Gigantyczna kałamarnica, zdolna do porywania ludzi z wybrzeża swoimi bezlitosnymi mackami, czyha w wodach w pobliżu nadmorskiego miasteczka w Nowej Fundlandii. W wodzie porusza się niezwykle szybko, dotrzymując kroku łodziom, choć jest znacznie miejsca niż tradycyjny mityczny kraken. Tymczasem w samym sercu miasteczka rybak walczy o ochronę swojej rodziny i społeczności przed potworem. Nowy trzymający w napięciu miniserial Netflixa z Joshem Hartnettem w roli głównej porusza jednak temat nie tylko lokalnych legend, ale również rodziny i zmian, które są zarówno przerażające, jak i nieuniknione.
Nowy thriller fanatsy Netflixa przenosi widzów do małego nadmorskiego miasteczka w Nowej Fundlandii, które nagle staje w obliczu tajemniczego zagrożenia ze strony morza. Głównym bohaterem tej historii jest Calvin Penney (Josh Hartnett), dobroduszny, choć uparty rybak o wielkim sercu, który wciąż nie może otrząsnąć się po tajemniczej śmierci ojca sprzed lat. Kiedy jednak niezidentyfikowane morskie stworzenie zaczyna terroryzować jego rodzinną mieścinę, mężczyzna zmuszony jest podjąć walkę, aby ochronić swoją coraz bardziej pogrążającą się w chaosie społeczność i zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie. Calvin łączy więc siły z przybyłą na wyspę badaczką morską, aby stawić czoła istocie i odkryć skrywane tajemnice wyspy, zanim będzie za późno.
(Fot. materiały prasowe)
Nowy serial Netflixa to klimatyczna opowieść o potworach morskich. 6 odcinków trzyma w napięciu od początku do końca
„W głębinach” z Joshem Hartnettem to inteligentne połączenie dramatu rodzinnego i mrożącego krew w żyłach horroru, a także mroczna, głęboko intrygująca i momentami naprawdę przerażająca opowieść o potworach morskich, izolacji i nieustępliwości, która serwuje zarówno dreszcze, jak i ponury, poruszający portret odizolowanej i dość osobliwej kanadyjskiej społeczności rybackiej. W centrum historii mamy natomiast mężczyznę prześladowanego przez przeszłość i rodzinę desperacko pragnącą spojrzeć w przyszłość. Ten mistrzowski gatunkowy miks stworzony przez Jesse’ego McKeowna pozwala jednak serialowi wyróżnić się na tle innych produkcji w odcinkach. Widać, że twórca chciał stworzyć coś oryginalnego, i to bez wątpienia mu się udało.
(Fot. materiały prasowe)
Mamy więc głównego bohatera – zatwardziałego stoika, który wiele już widział, ale rzadko dzieli się swoją historią. W jego miasteczku zaczynają dziać się jednak dziwne rzeczy: ktoś traci życie, pojawia się gigantyczna góra lodowa, flaming wyrzucony zostaje na brzeg. Serial zaczyna się więc obiecująco i skutecznie buduje tajemniczą atmosferę. Co szczególnie ciekawe, „W głębinach” to pierwszy serial Netflixa nakręcony wyłącznie w Nowej Fundlandii, pokazujący jej majestatyczne krajobrazy i zapierającą dech w piersiach, surową linię brzegową. Twórcy szybko jednak budują wokół niej mroczny klimat, świetnie oddający izolację małego miasteczka, którego społeczność zaczyna nękać morski potwór.
(Fot. materiały prasowe)
Dla wielu określenie „potwór morski” przywodzi na myśl obrazy literatury klasycznej, zwłaszcza horroru Lovecrafta. Łatwo oczekiwać więc od serialu bogatej mitologii i morskich bóstw. Produkcja nie odnosi się jednak do takich istot jak Cthulhu czy Dagon. Dramat żarliwie faworyzuje za to naukowe podstawy i wyraźnie opiera się na legendach Nowej Fundlandii, która ma bogatą historię pełną dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń, i własnego folkloru związanego z śmiercionośnymi sztormami i katastrofami morskimi, co czyni ją idealnym miejscem do ożywienia opowieści o zabójczym potworze.
(Fot. materiały prasowe)
Horror skupia się wiec na tym, jak stwór zanieczyszcza lokalną wodę pitną halucynogenną bakterią, która infekuje ludzi, powodując choroby, nienasycone pragnienie i wybuchy agresji, co pozwala serialowi oderwać się od samego stworzenia i wyjść poza morskie legendy. I chociaż serial nie bombarduje widzów jumpscare’ami, każda sekwencja i tak nasycona jest grozą, a jej źródłem nie jest tu zamaskowany morderca, a zdarzenia ekologiczne, podobne do tych, które powoli sieją spustoszenie w świecie, w którym żyjemy. Twórcy pokazują przy tym, jak małe społeczności nieustannie infiltrowane są przez firmy technologiczne i miliarderów, którzy zagrażają ich stylowi życia, oraz jak przesiedlanie i wykupywanie mieszkańców wpływa nie tylko na ludzi, ale także na stworzenia i ekologię.
(Fot. materiały prasowe)
Trzymający w napięciu serial przygląda się również ludzkiej naturze, zwłaszcza w obliczu nieodwracalnego kryzysu klimatycznego. Oferuje także obraz rozpadającej się, ale zżytej społeczności i człowieka zdeterminowanego, by ją uratować. I chociaż w centrum opowieści mamy przerażające morskie stworzenie, jest to historia przede wszystkim o człowieku desperacko pragnącym zostawić przeszłość za sobą, pogrążonej w żałobie rodzinie i o tym, jak chciwość może stworzyć najstraszniejsze potwory. Jeśli natomiast chodzi o obsadę: Josh Hartnett nie zawodzi w roli głównej i daje solidny występ jako zmagający się z traumą po stracie dziecka ojciec. Wyróżnia się również Charlie Heaton, który tworzy tu magnetyczną, pełną napięcia interpretację niespokojnego syna, a ich wspólne sceny należą do najmocniejszych w serialu. „W głębinach” to w końcu także rodzinny dramat, który daje nam wgląd w codzienne życie i problemy głównych bohaterów.
(Fot. materiały prasowe)
Zakończenie, które w pewien sposób zmienia perspektywę, dla wielu może być zaskoczeniem, jednak jeśli lubisz dramaty, które oferują sporo akcji, ten 6-ocinkowy serial może naprawdę ci się spodobać. Ostatecznie to wciągająca opowieść łącząca horror i suspens, a jednocześnie skupiająca się na bardzo realnym kryzysie klimatycznym i poruszająca kwestię kruchości życia, nietrwałości miejsc, a także tego, jak mali jesteśmy we wszechświecie. Co więcej, przypomina, że zmiany są nieuniknione, a jedynym sposobem radzenia sobie z nimi jest po prostu dostosowanie się, gdy już nadejdą.
„W głębinach” można obejrzeć na platformie Netflix.