Zajrzyj kiedyś do szafy mamy albo babci: jest szansa, że znajdziesz tam sweter, który wygląda lepiej niż większość nowości z sieciówek. Nie zmechacił się, nie wypłowiał i wciąż ma charakter, nie wspominając już o wartości sentymentalnej...
Dobry sweter to prawdziwy skarb. Wełna z czasem układa się na sylwetce, kaszmir z każdym praniem robi się milszy w dotyku, a akrylowy odpowiednik kończy sezon ze zmechaconymi łokciami i ląduje na wysypisku śmeci, gdzie będzie rozkładał się dwieście lat (tak, serio!), przedtem uwalniając do środowiska masę cząsteczek mikroplastiku. Nie ma wątpliwości: myśląc długofalowo, rozsądniej jest kupić rocznie jeden porządny sweter niż trzy syntentyczne.
A skoro kupujemy rzadziej, możemy wybierać uważniej: patrzeć na przędzę, wykonanie i to, czy za 20 lat nadal będzie nam się podobał. Pod tym kątem wybrałyśmy siedem wyprodukowanych w Polsce swetrów z wełny i kaszmiru, z których każdy ma szansę zostać rodzinną pamiątką.
Kopyto, sweter Borsuk Beskidzki, 599 zł
(mat. prasowe)
Wzory na swetrze to ludowy haft beskidzki i łemkowski, przetworzony przez projektantkę Annę Dudzińską w minimalistyczny, nowoczesny sposób. Luźny sweter z rozszerzanymi rękawami raglanowymi dziany jest ze 100% wełny merino z certyfikatem RWS, który potwierdza, że wełna pochodzi z hodowli kontrolowanych pod kątem dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska i odpowiedzialnego zarządzania ziemią. Zgrzebna wełna daje delikatny włosek na powierzchni, czyli tzw. kaszmirowe wykończenie.
Marka produkuje lokalnie i transparentnie: wszystkie swetry powstają w Polsce, a przędzę kupuje bezpośrednio od zaufanego włoskiego dostawcy, który pozyskuje ją z certyfikowanych farm. Bez pośredników łańcuch dostaw jest krótszy, a ślad węglowy mniejszy. Dostawcy korzystają z odnawialnych źródeł energii, odzyskują wodę i monitorują jej jakość oraz poziom zanieczyszczeń. Kopyto nie tworzy nadprodukcji ani dużych zapasów, odpad produkcyjny trafia do recyklingu, a celem jest zamknięty obieg wełny. O uczciwość całego łańcucha dbają regularne audyty.
Fobya, żakardowy sweter Sinaia, 579 zł
(mat. prasowe)
Sweter Sinaia z wełny merino pochodzi z kolekcji „Born from the Mountains”, inspirowanej Karpatami i górską tradycją dziewiarską. Geometryczne motywy nawiązują do dawnych wzorów, ale pokazano je w nowoczesnej formie. Marka produkuje wyłącznie w Polsce, we własnej fabryce w Głownie, i sama kontroluje każdy etap: od wyboru przędz, przez opracowanie form i programów dziewiarskich, po ręczne wykończenie i kontrolę jakości.
Monika Kamińska, sweter Rachel, 790 zł
(mat. prasowe)
Rachel to luźny sweter ze 100% wełny merino o średniej gramaturze, dzięki czemu jest ciepły, ale nie ciężki. Marka szyje wyłącznie z naturalnych tkanin bez grama poliestru. Jak podaje, kupuje je u tych samych dostawców, u których zaopatrują się luksusowe domy mody takie jak Chanel, Tom Ford czy Saint Laurent: głównie we włoskiej Bielli, światowej stolicy szlachetnej wełny, oraz w angielskim Huddersfield. Cała kolekcja merino ma certyfikat ZQRX, który ocenia nie tylko samo włókno, ale też sposób pracy hodowli.
Madelle, sweter Arthur, 950 zł
(mat. prasowe)
Arthur jest dla tych, które lubią solidną dzianinę (80% wełny, 20% poliamid): gruby i mięsisty, a jednocześnie miękki i niegryzący. Charakter nadaje mu ciekawy, gruby splot „perełka”. Projekty Madelle powstają w Warszawie i są szyte ręcznie przez małe, lokalne pracownie.
Berenika Czarnota, kardigan Ozimek, 2150 zł
(mat. prasowe)
Ozimek to hołd dla polskiego konika, rasy wytrzymałej i odpornej. Każdy egzemplarz powstaje z mieszanki 80% wełny i 20% nylonu, dziergany jest ręcznie na drutach w Polsce i zajmuje około tygodnia pracy. Berenika Czarnota, absolwentka łódzkiej ASP, markę założyła w 2015 roku, po odejściu z odzieżowej korporacji.
Minou, kaszmirowy golf Mino, 1490 zł
(mat. prasowe)
Mino powstaje z czystego mongolskiego kaszmiru w poczwórnej przędzy, dzięki której służy długie lata i z czasem robi się coraz bardziej miękki i puszysty. Pudełkowy krój, raglanowy rękaw, szerokie ściągacze i luźny golf czynią z niego bazę jesienno-zimowej szafy kapsułowej. Indyjski róż to kolor limitowany, ale możesz wybrać z aż 13 odcieni.
Kaszmir kojarzy się z luksusem, ale nie zawsze z etyką, dlatego marka szyje wyłącznie w manufakturach w Nepalu i Mongolii, które zna osobiście i sprawdziła pod kątem warunków pracy, sposobu pozyskiwania włókna oraz jakości. Przędza ma certyfikaty Sustainable Fiber Alliance (SFA) i Mongolian Wool and Cashmere Association (MWCA).
Roboty Ręczne, sweter Boo, 3090 zł
(mat. prasowe)
Boo powstaje w całości ręcznie, a praca nad jednym swetrem trwa około 80 godzin. Jest wykonywany na miarę, a skład można na życzenie dopasować do własnych potrzeb – co w świecie gotowych ubrań jest rzadkim luksusem. Ze 100% wełny owczej dziana jest mięsista plecionka, której klasyczny splot dobrze podkreślają oversize’owy krój i bufiaste rękawy.