Oto kilka z jego najbardziej soczystych wypowiedzi, które mogliśmy usłyszeć na otwierającej festiwal konferencji prasowej.
Aktor i reżyser zasugerował również, że wybory uzupełniające do Izby Reprezentantów USA w listopadzie mogą wyznaczyć ton zmianom kierunku politycznego w USA.
„Jest takie świetne słowo, kakistokracja, czyli kraj rządzony przez najmniej kompetentnych ludzi. Mam wrażenie, że właśnie żyjemy w kakistokracji, ale przetrwamy to. W listopadzie odbędą się wybory, które powinny zapewnić równowagę i kontrolę, a potem, jeśli dopisze szczęście, w 2028 roku powrócimy do pewnej normalności”.
Clooney ostro skrytykował też „ideę okrucieństwa” leżącą u podstaw obecnej administracji, szczególną krytykę kierując pod adresem sekretarza wojny USA Pete’a Hegsetha i jego niedawnego wpisu, w którym wyśmiewa kobiety i kanadyjski program kadetów.
„Widzisz, co Sekretarz Obrony właśnie zamieścił na Twitterze, publikując zdjęcie kobiet w kanadyjskim wojsku, i myślisz sobie: »Co z tobą nie tak? Gdzie w tym wszystkim odrobina przyzwoitości?«. Wstydzę się tego wszystkiego, ale damy radę i wyjdziemy z tego lepsi”.
George Clooney o zamieszaniu wokół fuzji wytwórni filmowych
Clooneya zapytano także o jego opinię na temat trwającego zamieszania wokół aktora Marka Ruffalo, którego oskarżono o antysemityzm w związku z jego krytyką fuzji Paramount i WBD.
„Popieram swobodę wypowiedzi Marka Ruffalo… To absurdalne. Nie będziemy zakazywać ludziom mówienia. Wierzę w wolność słowa, nawet jeśli całkowicie się z kimś nie zgadzam. To ważne, bo tak działa demokracja. Dziś wieczorem na sali będą ludzie, którzy nie zgodzą się z większością moich słów i poglądów. W porządku. Tak właśnie powinno być. Powinniśmy dyskutować i wyciągać wnioski na podstawie informacji, które przyswajamy. Zawsze będę popierał swobodę wypowiedzi Marka Ruffalo. Lubię go. To dobry człowiek”.
W odniesieniu do umowy Paramount-Warner Bros. Clooney powiedział, że nie rozumie jeszcze, w jaki sposób uda się sfinalizować umowę i wyraził swoje wątpliwości dotyczące ekonomicznego sensu takiego przedsięwzięcia, podkreślając swoje zaniepokojenie jego ewentualnymi konsekwencjami.
„Nie widzę, jaki ostatecznie ma to mieć sens finansowy. W tej sprawie jest dużo niuansów… Nieważne, ile masz pieniędzy, przeprowadzenie tego będzie bardzo trudne. Dlatego fuzja zawsze budzi moje obawy, gdy duże firmy się konsolidują, ponieważ zazwyczaj oznacza to utratę pracy przez wiele osób” – powiedział. Skrytykował też fakt, że jednymi z najbogatszych ludzi na świecie są właściciele „The Washington Post” i platformy X.
George Clooney o sztucznej inteligencji
Clooney zauważył również, że fuzja ma miejsce w momencie, gdy przemysł filmowy przechodzi już poważne zmiany spowodowane sztuczną inteligencją.
„W naszej branży przechodzimy rewolucję. Sztuczna inteligencja będzie miała ogromny wpływ na jej rozwój i zaszkodzi nam na wiele sposobów. Jeśli jesteś kierownikiem ds. efektów wizualnych, będziesz miał problemy z awansem, ponieważ wiele stanowisk zostanie zlikwidowanych, prawdopodobnie ok. 30% etatów. Jesteśmy w pewnym sensie w defensywie. Nie przejmujemy inicjatywy. Ludzie dopiero zaczynają, więc będzie to trudny okres dla naszej branży i będziemy musieli znaleźć sposób na to, aby to jakoś przetrwać”. Na koniec dodał: „Chciałbym uniknąć sytuacji, w której 20 lat po mojej śmierci gram w reklamie tamponów”.
W nieco lżejszym tonie stały bywalec Wenecji mówił także o swojej długoletniej miłości do festiwalu i miasta, które, jak stwierdził, jest dla niego szczególne, ponieważ to właśnie tam w 2014 r. poślubił swoją żonę Amal. Zapytany o plany na wieczór po ceremonii, odpowiedział, że ma nadzieję na kameralną kolację.
„Moja żona wybrała na ten wieczór piękną sukienkę. Później pójdziemy tylko we dwoje na kolację do jakiejś małej restauracji, która ma tylko cztery stoliki na krzyż i właściciela witającego cię w drzwiach”.
Nie zabrakło też innych wypowiedzi w optymistycznym tonie. „Dokoła dzieje się wiele zła, dlatego musimy pamiętać o świętowaniu dobrych rzeczy, które przytrafiają się w naszym życiu” – dodał laureat honorowego Złotego Lwa.
George Clooney w poruszającym przemówieniu potępia „autorytarnych przywódców” i „ludzi, którzy sieją strach”: „Oni nigdy nie są bohaterami historii”
Odbierając Złotego Lwa, twórca wygłosił natomiast poruszające przemówienie na temat siły sztuki w czasach politycznych zawirowań i znaczenia festiwali filmowych jako sposobu na przypomnienie światu, że nie jesteśmy „tak różni, jak nam się ciągle wmawia”.
„Żyjemy w czasach, w których ludzie u władzy i ci, którzy mają najwięcej pieniędzy, mówią nam, żebyśmy się siebie nawzajem bali. Ale my wiemy lepiej, prawda? Bo historia nas czegoś uczy. Pierwszymi osobami, które autorytarni przywódcy próbują uciszyć, nie są politycy. To dziennikarze, którzy zadają pytania, artyści, którzy odmawiają prostych odpowiedzi, filmowcy, pisarze, aktorzy i muzycy, którzy upierają się, że ktoś, kogo nigdy nie spotkaliście, zasługuje na waszą empatię”.
Stwierdził też, że „ludzie, którzy boją się książek, muzyki i opowieści, nigdy nie są bohaterami historii”.
„Tak, filmy nie powstrzymują wojen, nie obniżają inflacji, nie ustawiają wyborów, ale robią coś niezwykłego. Przypominają nam, że obcy nigdy nie jest obcy i że może być bohaterem czyjejś historii. I jeśli nadal będziemy potrafili siedzieć razem w ciemności i troszczyć się o ludzi, których nigdy nie spotkaliśmy, myślę, że wszystko będzie dobrze”.
Następnie podziękował swoim przyjaciołom i żonie Amal.
„Brakuje mi słów, aby opisać, jak bardzo kocham moją żonę i jak dumny jestem z niej i z naszych dwójki dzieci” – powiedział.