1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda
  4. >
  5. Tych 5 zasad przestrzegały Jane Birkin, Ines de la Fressange i Catherine Deneuve. To one definiują prawdziwy paryski szyk

Tych 5 zasad przestrzegały Jane Birkin, Ines de la Fressange i Catherine Deneuve. To one definiują prawdziwy paryski szyk

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Frederic Meylan/Sygma via Getty Images)
(Fot. Frederic Meylan/Sygma via Getty Images)
Znasz ten obraz: Paryżanka w zwykłej marynarce i dżinsach z prostą nogawką, włosy lekko rozczochrane, aura niewymuszonej elegancji. Próbujesz go odtworzyć – jest lniana koszula, są mokasyny, jest wyciszona paleta – a mimo to coś nie gra. Powód jest mniej oczywisty, niż myślisz.

Vanessa Paradis, Catherine Deneuve, Betty Catroux, Jane Birkin – kino i moda ulepiły z nich jeden wizerunek, a media na całym świecie wyniosły go do rangi legendy. Rzeczywistość jest mniej filmowa. Francja to kraj wielu regionów i pokoleń: jedne jej mieszkanki kochają maksymalizm, inne streetwear, a część ma modę w głębokim poważaniu. Wspólny mianownik jednak istnieje – wyczucie proporcji, zamiłowanie do selekcji i ubrania, które pasują do osoby, a nie do hasła z moodboardu. Czy to dobry gust? Dla jednych tak, dla innych nuda. Gust jest przecież sprawą prywatną. Jeśli chciałabyś jednak poznać esencję paryskiego wyczucia stylu w pięciu krokach, czytaj dalej.

Balans i kontrast przede wszystkim

Paryskie ikony stylu są mistrzyniami balansowania. Ostra sylwetka – miękkie, rozczochrane włosy; czerwona szminka – reszta wycofana do prostoty. Śnieżnobiała koszula rozpięta dokładnie o tyle guzików, żeby wyglądać swobodnie, a nie przypadkowo. Inès de la Fressange czy Jane Birkin umiały zatrzymać się w idealnym momencie, a to trudniejsze niż dołożenie kolejnej warstwy.

Jeanne Damas (fot. Spotlight/Launchmetrics) Jeanne Damas (fot. Spotlight/Launchmetrics)

Dobrze skrojona rzecz wygrywa z modną

We Francji grzechem głównym nie jest brak stylu, tylko ubranie, które źle leży. Ramiona mają trafiać w ramiona, nogawka ledwie muskać but, a płaszcz trzymać formę. Dlatego do krawcowej chodzi się tam równie często jak do sklepu: skrócić rąbek, zwęzić pas, dopasować. To ubranie ma słuchać ciała, nie odwrotnie.

Podobnie z trendami. Paryżanka nie rzuca się na wszystko, co zobaczyła na wybiegu. Obserwuje, odczekuje, a potem wybiera wersję, którą da się nosić. Kolor sezonu? Owszem, ale do marynarki sprzed dekady. Fason z pokazu Courrèges? Chętnie, uziemiony prostymi dżinsami albo mokasynami.

Męska szafa stoi dla ciebie otworem

Dział damski to sugestia, nie ograniczenie. Oversize’owe marynarki, wełniane swetry, krochmalone koszule, vintage’owy garnitur z drugiej strony sklepu – już od czasów Coco Chanel wiadomo, że pożyczanie z męskiej szafy jest chic.

Caroline de Maigret (fot. Spotlight/Launchmetrics) Caroline de Maigret (fot. Spotlight/Launchmetrics)

Jeden akcent kolorystyczny wystarczy

Paleta? Czerń, granat, szarość i ecru, od zimy po lato. Zasada jest prosta: jedna rzecz w bardziej przykuwającym wzrok kolorze. Może to być torebka, płaszcz, a nawet sam lakier na paznokciach. Bywa to ograniczające i szczerze mówiąc, czasem po prostu nudne, ale zdecydowanie ułatwia codzienne ubieranie się.

Dobra wiadomość? Francuski szyk nie jest zmysłem nadprzyrodzonym wyssanym z mlekiem matki, tylko zestawem nawyków: przeciwwaga, dobry krój, ostrożność wobec trendów, wąska paleta kolorów i androgyniczność. Wszystkiego można się nauczyć. Zacznij od tego, co leży na tobie świetnie, skreślaj bezlitośnie i buduj szafę latami, nie sezonami.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE