, by zwalczyć monotonię i nudę…

Kamil Janicki: „Też wprost uwielbiam sobie niezobowiązująco pozrzędzić. Jak to Polak”

Za naszą narodową specjalność uważamy też narzekanie, tymczasem z przywoływanych przez ciebie badań wyłania się naród całkiem zadowolony z życia. Czy więc polskie narzekanie jest dzisiaj bardziej rytuałem społecznym niż wyrazem rzeczywistego niezadowolenia? Czy my po prostu… lubimy sobie razem ponarzekać?

Myślę, że na ogół zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak gigantyczna przemiana nastąpiła w ostatnich dekadach. Jeszcze na początku XXI wieku psychologowie społeczni, socjolodzy czy dziennikarze, mieli realne podstawy, by twierdzić, że Polacy są narodem „pustej szklanki”. Że jesteśmy ludźmi, którzy nie twierdzą ani że szklanka jest w połowie pełna, ani w połowie pusta, ale wprost nie widzą żadnej zawartości… Cała rzeczywistość jawi im się w najczarniejszych barwach.

Ale dzisiaj wypadamy wprost przeciwnie: przytłaczająca większość z nas deklaruje, że ogółem jest zadowolona z życia, z pracy, narzekamy co najwyżej na zarobki.

Ale za to wprost rekordowo rzadko skarżymy się na jakiekolwiek negatywne doświadczenia czy emocje: nie przyznajemy się do gniewu, bólu, nawet wolimy nie mówić otwarcie, że jesteśmy na przykład zestresowani… Z tym, że słowo klucz to właśnie „otwarcie”, oficjalnie, na poważnie. Bo w codziennych rozmowach narzekamy przecież bez przerwy i z wielkim rozmiłowaniem! To jest swoista gra językowa, towarzyska, przyjęty sposób bycia. Jeśli w Polsce usłyszysz pytanie: „Co u ciebie?” to wręcz wypada odpowiedzieć: „Oj ciężko, mogłoby być lepiej”. I ja wcale nie uważam, że w tej tradycji jest coś złego. Też wprost uwielbiam sobie niezobowiązująco pozrzędzić. Jak to Polak.

Kamil Janicki: „Polskie społeczeństwo jako całość jest zauważalnie tradycjonalistyczne, konserwatywne. Po prostu tacy jesteśmy, tak nas ukształtowała przeszłość”

Jednym z najtrudniejszych rozdziałów był dla mnie ten dotyczący podejścia Polek i Polaków do (ról) kobiet. 71% z nas uważa, że najważniejszą rolą kobiety jest zajmowanie się domem i rodziną, podczas gdy średnia unijna wynosi tylko 38%. Czy na tej podstawie można przyjąć, że – w kwestii postrzegania ról płciowych właśnie – jesteśmy jednym z najbardziej konserwatywnych społeczeństw Europy? I skąd tak ogromna różnica choćby między nami a Szwedami (u nich tylko 11% osób zgadza się z tym tradycyjnym podziałem)?

Przyznam szczerze, że wiele z tych statystyk naprawdę mnie uderzyło, gdy pierwszy raz się z nimi zetknąłem. Oczywiście wszyscy zdajemy sobie sprawę, że polskie społeczeństwo jako całość jest zauważalnie tradycjonalistyczne, konserwatywne. Po prostu tacy jesteśmy, tak nas ukształtowała przeszłość. Ale raczej nie zdajemy sobie sprawy ze skali, intensywności pewnych postaw.

Podam jeden przykład: 47% z nas, a badanie prowadzono i wśród kobiet i mężczyzn, uważa, że kobiety nie powinny publicznie wypowiadać swojego zdania, głośno mówić, co myślą, bo to „nieatrakcyjne”, odstręczające. Mówiąc krótko: kobieta powinna raczej milczeć, czekać co powie mąż, ojciec.

Chodzi o sondaż przeprowadzony jakieś dwa lata temu w całej Unii Europejskiej i nigdzie nie uzyskano równie wysokiego wyniku. Tylko u nas zwolennicy takiej opinii przeważają też nad przeciwnikami. A nie jest to badanie odosobnione. Jeśli zna się takie liczby, jeśli się je przetrawi, to łatwiej zrozumieć wiele aspektów władzy, polityki, stosunków rodzinnych… Czy na przykład dałoby się oczekiwać, że jakakolwiek kobieta mogłaby wygrać w Polsce wybory prezydenckie, jeśli też połowa z nas uważa, że kobiety są ze swej natury „zbyt emocjonalne by rządzić, kierować”?

Ten kij ma jednak dwa końce, bo z tych samych odpowiedzi wyłania się i konkretny wzorzec polskiego mężczyzny: powinien dobrze zarabiać, chronić kobietę. Czy patriarchat, który zwykle przedstawiamy jako system uprzywilejowujący mężczyzn, nakłada i na nich ograniczenia? Czy polskiemu mężczyźnie też niełatwo jest wyłamać się z tego, kim „powinien” być?

Faktycznie, o tej stronie zjawiska myślimy o wiele rzadziej, ale polska kultura nakłada też istotne ograniczenia na mężczyzn. Nie będzie chyba przesadą powiedzieć, że dla większości polskich mężczyzn wyzwaniem byłoby zaakceptowanie sytuacji, gdy to nie oni „utrzymują rodzinę”, gdy w zarobkach, a tym bardziej codziennych decyzjach, wyraźnie prym widzie ich żona, partnerka. To coś całkiem normalnego w większości krajów Europy, ot jeden z wielu sposobów ułożenia dynamiki w związku, ale u nas – sytuacja podkopująca poczucie wartości mężczyzny.

W Polsce też rekordowo silne jest poczucie, że „męskość to coś bardzo ważnego”, ściśle określonego, że też mężczyznom na przykład nigdy nie wolno płakać, okazywać emocji. Pod tymi względami wyprzedzamy niemal cały kontynent.

Mamy nawet wyjątkową na tle Europy obsesję, że w toalecie mężczyzna musi stać, bo siadanie bez potrzeby byłoby niemęskie. I to również jest pewien ewenement. Serio, sprawę zbadano statystycznie.

„Trudne historyczne doświadczenia wykształciły w Polakach… głęboki sceptycyzm. Niemal do wszystkiego”

Mocne wrażenie pozostawia również rozdział „Wiedza”, więc zapytam być może trochę brutalnie: czy jako nacja jesteśmy po prostu głupsi od innych? Dlaczego tak łatwo wierzymy w teorie spiskowe – od ukrywanego leku na raka po tajne elity rządzące światem? A może problem nie dotyczy inteligencji, tylko zaufania, edukacji albo naszej historii? Przy tym wszystkim mamy niezwykle niski poziom zaufania – do lekarzy, nauczycieli, dziennikarzy, duchownych, właściwie niemal do wszystkich. Czy można połączyć te dwie rzeczy? Skoro nie wierzymy instytucjom i ekspertom, łatwiej nam uwierzyć komuś, kto mówi: „oni wszyscy przed tobą coś ukrywają”?

Na pewno nie jesteśmy głupsi. Ale trudne historyczne doświadczenia wykształciły w Polakach… głęboki sceptycyzm. Niemal do wszystkiego. Nasi typowi przodkowie przez stulecia byli wyzyskiwani, sprowadzani do roli chodzących narzędzi, traktowani niemal jak bydło. Po pokoleniach takiego pańszczyźnianego formatowania, a potem też po trudnych doświadczeniach XX wieku, wykształciliśmy sobie niezwykle silne mechanizmy obronne. W jednym z najszerszych badań na ten temat Polacy ostatnio ulokowali się niemal na szczycie rankingu, jako drugi najbardziej nieufny naród świata. Wyprzedzili nas wyłącznie Peruwiańczycy.

Nie ufamy władzy, sobie nawzajem, ale też – jakimkolwiek autorytetom, oficjalnym tezom.

A jednocześnie niestety, na tle innych społeczeństw, niewiele czytamy, brakuje nam pędu do wiedzy, nie cenimy krytycznego myślenia i nauki jako takiej. No i bardzo, ale to bardzo się obruszamy, kiedy ktokolwiek ośmiela się to wytknąć.

Znalazłam też w książce coś, z czym sama się bardzo identyfikuję: Polki i Polacy nie przepadają za suszarkami bębnowymi i nie pokochali mikrofalówek tak jak część Zachodu. Czyli może jesteśmy narodem… nieświadomie ekologicznym? Czy raczej to zwykły konserwatyzm codzienności: „skoro zawsze robiłam tak, po co mam coś zmieniać”?

Ha, cieszę się, że doceniłaś ten rozdział, bo do końca wahałem się czy go dodać do książki. Ale jednak zależało mi na tym, by wyjść poza oczywiste schematy i pytania. Dlatego w „Polskości” opowiadam też na przykład o tym, dlaczego Polacy tak mało się uśmiechają, jak traktują zwierzęta, albo właśnie jakich sprzętów wolą nie używać. Nie sądzę, by tu znaczenie miały argumenty ekologiczne. Bo takie argumenty do większości Polaków po prostu w ogóle nie przemawiają, jesteśmy niemal rekordzistami Europy, jeśli chodzi o przekonanie, że ocieplenia klimatu nie ma, człowiek się do niego nie przyczynia, albo problem jest wyolbrzymiany. Tak więc w takich kwestiach decyduje raczej przywiązanie do utartych norm, tradycji. Coś co również jest bardzo charakterystycznie polskie.

No i na koniec: czy powiedziałbyś, że jesteś dumny z bycia Polakiem?

Myślę, że dumnym powinno się być z własnych osiągnięć, z tego na co miało się wpływ, z tego co udało się naszym najbliższym. Ale w odniesieniu do takich abstrakcyjnych pojęć jak społeczeństwo, naród, warto chyba jednak zachowywać zdrowy dystans. Możemy się cieszyć, że żyjemy w takim kraju, jakim dzisiaj jest Polska. Możemy doceniać postęp, jaki dokonał się w ostatnich dekadach. Ale chyba nie musimy popadać w uduchowioną megalomanię. Ona nigdy się polskiej historii nie kończyła dobrze.

Kamil Janicki, historyk, pisarz i publicysta. Prowadzi portal WielkaHISTORIA.pl, a także kanał na Youtube pod tą samą nazwą. Autor dwudziestu książek sprzedanych w łącznym nakładzie ponad 500 000 egzemplarzy. Napisał m.in. „Pańszczyznę. Prawdziwą historię polskiego niewolnictwa”, „Wawel. Biografię”, „Warcholstwo. Prawdziwą historię polskiej szlachty” i „Cywilizację Słowian”. Jego najnowsza książka to „Polskość” (2026).

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE