1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Chcesz nigdy się nie zestarzeć? „Czas, który nie nadszedł” z Agatą Kuleszą pokazuje prawdziwą cenę pogoni za wieczną młodością

Chcesz nigdy się nie zestarzeć? „Czas, który nie nadszedł” z Agatą Kuleszą pokazuje prawdziwą cenę pogoni za wieczną młodością

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)
„Czas, który nie nadszedł” to coś więcej niż film. To eksperyment społeczny. Pełnometrażowy debiut Julii Rogowskiej stawia przed nami wyjątkowo aktualne pytanie: czy gdybyś mógł/mogła przestać się starzeć, zdecydowałbyś/ zdecydowałabyś się na to? Śmiem twierdzić, że odpowiedź na nie, w dużej mierze zależy od… wieku, w jakim je sobie zadajemy.

„Chciałbym się z tobą zestarzeć” – mówi Sarze zakochany w niej Oskar. Jest lato, nadbałtycka plaża, a on właśnie przeżywa z nią prawdopodobnie najszczęśliwsze chwile swojego życia. A jednak kiedy widzimy ich kilkadziesiąt lat później, okazuje się, że zestarzeli się osobno, a właściwie zrobiła to jedynie ona – on wybrał bowiem młodość.

Zwykle kiedy obiecujemy sobie „wspólną starość”, oznacza to przysięgę bycia razem do końca życia, ale też wyrozumiałość wobec całego biologicznego procesu, jakiem jest starzenie, czyli postępującego spadku sprawności psychicznej i fizycznej. A co gdyby z tej obietnicy w ogóle wykluczyć starość? – zdają się pytać twórczynie filmu: reżyserka Julia Rogowska i autorka scenariusza Małgorzata Piłacińska. No właśnie, wtedy pozostanie nam bycie przy sobie niezależnie od tego, jakich innych wyborów dokonamy po drodze. Sara i Oskar dokonali jednak wyborów, które wykluczyły ich wspólną przyszłość, i po latach zdają się tego żałować.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

W dystopijnym społeczeństwie niedalekiej przyszłości, ukazanym w „Czasie…”, Oskar (Dobromir Dymecki) zdecydował się poddać rewolucyjnej kuracji antygeriatrycznej, która nie tylko ma go uczynić młodym i sprawnym do końca, ale też zapewnić mu przynależność do lepszej kasty społecznej. Sara (Agata Kulesza) kuracji odmówiła, skazując się tym samym na życie na marginesie nowego społeczeństwa, w którym starość stała się tabu.

Jaki jest bowiem pożytek z ludzi starych? Nieproduktywnych i niereproduktywnych. Ludzi, którymi ciągle trzeba się zajmować i którzy pochłaniają gros publicznych wydatków, nie przykładając się do wzrostu ekonomicznego. Można jedynie litościwie zamknąć ich w tzw. ostojach dla seniorów, gdzie w zapomnieniu i na garnuszku państwa będą oczekiwali na śmierć. W jednym z takich ośrodków spotykamy Sarę, która marzy o ucieczce z tak urządzonego świata, co nie jest wcale sprawą prostą, ale z pomocą dawnego przyjaciela (krótki ale jakże satysfakcjonujący epizod Bartosza Bieleni) ostatecznie udaje jej się dostać pod adres, pod którym dawniej mieszkała. Drzwi otwiera jej Oskar, który… mieszka tam ze swoją nową partnerką, Laylą (Michalina Łabacz).

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul (4).webp

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

W tym momencie z nastroju charakterystycznego dla thrillera si-fi film zamienia się romans, a właściwie w filozoficzny melodramat. Czy dawna miłość odżyje na nowo? Czy człowiek – niezależnie od tego, jak i czy zmienia się zewnętrznie – pozostaje tak naprawdę taki sam? W czym, w kim tak naprawdę się zakochujemy? Czy Sara zjawiająca się nagle w życiu Oskara przysporzy mu jedynie kłopotów czy może skłoni go do zastanowienia się nad drogą, jaką wybrał? A może sama dojdzie do gorzkich wniosków na temat własnej niepokorności, która przecież oddaliła ją od Oskara ale też od przyjaciół, którzy wybrali tak jak on?

A my? Którą drogę byśmy wybrali? A może którą już wybraliśmy? W końcu kult młodości (i szczupłości) na dobre rozgościł się w naszej kulturze. Żyjemy w erze longevity, czyli wydłużania życia i poszukiwania źródeł wiecznej witalności. Być może wynalezienie podobnej jak w filmie kuracji to kwestia wcale nie dekad, a lat? Tylko że wszystko ma swoją cenę. W „Czasie…” tę cenę poznajemy stosunkowo szybko, choć może zająć chwilę, by właściwie rozszyfrować, jaka konsekwencja kuracji była zapisana drobnym druczkiem.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Zresztą momenty, w których odkrywamy kolejne warstwy przedstawionego świata oraz historii obojga bohaterów, należą do tych najprzyjemniejszych dla widza. Niektóre mają wręcz wydźwięk komiczny, jak scena, w której Layla przedstawia swoich rodziców, wyglądających na jej rówieśników. Albo gdy Sara w poszukiwaniu ludzi zajmujących się szmuglowaniem takich jak ona za granicę trafia na targ staroci. Świetnym pomysłem było też obsadzenie w głównej roli Agaty Kuleszy. To właśnie dzięki niej Sara ma w sobie ten łobuzerski błysk w oku oraz przekorę, która sprawia, że nawet kiedy znajduje się w sytuacji, w której praktycznie nic od niej nie zależy, potrafi zaznaczyć własne zdanie.

Leitmotivem, który przewija się przez cały film jest utwór Quebonafide i Darii Zawiałow „Bubbletea” sprzed paru lat, opowiadający o tęsknocie za kimś ale też o nostalgii za światem, którego już nie ma. Można go odczytywać jako soundtrack do niedokończonej historii Sary i Oskara albo jako zapowiedź tego, że możemy kiedyś zatęsknić za czasami, kiedy upływ czasu zaznaczał się na naszym ciele, kiedy ojciec wyglądał jak ojciec, a syn jak syn, kiedy mówiliśmy do siebie serdecznie per „stary” albo rzucaliśmy z satysfakcją: „jestem na to za stara”.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Widzę, że ten film robi duże wrażenie zwłaszcza na młodych ludziach. Może dlatego, że są jeszcze w sytuacji, w której starość ich nie dotyczy, kiedy wierzą w swoją nieśmiertelność. Starsi wiedzą już, że nic nie trwa wiecznie, a młodość jest tylko chwilą. Być może mają już tę świadomość, że to wcale nie najważniejszy etap w życiu i że prawdziwa młodość polega na czymś zupełnie innym. Wieki temu pisał o tym Oscar Wilde w „Portrecie Doriana Graya”:

„Chcąc odzyskać młodość, trzeba tylko powtórzyć dawne szaleństwa”.

Bo młodość i starość to stan umysłu.

„Czas, który nie nadszedł” trafi do kin 16 października. Film bierze udział w Konkursie Głównym 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE