1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. „Ci dzielni mężczyźni, działacze opozycji” mieli żony, które „ogarniały całą resztę”. Magdalena Popławska o Grażynie Kuroń i kobietach Solidarności

„Ci dzielni mężczyźni, działacze opozycji” mieli żony, które „ogarniały całą resztę”. Magdalena Popławska o Grażynie Kuroń i kobietach Solidarności

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Aleksandra Zaborowska)
(Fot. Aleksandra Zaborowska)
Ponad 400 listów, parę zdjęć, jedno nagranie. Na tej podstawie zbudowała postać Grażyny Kuroń w filmie „Nasza rewolucja”. To opowieść o czasach Solidarności, ale przede wszystkim poruszające love story. Jak dalekie od niej i jej życia? – Nie mam determinacji aktywistki, ale robię, co mogę. I na ile pozwalają mi moje „przypadłości”. Miłość? Jedyna, jaką rozumiem, to macierzyńska. Pracuję nad tą do siebie samej. Resztę przeżywam w kinie – mówi Magdalena Popławska.

Fragment wywiadu z Magdaleną Popławską. Całość znajdziesz w grudniowym numerze „Zwierciadła” – „Zwierciadło” 12/2026.

Magdalena Popławska o ADHD i ślepocie czasowej

Joanna Olekszyk: Pierwszy raz zdarza mi się, żeby bohaterka okładki ucieszyła się, że spóźniłam się na wywiad…

Magdalena Popławska: Bo to ja się zawsze spóźniam! Ale teraz ciężko nad sobą pracuję, więc wybacz, ale tak, ucieszyłam się, że tym razem to ty, a nie ja.

To teraz musisz mi powiedzieć, jak wygląda ta praca. Chyba powinnam wziąć z ciebie przykład…

Zacznijmy od tego, że mam zdiagnozowane ADHD i rozumiem już, na czym to polega. Gdzie leży problem. Kiedy masz ADHD, inaczej rozumiesz czas, fachowo to się nazywa ślepota czasowa.

Czyli powiedzmy, że masz godzinę do spotkania i jesteś pewna, że zdążysz. Musisz tylko zrobić przed wyjściem kilka rzeczy. Nie bierzesz jednak pod uwagę, że każda z tych rzeczy zajmie ci tyle i tyle czasu.

Teraz, kiedy dużo o tym czytam, robi się to dla mnie jasne i oczywiste. Przeszłam psychoedukację, biorę leki, zresztą podobnie jak moja córka, która też ma ADHD, i jak wszystkie dziewczyny u nas w rodzinie.

Bardzo pomaga nam na przykład kostka, która odmierza czas, jaki przeznaczasz na zrobienie konkretnej rzeczy. Ustawiasz sobie ją jak budzik. Na 5, 15, 30 czy 60 minut. Gdy czas się kończy, słyszysz sygnał lub wibrację. To pomaga też w większym osadzeniu w czasie, czyli robisz coś i nagle słyszysz sygnał – zdajesz sobie sprawę, że minęło już na przykład 15 minut.

(Fot. Aleksandra Zaborowska) (Fot. Aleksandra Zaborowska)

Jak jeszcze przejawia się ta ślepota czasowa?

Na przykład w tym, że nie mam pamięci do dat czy rocznic, zapominam nawet o urodzinach najbliższych, mamy, przyjaciół. To znaczy dzwonię z życzeniami, ale miesiąc później albo miesiąc wcześniej.

Jak rozumiem, chcesz nad tym pracować. Równie dobrze mogłabyś uznać: „po prostu tak mam” i nic dalej z tym nie robić.

Ale ja mam świadomość, jakie to jest niekomfortowe dla ludzi wokół mnie. Poza tym mnie też to męczy. Za każdym razem mam ogromne poczucie winy, że się spóźniłam. I za każdym razem robię wszystko, by zdążyć. Naprawdę. Nie wszyscy ludzie to rozumieją, często odczytują to jako przejaw lekceważenia lub lenistwa. Albo to, że nie odpisuję, bo jak nie mogę tego zrobić w tej samej sekundzie, to już lawina codzienności pogrąża mnie czasem na długie tygodnie.

Z drugiej strony gdybyś ty dzisiaj spóźniła się nie o 5 minut, ale o 15, nie napisała mi o tym wcześniej i nie mogłabym się z tobą skontaktować, zaczęłabym panikować, że to pewnie ja pomyliłam datę czy godzinę.

Niedawno pojechałam na lotnisko dzień wcześniej. Zdarza mi się umówić z kimś do kina i nie przyjść, bo wydaje mi się, że to miało być dzień później. Pójść na spektakl nie do tego teatru…

Ale jak idziesz do teatru czy na plan zawodowo, to się już nie mylisz?

Zdarzyło mi się kiedyś nie przyjechać na spektakl, od tamtej pory mam kilka kalendarzy. Na szczęście dzisiaj są już transporty na plan, z kierowcą, który wie, dokąd ma mnie zawieźć.

(Fot. Aleksandra Zaborowska) (Fot. Aleksandra Zaborowska)

Magdalena Popławska jako Grażyna Kuroń w filmie „Nasza rewolucja”

Tym bardziej doceniam, jak dużo pracy musiałaś włożyć w zagranie Grażyny „Gajki” Kuroń…

Postaci będącej kompletnym przeciwieństwem mnie samej, prawda?

Świetnie zorganizowanej, niezłomnej, ale też łagodnej i spokojnej. Chociaż po lekturze listów, jakie pisali do siebie z Jackiem Kuroniem, doszłam do wniosku, że była taka część jej, w której też mogłam się odnaleźć. Gajki czasem niezadowolonej, rozczarowanej sobą, nawet złośliwej.

Ależ oczywiście, taka też była. Podobnie jak Jacek nie był krystaliczny. W każdej relacji miłosnej zdarzają się też trudne momenty. „Nasza rewolucja” Piotra Domalewskiego to jednak love story, nie pierzemy tu brudów, nie opowiadamy o zdradach czy problemach z alkoholem, bo nie o tym jest ta historia. Grażyna i Jacek mieli niesamowicie silną więź, która przetrwała wszystkie problemy, nawet wielką politykę. Była jedyną stałą w ich życiu.

Gajka, tak jak mówisz, była prawdziwą oazą spokoju i wyrozumiałości. Czego o mnie chyba nie można powiedzieć [śmiech]. Ale w moich bohaterkach, oprócz sprzeczności, zawsze szukam jakichś części wspólnych. I tu też takie znalazłam.

Gajka była świetną organizatorką ich codziennego życia, ja może nie jestem w tym świetna, ale też muszę wiele rzeczy ogarniać na co dzień.

To mnie bardzo trzyma przy ziemi, wiem, że nie mogę sobie pozwolić na poezję życia, kiedy proza dobija się do drzwi. Ona miała to samo, uziemiała siebie, Jacka, a nawet cały KOR.

Grażyna Kuroń i niewidzialna praca kobiet w czasach Solidarności

Mieszkanie Kuroniów na Żoliborzu było ich domem, ale też centrum spotkań ówczesnej opozycji. W jednej ze scen widać, że Gajka nie tylko była nieformalną sekretarką Komitetu Obrony Robotników, ale też doradczynią, organizatorką pomocy dla więźniów politycznych, sprzątaczką i żywicielką. A do tego chodziła do pracy.

Właśnie! Przecież to, że ci dzielni mężczyźni, działacze opozycji, tak angażowali się w swoją pasję, byli przywódcami ruchów politycznych, uczestniczyli w protestach i strajkach – było możliwe najczęściej dzięki temu, że mieli żony, które ogarniały całą resztę. O tym bardzo długo się nie mówiło i cieszę się, że teraz wyciągamy je z cienia.

Grażyna Kuroń, nawet kiedy była internowana, bardziej dbała o innych niż o siebie. Robiła na drutach skarpety dla Jacka i ich syna Maćka, podnosiła na duchu inne internowane żony opozycjonistów, wszyscy się do niej garnęli.

To wtedy też przegapiono jej rozwijającą się chorobę płuc.

Wielu chorób wtedy nie diagnozowano. Jak tu dbać o siebie, jak walczysz o wolność, o swoje podstawowe prawa obywatelskie.

Obie urodziłyśmy się w latach 80. i dobrze pamiętamy, że wtedy wielką politykę robili mężczyźni, a kobiety pracowały na zapleczu tej rewolucji. Nieraz osamotnione, zmęczone, przytłoczone obowiązkami i realiami życia w PRL-u, w którym po wszystko trzeba było swoje odstać. Dobrze to pokazuje scena z filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, w której Danuta Wałęsowa, grana przez Agnieszkę Grochowską, szykuje dzieciom kanapki do szkoły. A przecież oni mieli ośmioro dzieci.

Ja mam jedno i ledwo to ogarniam. Tak, to były siłaczki.

Wychowywałyśmy się w czasach, kiedy męską rzeczą było być daleko, a kobiety – wiecznie czekać, jak śpiewała Alicja Majewska. Niewidzialna praca kobiet była wtedy normą.

Ale te kobiety często same były opozycjonistkami, też bywały internowane, co pokazujemy w filmie. Znamy bardzo zaangażowane w politykę, wybitne i odważne działaczki, jak choćby Anna Walentynowicz, Henryka Krzywonos czy Alina Pieńkowska. Wszystkie one odegrały ważną rolę w tych przemianach. A może, gdyby mężczyźni się tak nie rozpychali, osiągnęłyby dużo więcej.

Panował wtedy prosty układ – mężczyzna poświęca się swojej pracy lub pasji, a kobieta robi wszystko to, bez czego ich codzienne życie byłoby niemożliwe do funkcjonowania.

Ten układ się świetnie sprawdzał, ale bardzo często kosztem kobiet. Bo kiedy chciały zrobić coś dla siebie – zawodowo czy prywatnie – to najczęściej nie mogły. Dziś jest już inaczej.

Magdalena Popławska przyszła na świat w 1980 roku w Zabrzu. Absolwentka krakowskiej PWST. Studiowała również w Institut del Teatre w Barcelonie. Aktorka teatralna, filmowa, serialowa. Na stałe związana z Nowym Teatrem w Warszawie. Laureatka wielu nagród, głównie za role w filmach „Atak paniki” i „53 wojny”. Można ją oglądać m.in. w serialach „Scheda”, „Powrót do życia”, „Sługa narodu” oraz w filmie „Jak żyć, żeby nie zwariować”. „Nasza rewolucja” wchodzi do kin 11 listopada.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE