Dla wielbicieli nocnego trybu życia, czyli tak zwanych sów, ta wiadomość jest ważnym ostrzeżeniem. Naukowcy po przebadaniu niemal 80 tysięcy osób dowiedli, że późne chodzenie spać wiąże się z wyższym rozwojem poważnych zaburzeń nastroju. Sprawdzamy, dlaczego nocne marki są na nie bardziej narażone.
Według powszechnej wiedzy ludzie dzielą się na sowy i skowronki. Ludzie o tym pierwszym chronotypie mają funkcjonować lepiej, gdy kładą się spać późno w nocy i wstają późnym rankiem. Nie jest to tylko potoczna obserwacja, bo badania naukowe nad fizjologią snu faktycznie potwierdzają, że każdy z nas ma indywidualną preferencję dotyczącą pory snu i aktywności. Pytanie jednak, czy zwyczaje obu grup są tak samo zdrowe dla naszego ciała i psychiki?
Ustalenia naukowców z Uniwersytetu Stanforda rzucają na to zagadnienie nowe światło.
Badacze z Kalifornii postanowili sprawdzić potencjalne związki między porami zasypiania a zdrowiem psychicznym pacjentów biorących udział w eksperymencie. Oparli się na danych zdrowotnych pochodzących od 73 888 osób – ochotników uczestniczących w projekcie UK Biobank, który gromadzi informacje na temat stanu zdrowia oraz stylu życia tysięcy Brytyjczyków. Co się okazało?
W badanej grupie osoby preferujące wieczorny tryb funkcjonowania, które późno chodziły spać, odznaczały się gorszym stanem zdrowia psychicznego niż osoby, które kładły się do łóżka wcześnie i równie wcześnie wstawały. U ludzi, którzy zasypiali po pierwszej w nocy, częściej stwierdzano zaburzenia neurorozwojowe (przykładem jest ADHD, autyzm), depresję oraz zaburzenia lękowe.
Co istotne, dla ich stanu psychicznego nie miało znaczenia to, że badani określali siebie jako sowy. Zaburzenia stwierdzano niezależnie od tego, jakim chronotypem odznaczały się badane osoby.
Badanie naukowców ze Stanforda zdaje się więc obalać teorię, jakoby dla osób z chronotypem sowy późne kładzenie się spać było korzystne. Bo nawet jeśli lubią one być aktywne w nocy – ich psychika i cały organizm na tym cierpią.
Specjaliści od fizjologii snu mają na to dobre wyjaśnienie. Wszystko sprowadza się do rytmu dobowego, który regulowany jest przez światło słoneczne. Jeśli nasze codzienny harmonogram zajęć zbyt mocno odbiega od naturalnego rytmu dnia wyznaczanego przez wschody i zachody słońca, wówczas pojawiają się problemy. I fakt, że np. lubimy pracować w nocy i spać do południa nie ma tu żadnego znaczenia.
– Ogólnie rzecz biorąc, jeśli kładziesz się spać dopiero po pierwszej lub drugiej w nocy, jest bardzo prawdopodobne, że budzisz się dopiero kilka godzin po wschodzie słońca. Kładziesz się z kolei kilka godzin po zachodzie słońca. Wydaje mi się więc, że to kwestia braku zsynchronizowania z cyklem światła i ciemności w otoczeniu stanowi potencjalny problem – tłumaczy Matthew Lehrer z wydziału psychiatrii Uniwersytetu w Pittsburghu.
Według naukowców dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu ważne jest to, abyśmy funkcjonowali zgodnie z porami występowania światła słonecznego – bo regulują one szereg najistotniejszych procesów życiowych u człowieka. Jeśli organizm nie otrzymuje sygnału, że jest dzień (bo np. w tym czasie śpimy), to zaburzone zostaje uwalnianie m.in. określonych neuroprzekaźników regulujących nasz nastrój. Udowodniono na przykład, że osoby aktywne w nocy są bardziej skłonne do przejawiania zachowań impulsywnych i agresywnych. Ponadto, „rozjeżdżanie się” godzin naszej aktywności i snu z naturalnymi porami dnia źle oddziałuje na płat czołowy, który jest bardzo wrażliwy na niedobór i zaburzenia snu. A trzeba dodać, że właśnie ta część mózgu odpowiada za regulację nastroju. W konsekwencji osoby chodzące spać późno mogą mieć trudności z kontrolą emocji oraz być bardziej podatne na występowanie skrajnych stanów emocjonalnych, np. depresji czy stanów lękowych.
Czy to oznacza, że ludzie o chronotypie sowy powinni za wszelką cenę zmuszać się do wstawania o świcie? Oczywiście nie. Uczeni przekonują, że nawet mając skłonność do późnego chodzenia spać można przestawić się na zdrowszy rytm dobowy. Wystarczy naprawdę drobna zmiana – np. przesunięcie zasypiania z 1.30 na północ. Kluczowe jest to, aby o tej północy czuć na tyle duże zmęczenie, by szybko i naturalnie zasnąć. Trzeba w tym celu jak najwięcej wystawiać się na działanie słońca w ciągu dnia, dużo się ruszać, a wieczorami ograniczyć kofeinę, silne światło i nie zajmować się rzeczami, które mocno pobudzają mózg. Jeśli umiejętnie będziemy zarządzać naszym rytmem dnia i dostosowywać do niego poszczególne aktywności, z sukcesem wyregulujemy nasz zegar biologiczny.