1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. 5 błędów wychowawczych, które niszczą pewność siebie twojego dziecka. Przed tym ostrzegają psychologowie

5 błędów wychowawczych, które niszczą pewność siebie twojego dziecka. Przed tym ostrzegają psychologowie

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. ipolonina/Getty Images)
(Fot. ipolonina/Getty Images)
To rodzice w toku wychowania kładą fundamenty pod pewność siebie swojego dziecka i jego samoocenę w przyszłości. Od tego, jak traktują pociechę na co dzień w dużym stopniu zależy, czy wyrośnie na osobę ze zdrowym poczuciem własnej wartości, czy też pełną wewnętrznych wątpliwości i trudno radzącą sobie z porażkami. Jakie błędy wychowawcze, zdaniem psychologów, najczęściej podkopują pewność siebie małego człowieka?

Chcemy, by nasze dzieci wyrosły na osoby pewne siebie, bo z taką postawą każdemu żyje się łatwiej. Bez wiary w swój potencjał trudniej jest stawiać czoła życiowym przeciwnościom, radzić sobie w pracy czy budować udane życie osobiste.

Jak na ironię, wielu rodziców, którzy doskonale zdają sobie z tego sprawę, nieświadomie odbiera swoim dzieciom pewność siebie. Co najgorsze, są całkowicie przekonani, że działają dla ich dobra – choć skutki ich wychowania są zupełnie odwrotne do zamierzonych. Niestety, wychodzą one dopiero po latach, gdy dziecko wyfruwa z rodzinnego gniazda i okazuje się, że ma trudności z dorosłym życiem.

Jakie błędy wychowawcze prowadzą do tego, że dziecko zamiast wierzyć w siebie, postrzega siebie jak kogoś słabego? Oto 5 najczęstszych wymienianych przez psychologów.

1. Za dużo pomagasz dziecku zamiast pozwolić mu samodzielnie uporać się z problemami

Gdy rozwiązujesz każdy problem za dziecko, to owszem – chwilowo czynisz jego życie bardziej komfortowym. Wydaje ci się, że gdy wszędzie go podwozisz autem, załatwiasz za niego szkolne sprawy i wyręczasz w codziennych obowiązkach, działasz dla jego dobra. Myślisz: „po co młody ma się męczyć, lepiej niech skupi się na nauce, to jest ważniejsze”. Psychologia pokazuje jednak, że chowanie dziecka pod kloszem po latach się mści.

W ten sposób nieświadomie ugruntowujesz w dziecku przekonanie, że samo nie jest w stanie radzić sobie z codziennymi wyzwaniami. Gdy notorycznie usuwasz mu z drogi przeszkody i nie dajesz okazji do tego, by samo się pomęczyło i pokombinowało, to czynisz z jego życia ciepły inkubator. Potem, gdy młody człowiek w wieku np. 20 lat wychodzi z tego inkubatora i musi zmierzyć się z prawdziwym życiem, czuje się kompletnie zagubiony i niepewny. Z prostego powodu – nigdy nie miał szansy przekonać się, iż sam doskonale może poradzić sobie z życiowymi przeszkodami. W obliczu jakichkolwiek trudności traci więc całą pewność siebie, ogarnia go zwątpienie i łatwo się załamuje.

Oczywiście nie chodzi też o traktowanie pociechy wedle formułki: „radź sobie sam”. Najzdrowszym nawykiem jest dawanie dziecku przestrzeni do tego, by samo pokonywało życiowe przeszkody i obserwowanie go z dystansu. Dobrze, jeśli wie i czuje, że jesteśmy blisko i w razie czego nie zostawimy go bez pomocy. Pozwólmy mu jednak, by większość pracy wykonał sam i poczuł dumę z tego, że świetnie sobie radzi bez nas.

2. Głośno porównujesz dziecko do innych

„Widzisz, a Tomek napisał ten sprawdzian na piątkę, czyli da się”, „Które miejsce zajęłaś w klasie? Dużo osób cię wyprzedziło?”, „Spójrz na swoje koleżanki, one jakoś nie mają takich problemów” – dla wielu rodziców takie zdania kierowane do dziecka wydają się całkiem niewinne. Ba, mają walor wychowawczy, bo rzekomo motywują do pracy nad sobą i bycia lepszym. Nic bardziej mylnego.

Porównywanie dziecka z innymi to unieważnianie go. To dawanie mu do zrozumienia, że na tle innych jest kimś gorszym, mniej wartym i mniej liczącym się. Taka praktyka potrafi odcisnąć na psychice małego człowieka głębokie, trwałe blizny i trwale zakorzenić w nim myśl o byciu gorszym niż inni, niezależnie od tego, jak bardzo będzie się starał i ile osiągnie. Nierzadko wyplenienie tej myśli i zbudowanie na nowo poczucia własnej wartości kosztuje dorosłego człowieka lata spędzone na kozetce u terapeuty.

Nie porównujmy dziecka do innych. To jeden z najgorszych sposób motywowania małego człowieka, który tak naprawdę silnie demotywuje i zaszczepia w jego umyśle komunikat: „i tak nigdy nie będę wystarczająco dobry/dobra”. Zamiast tego wytłumacz dziecku, że u każdego liczy się jego indywidualny progres i że jedyna osoba, z którą warto się porównywać, to my sami z przeszłości.

3. Mylisz to, co dobre dla ciebie z tym, co dobre dla dziecka

Rodzice mogą kierować się dobrymi intencjami i chcieć dla dziecka jak najlepiej, a jednocześnie unieszczęśliwiać go zmuszając do rozwoju w tych dziedzinach, które dziecka kompletnie nie interesują.

To częsty problem: opiekunom wydaje się, że gdy z góry zaplanują dla swojej pociechy konkretną ścieżkę rozwoju, opłacą dodatkowe zajęcia i utorują drogę na wysoko opłacalne studia, zrobią mu największą życiową przysługę. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że to, co w ich mniemaniu jest dobre dla dziecka w rzeczywistości może niszczyć jego indywidualizm, samoocenę i poczucie własnej wartości. Bo gdy dajemy komuś do zrozumienia „ja wiem lepiej, co dla ciebie najlepsze”, a przy tym bagatelizujemy jego prawdziwe aspiracje i zainteresowania, to unieważniamy go. Dziecko zyskuje przekonanie, że jego indywidualne ambicje, pragnienia i cele są nieważne – liczy się tylko to, by osiągnąć sukces zgodny z życzeniami rodziców. Z tym schematem wchodzi w dorosłość i w przyszłości może rezygnować z siebie, aby zadowolić otoczenie.

4. Trywializujesz problemy, z którymi dziecko do ciebie przychodzi

Dziecko traci pewność siebie także wtedy, gdy jego emocje są bagatelizowane lub wyśmiewane. Weźmy następującą sytuację: syn lub córka przychodzą ze szkoły i zaczynają żalić się na dokuczających kolegów albo niesprawiedliwe traktowanie ze strony nauczycielki. Rodzic odruchowo może umniejszać wagę problemu, mówiąc na przykład: „A czym ty się przejmujesz”, „Nie przesadzaj, ludzie mają większe problemy”, „To przecież nic takiego, jutro o tym zapomnisz”. Robi to, bo wierzy, że bagatelizując przykrą sytuację, odwróci uwagę pociechy od przykrych uczuć.

Co jednak naprawdę takie traktowanie robi z psychiką dziecka? Daje mu do zrozumienia, że jego uczucia nie są dla rodziców ważne. Że opiekunowie oczekują, iż dziecko samo będzie dźwigało ciężar trudnych emocji oraz nauczy się je tłumić, ponieważ ich okazywanie jest słabością. W efekcie mały człowiek przestaje przychodzić do rodziców ze swoimi problemami, bo boi się wyjść na osobę, która sobie nie radzi. W przyszłości taka postawa może skutkować niedostępnością emocjonalną, trudnościami z wyrażaniem uczuć czy zagłuszaniem smutku, wstydu, żalu za pomocą używek lub innych form ucieczki od emocji.

5. Uzależniasz wartość dziecka od tego, co osiągnęło

Jak jeszcze rodzice doprowadzają do utraty własnej wartości u dziecka? Uzależniając ją od jego wyników i osiągnięć. Dzieje się tak, gdy małemu człowiekowi okazujemy miłość, uznanie i prawimy mu pochwały tylko kiedy spełnia nasze oczekiwania. Jeśli coś mu nie wychodzi albo nie osiąga tak wysokich wyników, jakich sobie życzymy, dziecko spotyka kara – chłód, dystans, słowa krytyki i rozczarowania, np. „zawiodłam się na tobie”, „stać cię było na więcej” itd. Ten schemat, powtarzany latami, skutkuje u dziecka wykształceniem się przekonania, że zasługuje ono na miłość i docenienie tylko wtedy, gdy jest najlepsze. Jeśli zaś nie dorównuje wymaganiom rodziców, czuje się bezwartościowe.

Jak takie dzieciństwo wpływa na życie dorosłego człowieka? Może doprowadzić do tego, że człowiek widzi swoją wartość tylko w osiągnięciach: karierze, majątku, sukcesach osobistych. Może odczuwać nieustanną presję, by być idealnym, oraz ogromny lęk przed porażką, która w jego wyobraźni wiąże się z wizerunkową katastrofą. Uczucia te w przyszłości mogą skutkować paraliżem decyzyjnym, strachem przed podejmowaniem ryzyka, przed trwałymi zobowiązaniami i odpowiedzialnością, których nie da się uniknąć w dorosłym życiu. A wszystko przez to, że dla człowieka wychowywanego pod tak wielką presją każda decyzja wiąże się z ryzykiem niepowodzenia, na które ten nie może sobie pozwolić.

Dziecko powinno czuć, że bez względu na to, ile osiągnie i do czego dojdzie w życiu – jest warte miłości. Nie oznacza to, że trzeba je za wszystko chwalić i nie stawiać przed nim oczekiwań. Należy stawiać dzieciom granice, rozliczać ze szkodliwych zachowań, jak również zachęcać do rozwoju i doceniać za sukcesy. Ale nie można z sukcesów tych robić kryterium, na podstawie którego zasługują bądź nie na naszą uwagę, troskę i miłość. Te każdemu dziecku po prostu się należą, niezależnie od tego, jak napisze egzamin i na jakie dostanie się studia.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE