Czerń, wyrafinowana prostota i dwa wielkie nazwiska świata mody – oto przepis Penélope Cruz na pierwszy dzień pobytu w Wenecji. Hiszpańska gwiazda wybrała nieśmiertelną „małą czarną” Ferragamo i połączyła ją z jednym z najbardziej charakterystycznych dodatków Chanel.
Festiwal w Wenecji trwa w najlepsze. Tym, którzy nie kupili biletów na pokazy w Palazzo del Cinema, pozostaje pilne studiowanie recenzji, skrupulatne zapisywanie dat polskich premier w kajeciku oraz śledzenie relacji z wydarzeń towarzyszących. To ostatnie zajęcie potrafi być szczególnie satysfakcjonujące, zwłaszcza dla osób, które pasjonują się nie tylko dziesiątą muzą, lecz także pełną szyku otoczką filmowej imprezy. Włochy są przecież modową potęgą, dlatego gwiazdy przybyły do miasta na wodzie w towarzystwie sztabów stylistów i z walizkami pełnymi starannie dobranych kreacji. Najciekawsze z nich prezentują nie tylko na czerwonych dywanach rozświetlonych blaskiem fleszy, ale również w wodnych taksówkach mknących kanałami oraz na pomoście prowadzącym do obleganego hotelu Excelsior na wyspie Lido.
To właśnie w tym ostatnim miejscu zameldowali się wczoraj Penélope Cruz i Javier Bardem. Hiszpańska power couple przywiozła do Wenecji swój najnowszy wspólny film „Bunker”. W prezentowanym w konkursie głównym thrillerze Bardem wciela się w architekta, który przyjmuje moralnie dwuznaczne zlecenie wybudowania schronu dla technologicznego miliardera. Decyzja mężczyzny sprawia, że jego żona, grana przez Cruz, zaczyna kwestionować fundamenty ich trwającego od 17 lat związku.
Reżyser Florian Zeller podkreśla, że od początku pisał scenariusz z myślą o słynnym małżeństwie. – Nie tylko dlatego, że należą do najzdolniejszych współczesnych aktorów, lecz także dlatego, że są ikoniczną parą. Chciałem zgłębić miłość, wierność i przebaczenie, a jednocześnie postawić widzów w sytuacji celowej niejednoznaczności – wyjaśnił filmowiec.
Czytaj także: Nie oksfordy ani loafersy. Susan Sarandon nosi w Wenecji płaskie buty, które dodają garniturowi charakteru
Oficjalna premiera „Bunkra” wciąż przed nami, dlatego na wieczorowe kreacje pary musimy jeszcze poczekać. W codziennym wydaniu Javier Bardem zdecydował się na swobodę: błękitną koszulę z podwiniętymi rękawami, ciemnogranatowe spodnie i sneakersy.
Za to Penélope Cruz pozowała fotografom w sięgającej kolan czarnej sukience od Ferragamo. Włoska marka określa model z kopertowym dekoltem oraz okiełznanymi złotą klamrą drapowaniami jako „kwintesencję codziennej elegancji”.
Niektórzy mogliby uznać ten wybór za zachowawczy, a nawet banalny. O ile sto lat temu, gdy Coco Chanel po raz pierwszy pokazała światu „małą czarną”, projekt ten był wręcz rewolucyjny, o tyle dziś uchodzi przecież za jedną z najbezpieczniejszych propozycji na niemal każdą okazję. Cruz udowodniła jednak, że klasyka zawsze się obroni. Całość dopełniła czarnymi czółenkami z odkrytą piętą i spiczastym noskiem oraz ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi o lekko kocim kształcie.
Zdominowaną przez czerń stylizację przełamała duża, jasnobeżowa torebka Chanel, która zachowała jedne z najbardziej rozpoznawalnych kodów francuskiego domu mody: złoty łańcuszek oraz zapięcie w kształcie dwóch splecionych liter C. Dzięki rozmiarowi XXL dodatek nie zginął na tle kreacji. Wprost przeciwnie – stał się wręcz najbardziej wyrazistym elementem looku i udowodnił, że tego typu wydarzenia nie są zarezerwowane wyłącznie dla miniaturowych kopertówek mieszczących co najwyżej telefon i szminkę. Pojemne torby dla elegantek z praktyczniejszym podejściem również się tu odnajdą.
Czytaj także: Marina Abramović wróciła do Wenecji po 30 latach. W pierzastym czarnym kaftanie Gucci odebrała nagrodę amfAR