Brad Pitt ma w tym filmie wyjątkowego partnera, którego sam nazywa „gwiazdą produkcji”. Tym razem jednak nie jest to żadna ze sław Hollywood, a uroczy i skuteczny w działaniu czworonóg. Odin towarzyszy bohaterowi granemu przez Pitta w walce o przetrwanie pośrodku alaskańskiej dziczy. Zwiastun filmu „W sercu dziczy” pokazuje, że relacja człowieka i psa może być równie ważna jak spektakularna akcja.
Czego, na podstawie nowego trailera, możemy się spodziewać po „W sercu dziczy”? Grany przez Brada Pitta James Belmont jest byłym oficerem sił specjalnych. Kiedy dochodzi do katastrofy niewielkiego samolotu, mężczyzna wraz ze swoim psem bojowym Odinem zostaje uwięziony z dala od cywilizacji, pośrodku bezlitosnej alaskańskiej natury. Od tej chwili jeden musi polegać na drugim.
„W sercu dziczy” zapowiada się więc jak klasyczne kino survivalowe – są ekstremalne warunki, obrażenia, dzikie zwierzęta i walka o życie – ale jego emocjonalnym centrum ma być więź głównych bohaterów. Sam Pitt podkreślał w materiałach zza kulis, że wspólna praca z jego psim kompanem okazała się dla niego wyjątkowym doświadczeniem.
Odina gra owczarek niemiecki o imieniu Uber. Producent Richard Raymond przyznawał, że wybór tej rasy nie był przypadkowy. Dorastał wśród owczarków niemieckich – jego matka je hodowała i szkoliła – a od dawna marzył o stworzeniu filmu, w którym pies tej rasy odegra naprawdę ważną rolę. Do pracy przy produkcji zaproszono również doświadczonego trenera zwierząt Andrew Simpsona.
Za kamerą stanął David Ayer, reżyser „Furii”, w której ponad dekadę temu również zagrał Brad Pitt. Scenariusz napisał Cameron Alexander. Obok Pitta i Ubera w obsadzie znaleźli się m.in. J.K. Simmons i Anna Lambe.
Zwiastun sugeruje, że oprócz fizycznej walki o przetrwanie dostaniemy także historię o traumie i niezwykłym przywiązaniu. James i Odin mają za sobą wspólne doświadczenia, a w dziczy ich relacja zostanie wystawiona na kolejną próbę. Twórcy opisują film jako opowieść o „nierozerwalnej więzi” między człowiekiem i jego najlepszym przyjacielem, co widać również w trailerze.
Jest też wiadomość, która może uspokoić wszystkich widzów należących do grupy „mogę oglądać wszystko, byle nic nie stało się psu”. Producent Richard Raymond zdradził już jeden spoiler: Odin nie ginie.
„W sercu dziczy” trafi do kin już 25 września 2026 roku. Choć może nie tak „już”, bo zdjęcia do filmu ruszyły w roku 2025, ale sam scenariusz powstał aż 9 lat temu.