Marina Abramović, artystka, która od pół wieku posługuje się własnym ciałem jak medium przekazu, nosi czerń niemal w każdym swoim performansie – jako rodzaj munduru, który nie odwraca uwagi od ciała i gestu. 6 września 2026 roku pojawiła się na Lido, by odebrać przyznawaną przez amfAR nagrodę Award of Inspiration i, jak można się było spodziewać, od stóp do głów spowita była w czerń – tym razem z metką Gucci i frywolnymi piórami.
Wyróżnienie honoruje postacie świata sztuki i kultury zaangażowane w sprawy humanitarne. Gala odbyła się w hotelu Hilton Molino Stucky na Giudecca, w trakcie 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie obok Abramović nagrodzono też Pamelę Anderson (aktorce przyznano Award of Courage, czyli Nagrodę Odwagi). amfAR Venezia od lat wplata sztukę w swoją misję: dochód z towarzyszącej aukcji dzieł zasilił fundusz walki z HIV/AIDS.
Marina Abramović bryluje w Wenecji w looku „La Primadonna” z kolekcji Gucci
(Fot. Aurore Marechal/Getty Images for amfAR)
Artystka postawiła na czarny jedwabny kaftan po całości pokryty monogramem GG, obszyty u dołu piórami strusia. To stylizacja „La Primadonna” z pierwszej kolekcji Demny dla Gucci na wiosnę i lato 2026, zatytułowanej „La Famiglia” – długo wyczekiwanego debiutu projektanta we włoskim domu mody. Kolekcja nie miała formy tradycyjnego pokazu; to seria fotograficznych portretów autorstwa Catherine Opie, przedstawiających blisko czterdzieści archetypów włoskiej rodziny, od „La VIP” po „La Bombę”. Wszechobecny monogram GG, dotąd kojarzony z dyskretną elegancją, Demna przetworzył w duchu, jaki znamy z jego wcześniejszych kolekcji dla Balenciagi i Vetements: przez przerysowane proporcje, teatralne, niemal kostiumowe sylwetki i estetykę retro-kampu.
Dlaczego powrót Mariny Abramović do Wenecji ma szczególne znaczenie?
Abramović jest jedną z najbardziej kluczowych postaci sztuki performansu – to głównie dzięki niej przeniósł się on z marginesu awangardy do programów największych muzeów świata. Pierwsze znaczące prace tworzyła już w latach 70., jako jedna z pierwszych performerek zaakceptowanych przez instytucjonalny świat sztuki, a w 2014 roku trafiła na listę 100 najbardziej wpływowych ludzi magazynu TIME.
Wenecja to dla niej miejsce szczególne. Na Biennale w 1997 roku otrzymała Złotego Lwa dla najlepszej artystki za performans „Balkan Baroque”, w którym sześć godzin dziennie przez cztery dni siedziała na stercie 1500 zakrwawionych bydlęcych kości, szorując je wodą i szczotką i śpiewając żałobne pieśni jugosłowiańskie, by opłakać ofiary wojen bałkańskich. Trzydzieści lat później to amfAR sprowadza ją z powrotem do miasta.