Moda uwielbia się powtarzać, więc prawdziwe odkrycia zdarzają się w niej rzadko. Tym ciekawsza jest zasada siedmiu punktów, która dzięki TikTokowi wróciła do obiegu i obiecuje zamienić poranny kryzys przed szafą w prostą arytmetykę.
Zasada siedmiu punktów, zwana też zasadą ośmiu punktów, ma niejasny rodowód, ale za to bardzo wyraźną teraźniejszość: nową falę popularności zawdzięcza TikTokowi. Za jej autorkę uważa się stylistkę Marissę Fair, która opisała system jako „metodę liczenia, która określa, czy twój outfit jest przytłaczający, zbyt mdły, czy trafia w punkt”. Idealna stylizacja zbiera siedem albo osiem punktów, nie mniej niż sześć i nie więcej niż 10.
Każda część garderoby ma swoją wartość w punktach
Jeden punkt dostają podstawy. To fundament szafy, rzeczy niezbędne, ale same w sobie nie są szczególnie interesujące:
- zwykły T-shirt lub top na ramiączkach
- dżinsy albo gładkie spodnie
- gładkie tenisówki lub balerinki
- jednolite loafersy
- koszula w neutralnym kolorze
- prosta shopperka albo torebka na ramię
- klasyczne okulary przeciwsłoneczne
Do drugiej ligi trafia wszystko, co dodaje faktury, kształtu, koloru albo temperamentu:
- wyrazista biżuteria, na przykład duże kolczyki albo naszyjniki noszone warstwowo
- koronka, frędzle, cekiny, zwierzęcy print
- gorset albo top o rzeźbiarskim kroju
- kontrastowy kolor
- nietypowe buty: kowbojki, satynowe szpilki, siateczkowe balerinki
- nakrycie głowy: beret, czapka z daszkiem, bandana
- torba o niecodziennym kształcie
Jak to działa w praktyce? Posłużmy się przykładami stylizacji ulicznych z najnowszych tygodni mody:
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Prosta kurtka i spódnica to łącznie dwa punkty. Dodatkowy punkt za czółenka i jeszcze jeden za kolczyki - i w sumie mamy cztery punkty, które tłumaczą, czemu całość zdaje się być... nieco niedoprawiona. Ale to nie znaczy, że masz zrezygnować ze swoich minimalistycznych ideałów:
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Koszula, spodnie, żakiet, torebka i loafersy to w sumie pięć punktów – ale dzięki kolorowej chuście przewiązanej w pasie, nawet ta minimalistyczna stylizacja trafia w złoty środek.
Zbalansowane stylizacje mogą też być trochę bardziej ekscentryczne:
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Koszula w czerwone prążki – dwa punkty; kolejne dwa za limonkowe podkolanówki, po punkcie za buty, marynarkę i naszyjnik: łącznie siedem. Bingo!
Nie daj się zwieść pozornie prostej stylizacji; diabeł tkwi w szczegółach, a to one odpowiadają za różnicę między dopracowanym a niedopieczonym lookiem:
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Spodnie w kratkę zdobywają dwa punkty; buty, torebka, marynarka i koszula dają dodatkowe cztery, a biżuteria na rękach, naszyjnik i okulary przeciwsłoneczne sumują całość do dziewięciu punktów.
Wniosek? Nie bój się przekraczać magiczną siódemkę. Moda jest subiektywna, a jej historia pełna jest ikonicznych postaci – prawdziwych lub fikcyjnych – które kochały nadmiar, jak choćby Iris Apfel albo Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście”. Według tej reguły stylizacja, która wyszła poza skalę, może po prostu zostać wygaszona o ton, jeśli masz na to ochotę – mandatów nikt tu nie wystawia. Traktuj to bardziej jako kompas niż kodeks.