Widzowie Netflixa oszaleli na punkcie tej hiszpańskiej produkcji o nieudanym napadzie. „Dla takich filmów streamingowy gigant powinien otworzyć własne kino” – piszą w sieci. Nowy numer 1 platformy to bowiem wciągający thriller kryminalny, w którym grupa złodziei wkracza do madryckiego banku, uruchamiając łańcuch niespodziewanych zdarzeń. Nie jest to jednak typowa historia o zamaskowanych przestępcach i nieudolnych policjantach, a opowieść, w której naprawdę trudno rozpoznać, kto stoi po której stronie prawa.
Akcja filmu rozgrywa się w Madrycie w 2013 r., kiedy Hiszpania wciąż zmaga się ze skutkami poważnego kryzysu gospodarczego. Grupa przestępców planuje napad na bank, który ma zapewnić im ogromne pieniądze. Wszystko wydaje się dopięte na ostatni guzik, a uczestnicy akcji wiedzą, jakie zadania mają wykonać. Początkowo akcja przebiega więc zgodnie z planem, ale po opuszczeniu banku sytuacja szybko wymyka się spod kontroli.
(Fot. materiały prasowe)
Podczas ucieczki dochodzi bowiem do wypadku samochodowego, który odsłania skrywane zdrady i kłamstwa. Okazuje się też, że część uczestników rabunku od początku realizowała własne cele. Pozornie zwykły napad zamienia się więc w niebezpieczną rozgrywkę, w której stawką jest przetrwanie. Liczy się każda decyzja, każdy gest ma znaczenie, a każdy z przestępców ucieka przed czymś więcej niż więzienie.
(Fot. materiały prasowe)
W obsadzie filmu znaleźli się cenieni hiszpańscy aktorzy, a za reżyserię odpowiada Daniel Sánchez Arévalo („17”, „Dziewczyny z tylnych ławek”), który po raz pierwszy w swojej karierze sięgnął po kino sensacyjne. Pomysł na zmianę gatunku zaproponował mu Ramón Campos, producent i współscenarzysta filmu. To właśnie dzięki niemu Arévalo zapragnął stworzyć historię opartą na akcji, napięciu i nieoczekiwanych zwrotach wydarzeń.
(Fot. materiały prasowe)
„Rewelacja. Takie thrillery Netflix powinien pokazywać w kinach” – zachwycają się widzowie w sieci. I mają rację, bo „Kurs kolizyjny” to naprawdę wciągająca rozrywka, która trzyma w napięciu od początku do samego końca, a liczne sceny akcji dosłownie wbijają w fotel. Najmocniejszym elementem filmu jest jednak pomysł na scenariusz, w którym pozornie zwykły napad na bank okazuje się dopiero początkiem właściwej intrygi.
(Fot. materiały prasowe)
Wypadek zmusza bowiem bohaterów do zmierzenia się z konsekwencjami swoich wcześniejszych decyzji. Twórcy wykorzystują więc klasyczną konwencję kryminału o nieudanym skoku, ale dodają do niej wątek ludzi, którzy próbują ukryć własny udział w przestępstwie. Dzięki temu napięcie wynika nie tylko z policyjnego śledztwa, ale też z konfliktów wewnątrz grupy. Nic więc dziwnego, że subskrybenci platformy tak licznie sięgnęli po tę produkcję w miniony weekend, zapewniając jej miejsce na samym szczycie listy najchętniej oglądanych filmów w serwisie, i to zaledwie w 2 dni po premierze.
(Fot. materiały prasowe)
Na uwagę zasługuje również wybór okresu, w którym rozgrywa się historia. Kryzys gospodarczy stanowi istotne tło dla decyzji podejmowanych przez bohaterów, choć film nie jest oparty na faktach. Dużą zaletą jest też obsada złożona z wybitnych, wielokrotnie nagradzanych aktorów (w filmie wystąpili m.in. Laia Costa, Tamar Novas, Álvaro Cervantes, Lluís Homar, Karra Elejalde i Luis Zahera). Jeśli lubisz więc hiszpańskie thrillery kryminalne, szczególnie te o nieudanych napadach, zdradach i bohaterach prowadzących podwójne życie, w których nie brakuje zwrotów akcji, a zwieńczeniem historii jest zaskakujący finał, ten tytuł koniecznie powinien znaleźć się na twojej liście „do obejrzenia”.
„Kurs kolizyjny” można obejrzeć na platformie Netflix.