Gdzieś na dnie twojej szafy, pod stosem beżowych swetrów w stylu cichego luksusu, leży skórzana kurtka albo czarne rurki z końca lat 2000. – i właśnie nadszedł ich czas.
Podczas niedawnego tygodnia mody w Londynie Oscar Ouyang, Petra Fagerström i Aaron Esh pokazali kolekcje na wiosnę i lato 2027. Na wybiegu w Electric Ballroom, legendarnej sali koncertowej w Camden, pojawiły się rockowe kurtki motocyklowe i wąskie spodnie, które trzymają się na biodrach chyba samą siłą woli. Isabel Marant, Chloé i Alexander McQueen już na jesień–zimę 2025 przypominały, że skórzane spodnie, tartanowe spódnice i koronkowe halki mają się świetnie, a Gucci zestawia w tym sezonie czarne rurki z wystawnymi sztucznymi futrami.
Gucci jesień-zima 2026 (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Prawdziwą bohaterką sezonu jest jednak kurtka w stylu militarnym: krótka, ozdobiona metalowymi okuciami i haftem, na wybiegach na sezon jesień–zima 2026/2027 pojawiała się jako skórzana peleryna, sukienka, a nawet body. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku takie żakiety, lansowane przez Balmain, Beyoncé i Kate Moss, nosiło się do rurek i obszarpanych conversów. Wszystko to już kiedyś było, tylko nikt nie umiał jeszcze tego nazwać.
Ann Demeulemeester, jesień-zima 2026 (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Nazwa trendu jest młodsza niż sama moda. Termin rozpropagowała w 2022 roku na TikToku Mandy Lee, twórczyni z Brooklynu zajmująca się prognozowaniem trendów, a dziewczyny, które pod koniec lat 2000. paradowały w pozaciąganych rajstopach i sfatygowanych balerinach, mówiły o swoim stylu po prostu „hipsterski”, „tumblrowy” albo „klubowy”. Krytyczka kultury Ruby Justice Thelot z Uniwersytetu Nowojorskiego ujęła to w rozmowie z BBC bez owijania w bawełnę: „Indie sleaze nie istniało”. Istniało za to coś lepszego – cała epoka.
Jej ścieżką dźwiękową były gitary The Libertines, The Strokes i Arctic Monkeys, a kroniką – Myspace, Tumblr i imprezowy blog Cobrasnake. Liczyło się jedno: wyglądać, jakby dopiero co wyszło się z koncertu. Kate Moss u boku Pete’a Doherty’ego nosiła czarne rurki i futro w lamparcie cętki, Amy Winehouse miała swoje wytarte baletki, Sky Ferreira skórzaną kurtkę, a Alexa Chung opanowała nonszalancję do tego stopnia, że wydała o tym bestsellerową książkę „It”.
Mick Rock i Sky Ferreira na imprezie po pokazie TOMMY HILFIGER w Metropolitan Opera House 12 września 2010 r. w Nowym Jorku. (fot. PATRICK MCMULLAN/Patrick McMullan, Getty Images)
Pierwsze oznaki powrotu pojawiły się w 2020 roku, gdy zamknięto kluby, a świat zapragnął nocy, których nie dało się nagrać telefonem z aparatem ultra HD. Imprezy z końca lat 2000. odbywały się w czasach, gdy media społecznościowe dopiero raczkowały, więc żeby kogoś poznać, trzeba było po prostu wyjść z domu; po miesiącach lockdownu ta wizja była niezwykle kusząca, zwłaszcza dla nastolatek i dwudziestolatek, których wczesna młodość upływała w zamknięciu.
Drugi powód jest czysto estetyczny. Pierwsze lata obecnej dekady upłynęły też pod znakiem obsesji na punkcie samo-optymalizacji i perfekcji w odcieniach beżu. Clean girl – archetyp dziewczyny o minimalistycznym stylu, która ma świra na punkcie pielęgnacji i self-care – zdążyła stać się wszechobecną kliszą, a indie sleaze działa jak odtrutka i bunt przeciwko tej estetycznej i lifestylowej sterylności. Estetyka „brat”, wylansowana dwa lata temu przez album Charli xcx o tym samym tytule, to zresztą jego bezpośrednia potomkini.
Ann Demeulemeester, wiosna-lato 2027 (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Ann Demeulemeester, wiosna-lato 2027 (fot. Spotlight/Launchmetrics)
Moda ma pamięć dłuższą od naszej i co kilkanaście lat wyciąga z szuflady to, czego wolałybyśmy nie oglądać na starych zdjęciach. Różnica jest jedna: dziś tusz rozmazany tusz do rzęs i sfatygowane baleriny to efekt zamierzony. Jak długo? Kolekcje na wiosnę i lato 2027 podpowiadają, że co najmniej do kolejnego sezonu.