Dużo mówi się o córeczkach tatusia, ale wiele kobiet mierzy się z zupełnie inną sytuacją: z byciem córką niewidzianą i nieważną dla swojego taty. Rana ojca nieobecnego czy to fizycznie, czy to emocjonalnie, potrafi boleć całe życie i rzutować na wiele naszych dorosłych myśli, postaw i zachowań. Jaki ślad po sobie pozostawia? Jakie cechy noszą kobiety, którym nigdy nie było dane zaznać ojcowskiej uwagi, ciepła i miłości?
Relacje z rodzicami w dzieciństwie mają fundamentalny wpływ na całe nasze życie – z tą tezą zgadza się niemal każdy psycholog. Dla dorosłej kobiety figurą, która potrafi najmocniej wpłynąć na sposób, w jaki myśli o sobie i jak się zachowuje, jest jej ojciec. Jeśli był on zimny, obojętny lub całkowicie nieobecny, potrafi to mocno rzutować na nasze relacje z sobą samą i z innymi – nawet jeśli od naszego dzieciństwa minęło wiele lat i nawet, jeśli ojciec już dawno zniknął z naszego życia.
Dlaczego relacja z nieobecnym ojcem, który się nami nie interesował, nie dostrzegał nas i nie okazywał uczuć boli tak długo? Psychoanalityczka jungowska Małgorzata Kalinowska wyjaśnia, że problemem jest nierozwiązany kompleks ojca. W zdrowej relacji córka wyrasta z tego kompleksu, dystansuje się od swojego taty i czuje się odrębną, niezależną jednostką. Ale gdy jej kontakty z ojcem były zaburzone i nie spełniały jej emocjonalnych potrzeb, jako dorosła osoba może wciąż słyszeć echa jego krytycznych słów czy pamiętać chwile, w których została przez niego opuszczona. O takiej kobiecie w psychoanalizie mówimy „córka ojca”.
– „Córka ojca” jest określeniem na dorosłą kobietę, która w jakiś sposób identyfikuje się z tym, co ojciec myślał na jej temat, jak ją kształtował i traktował. Czyli utożsamia się z kompleksem ojca. Jednocześnie może nie zdawać sobie z tego w ogóle sprawy – tłumaczy Małgorzata Kalinowska.
Innymi słowy, w wyniku kompleksu ojca nieświadomie patrzymy na siebie jego oczami. Jeśli więc czułyśmy się dla niego nieważne – to po latach, przyjmując optykę naszego rodzica, same siebie możemy unieważniać. Istnieje również ryzyko, że mężczyzn, których spotykamy na naszej drodze, także będziemy utożsamiać z figurą ojca i nieświadomie odgrywać przed nimi rolę córki, która pragnie bliskości i zainteresowania.
Jakie konsekwencje pociąga za sobą nierozwiązany kompleks ojca? Oto potencjalne cechy, które mogłaś wykształcić w jego efekcie – przy czym nie wszystkie muszą występować razem.
Jeśli jako dziecko nie otrzymywałaś od ojca wystarczająco dużo uwagi i czułości, mogłaś nauczyć się, że bliskość jest czymś niepewnym, co w każdej chwili można stracić. W dorosłym życiu może to skutkować lękowym stylem przywiązania. Koniec związku jest dla ciebie tożsamy z powtórną utratą ojca i otwarciem na nowo głębokiej rany odrzucenia, której doznałaś w dzieciństwie, dlatego za wszelką cenę chcesz utrzymać związek kosztem siebie.
Jeśli jako dziewczynka nauczyłaś się, że twoje potrzeby nie są dla ojca istotne, mogłaś zacząć traktować je jako mniej ważne od potrzeb innych ludzi. W dorosłości możesz więc rezygnować z własnych planów, marzeń czy odpoczynku, byle tylko zadowolić partnera i utrzymać związek. Takie zachowanie można interpretować jako próbę powtórnego zasłużenia na miłość: skoro nie udało ci się otrzymać jej bezwarunkowo od ojca, możesz nieświadomie zakładać, że musisz na nią zapracować u partnera całkowicie poświęcając samą siebie dla relacji.
To postawa, w której poczucie własnej wartości uzależniasz od tego, czy inni są z ciebie zadowoleni. Możesz mieć trudności z odmawianiem, unikać konfliktów i zgadzać się na rzeczy, na które wcale nie masz ochoty, byle nikogo nie rozczarować. Jeśli ojciec nie okazywał ci zainteresowania lub ciepła, mogłaś wyciągnąć z tego wniosek, że musisz być grzeczna, pomocna i bezproblemowa, aby zasłużyć na uwagę. Jako dorosła kobieta możesz więc bardziej troszczyć się o cudze samopoczucie niż o własne.
Jeśli twój ojciec był dla ciebie nieobecny emocjonalnie, dystans i brak zainteresowania ze strony mężczyzny mogą wydawać ci się zaskakująco znajome. Właśnie dlatego często pociągają cię partnerzy, którzy nie potrafią zaangażować się w relację. Nie musi to oznaczać, że świadomie szukasz trudnych związków – w dorosłym życiu możesz nieświadomie próbować odtworzyć relację z ojcem, ale tym razem mając za cel zdobycie miłości i uwagi partnera, na którym ci zależy. Wierzysz, że osiągniesz to, czego nie udało ci się dokonać w dzieciństwie w odniesieniu do ojca.
Jeśli jako dziecko musiałaś uważnie obserwować ojca, by przewidzieć, czy okaże ci zainteresowanie, zignoruje cię, czy może skrytykuje, mogłaś rozwinąć szczególną czujność na emocje innych ludzi. W dorosłości możesz szybko zauważać zmianę tonu głosu, napięcie na twarzy czy najmniejszy przejaw niezadowolenia. I o ile sama umiejętność odczytywania emocji nie jest niczym złym, to problem pojawia się, gdy towarzyszy ci poczucie, że w jednej chwili musisz rzucić wszystko i natychmiast na nią zareagować: poprawić komuś humor, załagodzić konflikt lub zmienić własne zachowanie, by nie narazić się na odrzucenie.
Rodzice są dla dziecka najwyższą instancją, której opinie internalizuje – a więc przyjmuje jako swoje własne. Jeśli więc ojciec nie poświęcał ci uwagi, nie interesował się twoimi osiągnięciami albo rzadko okazywał czułość, mogłaś uznać, że jest z tobą coś nie tak; że jesteś w jakiś sposób wadliwa i nie zasługujesz na miłość. Takie przekonanie może narodzić się w tobie na bardzo wczesnym etapie życia i trwać aż do jego końca, nawet jeśli obiektywnie masz wiele powodów, by dobrze o sobie myśleć. W konsekwencji możesz umniejszać własne sukcesy, porównywać się z innymi kobietami, mieć trudności z przyjmowaniem komplementów albo zastanawiać się, dlaczego ktoś miałby cię pokochać. W głębi duszy żywisz bowiem niesłuszne przekonanie, że jesteś niewystarczająca, by zasłużyć na miłość.
W reakcji na ranę ojca możesz potrzebować częstych zapewnień, że jesteś ważna, atrakcyjna i kochana. Powód? Pragniesz tego, czego nigdy nie otrzymałaś od najważniejszego mężczyzny z pierwszych lat swojego życia – swojego taty – i desperacko próbujesz to uzyskać od innych mężczyzn. I choć komplementy poprawiają ci nastrój, ich efekt szybko mija, więc ciągle „nienasycona” miłością oraz zainteresowaniem czujesz wewnętrzny przymus ciągłego potwierdzania swojej wartości w oczach innych. Nie chodzi przy tym o to, że lubisz być doceniana, bo jest to naturalna potrzeba każdego człowieka. Niezdrowe jest to, że bez zewnętrznego potwierdzenia zaczynasz wątpić w siebie, a brak uwagi odbierasz jako dowód własnej niewystarczalności.
Nie każda kobieta, która doświadczyła emocjonalnego odrzucenia ze strony ojca, będzie kurczowo trzymać się relacji. U części kobiet może pojawić się odwrotna reakcja: wycofywanie się, gdy ktoś zaczyna się do nich zbliżać, nieufność wobec deklaracji miłości czy dyskomfort w sytuacji, w której muszą odsłonić swoje słabości. Jeśli bliskość w dzieciństwie wiązała się z rozczarowaniem lub była nieosiągalna, mogłaś przez to nauczyć się, że możesz polegać przede wszystkim na sobie. Niezależność staje się wówczas rodzajem ochronnego pancerza, który utrudnia wpuszczenie kogoś do swojego świata.
Rozpoznanie u siebie negatywnych następstw zaburzonej relacji z ojcem to pierwszy krok do odzyskania harmonijnej relacji z samą sobą. Sam fakt, że dostrzegasz, iż pewne negatywne wzorce twoich zachowań nie muszą być twoją winą, lecz są efektem emocjonalnego odrzucenia w dzieciństwie, daje ogromną ulgę oraz stanowi wstęp do dalszej pracy nad sobą. Ważne jest, abyś nie ignorowała tych wzorców, lecz przyglądała się im z uwagą. Proces ten nie zawsze jest łatwy, często wymaga zmierzenia się z trudnymi wspomnieniami i weryfikacją naszych dotychczasowych związków oraz decyzji życiowych, dlatego warto przeprowadzić go pod okiem terapeuty. Mimo poniesionych kosztów daje jednak coś bezcennego: wybicie się na niezależność, stłumienie wewnętrznego, surowego głosu ojca i usłyszenie własnego.