Czy warto dopłacać za produkty BIO? Dr Tadeusz Oleszczuk, lekarz-holista i ginekolog położnik nie ma ku temu żadnych wątpliwości: zdecydowanie tak! Chociaż musimy wydać nieco więcej przy kasie, to zyskujemy lepsze jakościowo jedzenie, o korzystniejszym składzie i pochodzeniu, któremu możemy zaufać. Oto, co jeszcze, zdaniem dra Oleszczuka, powinno nas skłonić do tego, by zaczynać zakupy w alejce BIO w lokalnym markecie.
Skład produktów BIO jest dużo lepszy dla naszego organizmu. Nie zawierają barwników, wzmacniaczy smaku ani konserwantów, dlatego ich spożywanie zmniejsza ryzyko wystąpienia u nas reakcji alergicznych, problemów hormonalnych i zaburzeń metabolicznych - twierdzi dr Oleszczuk.
Czytaj także: 6 filarów diety przeciwzapalnej według doktora Oleszczuka. Lekarz holista podpowiada, jakie drobne zmiany mogą wesprzeć organizm
Według badań publikowanych w British Journal of Nutrition cytowanych w książce dr Oleszczuka „Zdrowie bez wymówek”, produkty ekologiczne zawierają nawet o 69% więcej antyoksydantów, które chronią organizm przed stresem oksydacyjnym niż żywność bez tego oznaczenia. Są też na ogół bogatsze w witaminy i minerały.
Czytaj także: Jak odżywia się doktor Tadeusz Oleszczuk? Znany lekarz holista zdradza, co je, a czego się wystrzega
Konserwanty w żywności mają za zadanie wybić bakterie odpowiedzialne za psucie żywności. Oczywiście, jak zauważa dr Oleszczuk, ich działanie wcale nie mija wraz z przełknięciem danego produktu. Konserwanty dalej działają w naszym organizmie, przy okazji niszcząc populację naszych własnych cennych bakterii jelitowych, co pogarsza trawienie i obniża odporność.
Czytaj także: Chcesz sięgać po „zdrowe jedzenie”, ale nie wiesz, co to konkretnie znaczy? Eksperci wyjaśniają, co naprawdę służy organizmowi
Produkty z tym oznaczeniem częściej przypominają owoce i warzywa z własnego ogródka. Pachną jak pomidor i są soczyste jak pomidor, bo rosną w naturalnych warunkach. Przez to, że nie przyspiesza się sztucznie ich wzrostu, przybierają bardziej naturalne rozmiary i kształty - dzięki temu po prostu lepiej smakują.
Dr Oleszczuk zauważa, że mleko i mięso zwierząt z naturalnych hodowli zawiera więcej omega-3, antybiotyków i hormonów wzrostu. Dzięki temu my sami nie przyjmujemy zbędnych antybiotyków, które wpływają na nasz własny układ hormonalny. Dodatkowo przemysłowo karmione zwierzęta często mają większy procent tkanki tłuszczowej, który przyjmujemy do naszego ciała. Zwierzęta z ekologicznych hodowli częściej mają dostęp do naturalnych pastwisk, przez to żyją w mniejszym stresie.
Gospodarstwa BIO przestrzegają zasad zrównoważonego rozwoju. Jak pisze dr Oleszczuk, dzięki temu gleba, w której dorastają warzywa, jest mniej modyfikowana, a końcowy produkt dużo bardziej naturalny. To pomaga utrzymywać równowagę w świecie przyrody i ograniczać niekorzystny wpływ człowieka na środowisko.
Korzyści z wybierania tych produktów nie widać na paragonie w kasie, ale widać w innych obszarach naszego życia. Tadeusz Oleszczuk umieścił w swojej książce cały akapit poświęcony ich dobroczynnej aktywności:
Korzyści z diety naturalnej przekładają się na niższe ryzyko cukrzycy typu 2, stanów zapalnych oraz niektórych nowotworów. Związki chemiczne podnoszą ryzyko tych i wielu innych chorób, i coraz częściej otyłości. Łącząc się np. z receptorami na błonach komórek tucznych, zaburzają bowiem ich funkcjonowanie, co zwiększa gromadzenie tłuszczu. Przerośnięte komórki, przeładowane tłuszczem, z czasem pękają, co prowadzi do kaskady mediatorów zapalnych (cytokin, histaminy). Stan zapalny drogą krwionośną rozlewa się po całym organizmie i zaczyna dotykać kolejnych narządów. Gdy dojdzie do nieszczelności bariery krew–mózg, to objawy tego stanu zapalnego zaczynają dawać takie objawy jak lęki, depresja, zaburzenia emocjonalne. Poza tym dieta oparta na żywności ekologicznej daje lepsze funkcjonowanie układu odpornościowego, a co za tym idzie – także mniejszą liczbę pasożytów jelitowych.
Doktor zauważa też, że może ona być korzystna dla płodności, bo pestycydy i sztuczne hormony zawarte niekiedy w żywności konwencjonalnej mogą zaburzać równowagę hormonalną, przyczyniając do rozwoju PMOS (dawniej PCOS) czy endometriozy.