1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. „Na świecie dzieje się wiele zła, dlatego warto celebrować dobre rzeczy”. Najlepsze wypowiedzi George’a Clooneya z otwarcia festiwalu filmowego w Wenecji

„Na świecie dzieje się wiele zła, dlatego warto celebrować dobre rzeczy”. Najlepsze wypowiedzi George’a Clooneya z otwarcia festiwalu filmowego w Wenecji

(Fot. Spotlight)
(Fot. Spotlight)

Odsłuchaj artykuł

Marta Waszkiewicz - „Na świecie dzieje się wiele zła, dlatego warto celebrować dobre rzeczy”. Najlepsze wypowiedzi George’a Clooneya z otwarcia festiwalu filmowego w Wenecji

00:00 13:02
15s
0,5 x
15s
George Clooney odebrał wczoraj wieczorem Złotego Lwa za całokształt twórczości na festiwalu w Wenecji. Z tego tytułu aktor, reżyser i producent stanął pod ostrzałem pytań mediów podczas konferencji prasowej poprzedzającej przyznanie wyróżnienia. Poruszono w niej szeroki zakres tematów: od polityki amerykańskiej po rolę mediów, fuzję Paramount i Warner Bros., studia filmowe unikające festiwali, a także to, czy planuje powrócić na fotel reżysera. Spore emocje wśród obecnych na Lido wywołały również wypowiedzi aktora z wieczornej gali.

George Clooney został bezdyskusyjną gwiazdą inauguracji 83. Międzynardowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Od jego pierwszego przyjazdu na Lido z filmem „Co z oczu, to z serca” minęło prawie 30 lat i od tego czasu stał się tu stałym bywalcem. W tym mieście przeżył też wiele ważnych momentów: od ślubu w Aman Venice po premierę „Good Night, and Good Luck”, która przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara za reżyserię (łącznie wyreżyserował dziewięć filmów i dwa seriale telewizyjne).

Wczoraj aktor, reżyser i producent otrzymał tu nagrodę za całokształt twórczości, ale w rozmowie z mediami wyraźnie nie miał ochoty zbyt wiele mówić o drodze, która doprowadziła go do punktu, w którym znalazł się na najstarszym festiwalu filmowym na świecie. Przed środową ceremonią wręczenia nagród 65‑letni twórca wolał rozmawiać właściwie o wszystkim, tylko nie o swoim życiu przed kamerą i za kamerą. Czy chodziło o AI, układy w Hollywood i poza nim, czy o kondycję współczesnego dziennikarstwa – George Clooney miał na każdy z tych temat sporo do powiedzenia.

(Fot. Spotlight) (Fot. Spotlight)

Oto kilka z jego najbardziej soczystych wypowiedzi, które mogliśmy usłyszeć na otwierającej festiwal konferencji prasowej.

Nagrody, AI i konflikty. Na otwarciu festiwalu w Wenecji dominowały rozmowy o geopolityce i przyszłości kina

George Clooney o karierze reżyserskiej

Na wstępie Clooney wyjaśnił, dlaczego w ostatnim czasie odłożył reżyserię na bok.

„Jedynym powodem, dla którego nie reżyseruję, a uwielbiam to robić, jest to, że mam dwójkę 9-letnich dzieci i nie mogę spędzać z nimi czasu. Jeśli gram w filmie, trwa to trzy miesiące i mogę ciągle wyjeżdżać i wracać. Kiedy reżyseruję, trwa to rok bez możliwości powrotu do domu, więc nie mogę już tego robić. Ostatnią rzeczą, którą robiłem, była ubiegłoroczna sztuka na Broadwayu, i to zabrało nam wszystkim trochę czasu, ale nie mogę już wyciągać dzieciaków ze szkoły. Fajnie jest znowu być aktorem. Naprawdę mi się to podoba”.

George Clooney o polityce

Był również pytany o politykę amerykańską i kierunek, w jakim podąża jego kraj pod rządami prezydenta Donalda Trumpa.

„Zawsze jestem bardzo optymistycznie nastawiony do różnych spraw. Znajdujemy się w niefortunnym momencie… to mało powiedziane. Wierzę, że przez to wszystko przejdziemy. Jestem na tyle stary, że przeżyłem rok 1968 w Stanach Zjednoczonych, kiedy wszystkie miasta płonęły, a my straciliśmy Martina Luthera Kinga i Bobby’ego Kennedy’ego. Doszło do masowych aktów przemocy. Stolica była otoczona czołgami. Mieliśmy już inne trudne chwile, to jest jedna z nich” – powiedział.

Aktor i reżyser zasugerował również, że wybory uzupełniające do Izby Reprezentantów USA w listopadzie mogą wyznaczyć ton zmianom kierunku politycznego w USA.

„Jest takie świetne słowo, kakistokracja, czyli kraj rządzony przez najmniej kompetentnych ludzi. Mam wrażenie, że właśnie żyjemy w kakistokracji, ale przetrwamy to. W listopadzie odbędą się wybory, które powinny zapewnić równowagę i kontrolę, a potem, jeśli dopisze szczęście, w 2028 roku powrócimy do pewnej normalności”.

Clooney ostro skrytykował też „ideę okrucieństwa” leżącą u podstaw obecnej administracji, szczególną krytykę kierując pod adresem sekretarza wojny USA Pete’a Hegsetha i jego niedawnego wpisu, w którym wyśmiewa kobiety i kanadyjski program kadetów.

„Widzisz, co Sekretarz Obrony właśnie zamieścił na Twitterze, publikując zdjęcie kobiet w kanadyjskim wojsku, i myślisz sobie: »Co z tobą nie tak? Gdzie w tym wszystkim odrobina przyzwoitości?«. Wstydzę się tego wszystkiego, ale damy radę i wyjdziemy z tego lepsi”.

George Clooney o zamieszaniu wokół fuzji wytwórni filmowych

Clooneya zapytano także o jego opinię na temat trwającego zamieszania wokół aktora Marka Ruffalo, którego oskarżono o antysemityzm w związku z jego krytyką fuzji Paramount i WBD.

„Popieram swobodę wypowiedzi Marka Ruffalo… To absurdalne. Nie będziemy zakazywać ludziom mówienia. Wierzę w wolność słowa, nawet jeśli całkowicie się z kimś nie zgadzam. To ważne, bo tak działa demokracja. Dziś wieczorem na sali będą ludzie, którzy nie zgodzą się z większością moich słów i poglądów. W porządku. Tak właśnie powinno być. Powinniśmy dyskutować i wyciągać wnioski na podstawie informacji, które przyswajamy. Zawsze będę popierał swobodę wypowiedzi Marka Ruffalo. Lubię go. To dobry człowiek”.

W odniesieniu do umowy Paramount-Warner Bros. Clooney powiedział, że nie rozumie jeszcze, w jaki sposób uda się sfinalizować umowę i wyraził swoje wątpliwości dotyczące ekonomicznego sensu takiego przedsięwzięcia, podkreślając swoje zaniepokojenie jego ewentualnymi konsekwencjami.

„Nie widzę, jaki ostatecznie ma to mieć sens finansowy. W tej sprawie jest dużo niuansów… Nieważne, ile masz pieniędzy, przeprowadzenie tego będzie bardzo trudne. Dlatego fuzja zawsze budzi moje obawy, gdy duże firmy się konsolidują, ponieważ zazwyczaj oznacza to utratę pracy przez wiele osób” – powiedział. Skrytykował też fakt, że jednymi z najbogatszych ludzi na świecie są właściciele „The Washington Post” i platformy X.

George Clooney o sztucznej inteligencji

Clooney zauważył również, że fuzja ma miejsce w momencie, gdy przemysł filmowy przechodzi już poważne zmiany spowodowane sztuczną inteligencją.

„W naszej branży przechodzimy rewolucję. Sztuczna inteligencja będzie miała ogromny wpływ na jej rozwój i zaszkodzi nam na wiele sposobów. Jeśli jesteś kierownikiem ds. efektów wizualnych, będziesz miał problemy z awansem, ponieważ wiele stanowisk zostanie zlikwidowanych, prawdopodobnie ok. 30% etatów. Jesteśmy w pewnym sensie w defensywie. Nie przejmujemy inicjatywy. Ludzie dopiero zaczynają, więc będzie to trudny okres dla naszej branży i będziemy musieli znaleźć sposób na to, aby to jakoś przetrwać”. Na koniec dodał: „Chciałbym uniknąć sytuacji, w której 20 lat po mojej śmierci gram w reklamie tamponów”.

W nieco lżejszym tonie stały bywalec Wenecji mówił także o swojej długoletniej miłości do festiwalu i miasta, które, jak stwierdził, jest dla niego szczególne, ponieważ to właśnie tam w 2014 r. poślubił swoją żonę Amal. Zapytany o plany na wieczór po ceremonii, odpowiedział, że ma nadzieję na kameralną kolację.

„Moja żona wybrała na ten wieczór piękną sukienkę. Później pójdziemy tylko we dwoje na kolację do jakiejś małej restauracji, która ma tylko cztery stoliki na krzyż i właściciela witającego cię w drzwiach”.

Nie zabrakło też innych wypowiedzi w optymistycznym tonie. „Dokoła dzieje się wiele zła, dlatego musimy pamiętać o świętowaniu dobrych rzeczy, które przytrafiają się w naszym życiu” – dodał laureat honorowego Złotego Lwa.

George Clooney w poruszającym przemówieniu potępia „autorytarnych przywódców” i „ludzi, którzy sieją strach”: „Oni nigdy nie są bohaterami historii”

Odbierając Złotego Lwa, twórca wygłosił natomiast poruszające przemówienie na temat siły sztuki w czasach politycznych zawirowań i znaczenia festiwali filmowych jako sposobu na przypomnienie światu, że nie jesteśmy „tak różni, jak nam się ciągle wmawia”.

Żyjemy w czasach, w których ludzie u władzy i ci, którzy mają najwięcej pieniędzy, mówią nam, żebyśmy się siebie nawzajem bali. Ale my wiemy lepiej, prawda? Bo historia nas czegoś uczy. Pierwszymi osobami, które autorytarni przywódcy próbują uciszyć, nie są politycy. To dziennikarze, którzy zadają pytania, artyści, którzy odmawiają prostych odpowiedzi, filmowcy, pisarze, aktorzy i muzycy, którzy upierają się, że ktoś, kogo nigdy nie spotkaliście, zasługuje na waszą empatię”.

Stwierdził też, że „ludzie, którzy boją się książek, muzyki i opowieści, nigdy nie są bohaterami historii”.

„Tak, filmy nie powstrzymują wojen, nie obniżają inflacji, nie ustawiają wyborów, ale robią coś niezwykłego. Przypominają nam, że obcy nigdy nie jest obcy i że może być bohaterem czyjejś historii. I jeśli nadal będziemy potrafili siedzieć razem w ciemności i troszczyć się o ludzi, których nigdy nie spotkaliśmy, myślę, że wszystko będzie dobrze”.

Następnie podziękował swoim przyjaciołom i żonie Amal.

„Brakuje mi słów, aby opisać, jak bardzo kocham moją żonę i jak dumny jestem z niej i z naszych dwójki dzieci” – powiedział.

(Fot. Spotlight) (Fot. Spotlight)

I chociaż całe przemówienie miało poważny ton, Clooney zakończył je autoironiczną wypowiedzią na temat jednej ze swoich mniej popularnych ról. „A tak przy okazji, moje dzieci to jedyne osoby, które uważały, że dobrze wypadłem w »Batmanie«. Nie pozwoliłem im obejrzeć całego filmu” – zażartował. „Nie oglądajcie do końca, jest okropny”.

Nagrodę wręczyła mu jego koleżanka z planu filmu „Jay Kelly”, Laura Dern. „To człowiek o najgłębszym rodzaju człowieczeństwa i uczciwości, który żyje dla służby i prawdy, a przy tym musi opowiadać historie, które nas poruszają, motywują do bycia lepszymi, do tęsknoty za dobrem w sobie i w innych. Historie, które koncentrują się na ochronie naszych wolności i pociąganiu innych do odpowiedzialności” – powiedziała o laureacie aktorka. „A przy okazji, przez cały ten czas jest najlepszym przyjacielem, jakiego można mieć, i najzabawniejszą osobą, jaką można spotkać. I tak, najprzystojniejszym. I tak, dwukrotnie został wybrany Najseksowniejszym Mężczyzną Świata. Dwukrotnie!”.

(Fot. Spotlight) (Fot. Spotlight)

Festiwal w Wenecji: co nas jeszcze czeka?

Przez najbliższe 11 dni na czerwonym dywanie spodziewany jest wysyp gwiazd z Hollywood i nie tylko – od Roberta Pattinsona po braci Gallagher z Oasis. Festiwal otworzył startujący w konkursie film Danny’ego Boyle’a „Ink” z Guyem Pearcem w roli magnata medialnego Ruperta Murdocha i Jackiem O’Connellem jako redaktorem naczelnym tabloidu Larrym Lambem. Obraz opowiada o przejęciu przez Murdocha dziennika „The Sun” w 1969 r. i o tym, jak Lamb odwrócił losy upadającej gazety, zamieniając ją w najlepiej sprzedający się dziennik w Wielkiej Brytanii.

Czytaj także: Znamy program Festiwalu Filmowego w Wenecji 2026. O nagrodę zawalczy polski reżyser

W programie znalazły się również taki filmy jak „Primetime” Lance’a Oppenheima z Robertem Pattinsonm, „Bucking Fastard” Wernera Herzoga z Kate i Rooney Mara oraz Orlando Bloomem, a także 7-godzinny (!) film dokumentalny „Joie de vivre” Luki Guadagnino i nowy dokument Russella Crowe’a. Ze swoimi najnowszymi projektami na Lido przyjadą również John Malkovich, Susan Sarandon, Paul Dano, Sam Rockwell, Alicia Vikander, Penelope Cruz i Javier Bardem. Festiwal potrwa do 12 września.

Czytaj także: Penélope Cruz i Javier Bardem znów razem na ekranie, oscarowa rola Roberta Pattinsona. Najbardziej wyczekiwane filmy Festiwalu w Wenecji

Samego George’a Clooneya będziemy mogli natomiast zobaczyć wkrótce w niewielkiej roli w komedii „Gdzie jest mój agent?” – filmie inspirowany popularnym francuskim serialem, który ma trafić na Netflix jeszcze w tym miesiącu.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE