1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Nawyk numer jeden, który odbiera szczęście ludziom po 50. Psychologowie chcą, abyś przestał go powtarzać

Nawyk numer jeden, który odbiera szczęście ludziom po 50. Psychologowie chcą, abyś przestał go powtarzać

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Blasius Erlinger/Getty Images)
(Fot. Blasius Erlinger/Getty Images)
Pamiętasz, jakie myśli towarzyszyły ci w dniu twoich pięćdziesiątych urodzin? Dla wielu ludzi ta liczba jest symboliczną granicą, po przekroczeniu której przeszłość zaczyna dominować nad przyszłością. Prawdopodobnie zostało ci do przeżycia mniej lat, niż masz – i ta perspektywa dla niektórych pozostaje trudna do przetrawienia. Idą też za nią stereotypowe i szkodliwe przekonania, przez które nieświadomie odbierasz sobie szansę na szczęśliwe, satysfakcjonujące życie po pięćdziesiątce.

Jedno z tych przekonań, mocno rozpowszechnionych wśród ludzi w średnim i starszym wieku, brzmi: „jest już za późno”.

Za późno, by zmienić pracę. Za późno, by się rozwieść i szukać związku, w którym naprawdę będę szczęśliwy/szczęśliwa. Za późno, by spełnić marzenia, które zawsze odkładało się na później. Za późno, by zacząć żyć od nowa – tak jak dyktuje ci serce.

Psychologowie są zdania, że powtarzanie sobie tego zdania to najprostsza droga do rezygnacji, utraty poczucia sensu, zgorzknienia, a nawet depresji. Chwila, w której przyznajesz sam przed sobą, że na nic już nie czekasz, bo nie wierzysz, że masz jeszcze wystarczająco dużo czasu jest jak akt poddania się. Rezygnujesz z walki o lepsze życie, choć to życie wcale się nie skończyło i tak naprawdę daje ci jeszcze dużo czasu oraz możliwości, by je odmienić. Dlaczego więc wydaje ci się, że „jest już za późno”?

Nie pozwól, by szkodliwe stereotypy o starzeniu się kształtowały twoje życie

Choć świat zmienił się diametralnie, a średnia długość życia od czasów naszych rodziców i dziadków niemal się podwoiła, w głowie nadal zalega nam ten sam zestaw starych, nieaktualnych poglądów. Że pięćdziesiątka to już dojrzałość, że teraz zostaje tylko wypuścić dzieci z gniazda, a potem czekać na emeryturę i uprawiać ogródek. Niektórzy po przekroczeniu tej magicznej liczby zaczynają robić życiowe podsumowania i gdy wychodzi im, że nie osiągnęli czegoś, o czym zawsze marzyli, próbują się z tym pogodzić zamiast podjąć próbę realizacji swoich planów.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul (4).webp

To zdanie pewnie słyszałaś/słyszałeś nie raz, ale jest szczerą prawdą: jeśli fizycznie pozostajemy sprawni, to wszelkie ograniczenia tkwią wyłącznie w naszym umyśle. Gdy mówimy sobie, że „jest za późno”, to naprawdę zaczynamy żyć tak, jakby było za późno – choć nie jest. Tak działa ludzki mózg.

– Ten wewnętrzny dialog, zakorzeniony w irracjonalnych przekonaniach, odbiera ci motywację i sprawia, że stajesz się niespokojny i smutny – wyjaśnia psycholożka dr Michele Leno. – Możesz nawet zazdrościć rówieśnikom, którzy odnoszą sukcesy, ponieważ sam zrezygnowałeś z dążenia do tego, by osiągnąć coś podobnego. To twoje nastawienie, a nie wiek, działa na twoją niekorzyść.

Znajdź cel, który pozwoli ci otworzyć nowy etap w życiu

Gdy mamy po dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat, nie musimy martwić się o posiadanie celów – życie samo nam je narzuca. Na ogół wszyscy mamy te same: skończyć szkołę, studia, znaleźć pracę, założyć rodzinę, odchować dzieci. Ale po pięćdziesiątce, gdy już odhaczymy większość punktów z tej listy, możemy znaleźć się w zupełnie nowej sytuacji. Teraz sami musimy obrać sobie jakiś cel. Bo to właśnie posiadanie życiowego celu jest warunkiem szczęścia oraz długowieczności.

Dowodzą tego badania nad długowiecznością. Wśród ludzi żyjących najdłużej, dwie cechy wysuwają się na pierwszy plan: optymizm oraz posiadanie celu. Naukowcy uważają, że to właśnie pozytywne nastawienie do świata w połączeniu z poczuciem sensu są motorem napędowym dla naszej codziennej aktywności, niezależnie od tego, w jakim jesteśmy wieku.

Czytaj także: Ludzie o tych 4 cechach osobowości żyją najdłużej. Naukowcy widzą powtarzający się wzorzec

Tezę tę potwierdził w rozmowie z nami Michael Clinton nazywany „apostołem długowieczności”. Amerykański mówca oraz autor książek swoje siedemdziesiąte urodziny uczcił zdobyciem szczytu Mount Everest. Po latach owocnej kariery w mediach jego życiowym celem stało się przekonywanie dojrzałych ludzi, że nie muszą iść na emeryturę i że w każdej chwili mogą otworzyć zupełnie nowy rozdział w swoim życiorysie. Podkreśla on, jak ważne w tym kontekście jest znalezienie nowego celu i sensu życia.

Trzeba mieć powód, żeby rano wstać z łóżka – przekonuje Michael Clinton. – Często dzieje się tak, że kiedy ktoś wchodzi w wiek sześćdziesięciu lat, przechodzi na emeryturę, nie ma przy sobie dzieci, które się wyprowadziły, to popada w depresję. Wszyscy znamy historię jakiejś osoby, która przeszła na emeryturę i zmarła rok później, bo utraciła swoją tożsamość i życiowy cel. Dlatego zawsze mówię, że żyjąc sto lat, w drugiej połowie życia można stworzyć dla siebie zupełnie nowy zestaw celów. (…) Zawsze mówię ludziom: nie musicie robić tego co ja, nie o to chodzi. Chodzi o to, że można robić naprawdę wiele ekscytujących rzeczy w każdym wieku. Trzeba mieć tylko otwarty umysł i przestać mówić: „Nie dam rady, bo jestem już za stary”. Trzeba mówić: „Mogę to zrobić niezależnie od tego, ile mam lat”. I to jest przesłanie, które chcemy wysłać w świat.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE