1. Stephen King stworzył historię, Stanley Kubrick przeniósł ją na ekran, a Jack Nicholson nadał koszmarowi twarz, której trudno zapomnieć. „Lśnienie” to spotkanie trzech wielkich talentów i horror, który po 46 latach wciąż potrafi odebrać spokojny sen. W hotelu Panorama nawet zwykłe pytanie o to, jak minął dzień, może zabrzmieć złowrogo.
Jack Torrance (Jack Nicholson) przyjmuje posadę zimowego dozorcy hotelu Overlook, znanego polskim widzom również jako Panorama. Położony w górach Kolorado obiekt na kilka miesięcy zamyka się dla gości. Jack wprowadza się tam z żoną Wendy (Shelley Duvall) i synem Dannym (Danny Lloyd). Ma pilnować budynku, a wolny czas poświęcić pisaniu. Z dala od codziennych problemów wreszcie powinien móc się skupić.
W ogromnym hotelu rodzina ma do dyspozycji niemal wszystko. Brakuje tylko innych ludzi. Kiedy śnieg odcina drogę do świata, przestronne wnętrza zaczynają przypominać pułapkę. Danny dostrzega rzeczy, których nie powinno tam być, Wendy coraz uważniej obserwuje męża, a Jack reaguje rozdrażnieniem na każdą próbę zbliżenia się do niego.
Chłopiec ma szczególny dar – tytułowe lśnienie, związane z pozazmysłowym postrzeganiem i porozumiewaniem się. W hotelu jego zdolności stają się źródłem przerażających doświadczeń. Jednak do odczuwania zagrożenia nie potrzeba nadprzyrodzonych umiejętności. Wystarczy słuchać, jak Jack odzywa się do żony.
(Fot. materiały prasowe)
Siła „Lśnienia” tkwi w tym, że pod historią nawiedzonego hotelu kryje się opowieść o rodzinie żyjącej w cieniu przemocy. Wendy próbuje podtrzymać codzienność: przygotowuje posiłki, opiekuje się synem, zagaduje męża. Coraz wyraźniej widać jednak, że musi uważać na jego nastrój. Zwykłe pytanie może wywołać wybuch złości.
Jack traktuje jej obecność jak przeszkodę. Własne frustracje obraca przeciwko najbliższym, a odosobnienie daje mu coraz większą swobodę. Hotel potęguje zagrożenie, lecz nie sprawia, że wcześniejsze zachowania bohatera przestają mieć znaczenie.
Dlatego horror można oglądać na dwóch poziomach. Jako historię miejsca, w którym działa złowroga siła, i jako opowieść o kobiecie, która odkrywa, że człowiek mający zapewnić jej bezpieczeństwo staje się jej największym zagrożeniem.
Nicholson nie potrzebuje siekiery, żeby przestraszyć. Wystarczą niepokojący uśmiech, spojrzenie zatrzymane odrobinę za długo i ton głosu, w którym pozorna uprzejmość ustępuje pogardzie. Jego Jack budzi niepokój, zanim zagrożenie staje się otwarte.
Ta rola ma w sobie także groteskę. Bohater bywa teatralny, przedrzeźnia rozmówczynię, celebruje własną złośliwość. Właśnie to potrafi być szczególnie nieprzyjemne: widzimy człowieka, który znajduje satysfakcję w cudzym strachu.
Równie istotna jest Shelley Duvall. Próbuje zrozumieć sytuację, uspokoić męża i ochronić dziecko. Patrząc na nią, łatwiej poczuć bezradność człowieka, który zbyt długo liczył, że napięcie w końcu minie.
Puste korytarze, geometryczne wzory dywanów, odgłos dziecięcego rowerka zmieniający się wraz z nawierzchnią – Kubrick wykorzystuje zwyczajne elementy otoczenia, żeby wyostrzyć czujność widza. Zaczynamy wypatrywać czegoś w głębi kadru. Czekać, aż zza zakrętu ktoś wyjdzie. Podejrzewać, że spokój trwa już za długo.
Hotel jest ogromny, a mimo to trudno w nim odetchnąć. Im więcej przestrzeni oglądamy, tym dotkliwiej odczuwamy osamotnienie bohaterów. Eleganckie wnętrza nie dają schronienia, a zamknięte drzwi nie gwarantują bezpieczeństwa.
„Lśnienie” z 1980 roku, nakręcone na podstawie powieści Stephena Kinga, pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych filmów grozy. Najbardziej znane kadry można kojarzyć nawet bez seansu. Dopiero oglądane razem pokazują jednak, jak konsekwentnie Kubrick skonstruował swoje dzieło.
Lśnienie możesz obejrzeć na HBO Max.