„My nosimy rodzinę w sobie” – mówi Piotr „Vienio” Więcławski. Raper, producent muzyczny i człowiek wielu pasji przygląda się temu, jak przeszłość wpływa na nasze wybory, dlaczego wciąż wchodzimy w te same relacje i co można zrobić, żeby przerwać błędne koło. W rozmowie z Małgorzatą Serafin w podcaście „W czułym zwierciadle” opowiada także o życiu z ADHD, trudnościach z koncentracją i sposobach na odnajdywanie spokoju w świecie, który nieustannie domaga się naszej uwagi.
Nie każdy potrafi odnaleźć się w codzienności złożonej z terminów, zadań, spotkań i niekończących się list rzeczy do zrobienia. Dla niektórych organizacja jest naturalnym odruchem, dla innych – umiejętnością, którą trzeba wypracować, testując kolejne sposoby na ujarzmienie własnej uwagi. Piotr „Vienio” Więcławski pokazuje, że ADHD nie musi oznaczać życia w nieustannym chaosie. Można nauczyć się rozpoznawać swoje potrzeby, korzystać z mocnych stron i budować system, który naprawdę działa.
Jak przyznaje w rozmowie z Małgorzatą Serafin, jego znajomi uważają go za „najbardziej zorganizowanego ADHD-owca na świecie”. To określenie dobrze oddaje paradoks, z którym mierzy się wiele osób neuroatypowych: trudności w jednym obszarze nie przekreślają możliwości osiągania świetnych rezultatów w innym. Vienio zauważa, że kiedy ma pracę do wykonania, potrafi wstać rano wyspany i zająć się zadaniami. Kluczowe znaczenie ma dla niego konkretny cel i odpowiednie przygotowanie do działania.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy pojawia się intensywna praca koncepcyjna. Wtedy artysta sięga po kawę, ale pilnuje, żeby nie przesadzić z ilością. Jak tłumaczy, jedna filiżanka potrafi mu pomóc, natomiast kolejna może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. „Kawa dla ADHD-owca to jak wywalenie z trampek” – mówi obrazowo, opisując doświadczenie nadmiernego pobudzenia.
Ta metafora dobrze pokazuje, że nie istnieje jeden uniwersalny sposób na koncentrację. To, co jednej osobie pomaga zebrać myśli, u innej może wywołać rozproszenie. Rozpoznawanie własnych reakcji, obserwowanie poziomu energii i umiejętność zatrzymania się w odpowiednim momencie bywają równie ważne jak motywacja czy dyscyplina.
Trudności z koncentracją często pozostają niewidoczne dla otoczenia. Można sprawiać wrażenie osoby zaradnej, pomysłowej i świetnie odnajdującej się w pracy, a jednocześnie zmagać się z czynnościami, które innym przychodzą bez większego wysiłku. Takie doświadczenia potrafią wpływać na poczucie własnej wartości, zwłaszcza gdy przez lata porównujemy się z ludźmi funkcjonującymi inaczej.
Vienio opowiada, że przez długi czas problemem było dla niego czytanie książek. Nie chodziło o brak zainteresowania treścią, lecz o sam proces skupienia wzroku i uwagi na zapisanej stronie. „Kartka zapisana wygląda jak mrowisko” – mówi, opisując trudność, która sprawiała, że lektura stawała się męcząca.
Dla osób, które nie doświadczają podobnych problemów, czytanie wydaje się prostą czynnością: otwieramy książkę, śledzimy tekst i przechodzimy od zdania do zdania. Tymczasem dla części osób z ADHD utrzymanie uwagi na dłuższym fragmencie może wymagać znacznie większego wysiłku. Rozpraszające bodźce, trudność z filtrowaniem informacji czy szybkie przeskakiwanie myślami między tematami potrafią skutecznie odebrać przyjemność z lektury.
Takie wyznanie pozwala spojrzeć na neuroatypowość z innej perspektywy. Za tym, co z zewnątrz wygląda na brak cierpliwości albo niechęć do danej aktywności, może kryć się realna trudność. Nie zawsze wystarczy więc powiedzieć komuś, żeby bardziej się postarał. Czasem ważniejsze jest zrozumienie, z jakim wysiłkiem wiąże się dla niego coś, co dla innych jest oczywiste.
W codziennym życiu łatwo pomylić odpoczynek z bezczynnością. Kiedy głowa nie przestaje pracować, a uwaga wciąż przeskakuje między kolejnymi sprawami, nawet wolny wieczór może stać się kolejnym zadaniem do odhaczenia. Dlatego tak ważne okazują się aktywności, które pozwalają wrócić do chwili obecnej i skupić się na jednej rzeczy.
Dla Vienia taką przestrzenią jest kuchnia. „W gotowaniu jestem jak w medytacji” – mówi, wskazując na czynność, która pozwala mu odnaleźć inny rodzaj skupienia. Przygotowywanie posiłków wymaga zaangażowania zmysłów, uważności i podążania za kolejnymi etapami procesu. Trzeba obserwować, mieszać, próbować, reagować na to, co dzieje się w garnku. Nie wszystko można przyspieszyć, a niektóre rzeczy potrzebują dokładnie tyle czasu, ile potrzebują.
Gotowanie może stać się czymś więcej niż obowiązkiem związanym z codziennym funkcjonowaniem. Daje możliwość wyciszenia się bez konieczności siedzenia nieruchomo i próby zatrzymania myśli siłą. Uwaga znajduje konkretne zajęcie, a satysfakcja pojawia się nie tylko na końcu, kiedy danie jest gotowe, lecz także w samym procesie.
Nie trzeba przy tym medytować w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, żeby ćwiczyć uważność. Dla jednej osoby będzie to spacer, dla innej praca w ogrodzie, majsterkowanie, muzyka albo właśnie gotowanie. Istotne jest znalezienie aktywności, która nie staje się kolejnym źródłem presji, ale pozwala poczuć, że przez chwilę nie trzeba być wszędzie naraz.
W rozmowie pojawia się również temat, który dotyczy znacznie szerszej grupy osób niż te zmagające się z ADHD. To rodzinne wzorce, które potrafią kierować naszym życiem długo po tym, gdy wyprowadzimy się z domu i zaczniemy podejmować samodzielne decyzje. Możemy zmienić miasto, pracę, partnera czy sposób spędzania wolnego czasu, a mimo to wciąż odtwarzać podobne scenariusze.
„My nosimy rodzinę w sobie” – zauważa Vienio. Interesuje go, w jaki sposób przejmujemy zachowania i przekonania wyniesione z domu rodzinnego, często bez świadomości, że w ogóle to robimy. Nie zawsze powielamy je dlatego, że się z nimi zgadzamy. Niekiedy po prostu znamy je najlepiej, a to, co oswojone, potrafi wydawać się bezpieczniejsze od czegoś zupełnie nowego.
Rodzinne dziedzictwo to nie tylko tradycje, wspomnienia czy charakterystyczne powiedzenia. To także sposób rozwiązywania konfliktów, reagowania na bliskość, wyrażania złości i stawiania granic. Jeżeli w dzieciństwie miłość wiązała się z koniecznością zasługiwania na uwagę, w dorosłości możemy próbować zdobywać ją za wszelką cenę. Jeśli obserwowaliśmy, że relacje oznaczają przede wszystkim poświęcenie, możemy mieć trudność z uznaniem własnych potrzeb za równie ważne jak potrzeby partnera.
Nie oznacza to, że przeszłość musi zdeterminować przyszłość. Uświadomienie sobie powtarzających się mechanizmów może być pierwszym krokiem do zmiany. Wymaga jednak zatrzymania się i zadania sobie pytań: dlaczego wybieram właśnie takie osoby? Co sprawia, że zostaję w relacji, która mnie rani? Czy to, co nazywam miłością, rzeczywiście mi służy, czy raczej przypomina coś, co znam od dawna?
Vienio przywołuje przykład znajomej, która kolejny raz wchodzi w relacje z mężczyznami wykorzystującymi ją, okradającymi i porzucającymi. Patrząc z boku, widzi powtarzalność tego scenariusza i zastanawia się, dlaczego tak trudno go przerwać. „Kurde, jak szkoda, że ona tak ma. Wejdź, wsadź tam łapę” – mówi i dotyka trudnego pytania: co robimy, kiedy widzimy, że bliska osoba kolejny raz podejmuje decyzje, które ją ranią? Z jednej strony pojawia się współczucie i potrzeba pomocy. Z drugiej – bezradność, bo nawet najbardziej życzliwa rada nie daje gwarancji, że ktoś zdecyduje się zmienić swoje postępowanie.
Rozmowa Vienia z Małgorzatą Serafin w podcaście „W czułym zwierciadle” prowadzi więc do pytań, które dotyczą zarówno naszej relacji z samymi sobą, jak i z innymi ludźmi. Jak rozpoznać własne potrzeby? W jaki sposób pogodzić się z ograniczeniami, nie rezygnując z rozwoju? I jak zauważyć, że w relacjach odtwarzamy scenariusze, których wcale nie chcemy?