1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. „Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz” bywa najgorszym, co możesz komuś powiedzieć. Psycholog proponuje lepsze zdanie

„Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz” bywa najgorszym, co możesz komuś powiedzieć. Psycholog proponuje lepsze zdanie

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Erwin Blumenfeld/Conde Nast via Getty Images)
(Fot. Erwin Blumenfeld/Conde Nast via Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Patrycja Fijałkowska - „Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz” bywa najgorszym, co możesz komuś powiedzieć. Psycholog proponuje lepsze zdanie

00:00 08:29
15s
0,5 x
15s
Niektóre zdania mogą nie tylko nie przynieść bliskiej osobie ulgi, a nawet pogłębić jej poczucie osamotnienia. Psychologowie wyjaśniają, dlaczego tak się dzieje i jak zaoferować pomoc, którą łatwiej przyjąć.

Spis treści:

  1. Dlaczego „Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz” to czasem najgorsze, co możesz powiedzieć?
  2. Co powiedzieć zamiast „Daj znać, jeśli będziesz czegoś potrzebować”?
  3. Dlaczego tak trudno kogoś wspierać?

Dlaczego „Daj znać, jeśli czegoś potrzebujesz” to czasem najgorsze, co możesz powiedzieć?

Jeśli się dłużej nad tym zastanowisz, zauważysz, że coś w tym zdaniu sprawia, że brzmi ono jak zakończenie, a nie początek rozmowy.

Powód 1

Wypowiadając to zdanie, z miejsca „ustalasz” zasadę, że to osoba potrzebująca musi wykonać kolejny krok. Zdecydować, czego potrzebuje, odezwać się i sformułować prośbę. Dla ciebie to tylko kilka prostych czynności. Dla osoby w kryzysie wyzwanie, które może wydawać się jej zarówno przytłaczające, jak i krępujące.

Wyczerpanie psychiczne i fizyczne towarzyszące żałobie, chorobie czy kryzysowi psychicznemu może sprawić, że podjęcie inicjatywy staje się kolejnym wysiłkiem, na który brakuje już sił.

Cierpiące osoby nie zawsze potrafią rozpoznać własne potrzeby. Wiedzą, że potrzebują wsparcia, ale nie wiedzą, co konkretnie przyniosłoby im ulgę. A nawet gdy potrafią to określić, może być im niezwykle trudno ubrać to w słowa. Mogą też po prostu się wstydzić, przez co nigdy nie przełamią się, aby w ogóle zacząć rozmowę.

Powód 2

Zaoferowałaś pomoc, a teraz czekasz. Robisz krok do tyłu, aby dać drugiej stronie przestrzeń, i nawet nie zastanawiasz się, jak to wygląda z jej perspektywy. Tymczasem ona może odbierać to jako opuszczenie. Siedzi w domu i zastanawia się, dlaczego nikt nie dzwoni. ko

Często nie zdajemy sobie sprawy, że nasze „dawanie komuś przestrzeni” może być odbierane jako opuszczenie.

Kiedy bliscy raz po raz „znikają” w trudnych chwilach, osoba potrzebująca wsparcia może zacząć czuć, że jest ciężarem. Woli milczeć, niż znów mieć wrażenie, że komuś się narzuca.

Poczucie opuszczenia osłabia zaufanie i utrudnia dopuszczanie innych do siebie. Nawet gdy ktoś oferuje pomoc, pojawia się obawa, że za chwilę również zniknie. Ten lęk może pozostać w kimś długo po zakończeniu kryzysu. Pamiętamy przecież nie tylko to, co się wydarzyło, lecz także to, kto był wtedy obok, a kogo zabrakło.

Powód 3

Zdarza się, że wypowiadamy to zdanie dla siebie. Zaoferowaliśmy wsparcie, więc czujemy ulgę. Uwalniamy się od poczucia winy, chociaż tak naprawdę nie zaproponowaliśmy konkretnej pomocy. Cierpiąca osoba zwykle to wyczuwa.

Twoja energia, mowa niewerbalna, ton głosu wysyłają do jej podświadomości sygnały sugerujące, że była to jedynie grzecznościowa deklaracja, a nie wyraz gotowości do pomocy.

Co powiedzieć zamiast „Daj znać, jeśli będziesz czegoś potrzebować”?

Kaneez Naseem, profesorka psychologii na Uniwersytecie Monroe i coachka zdrowia integracyjnego, poleca, aby zaoferować w pomoc w możliwie jak najbardziej konkretnej formie. Podaje kilka przykładów zdań, które mogą się przydać:

  • „Przyniosę ci obiad w czwartek. Czy osiemnasta będzie odpowiednia?”
  • „Zadzwonię do ciebie w weekend. Nie musisz odbierać”.
  • „Co mogę zrobić, abyś w tym tygodniu czuła się mniej samotna?”

W ten sposób zdejmujesz z niej wysiłek wymyślania, o co mogłaby poprosić i czy nie będzie to dla ciebie zbyt dużym obciążeniem. Dajesz jasny sygnał, że zauważasz jej trudności i jesteś gotowa zrobić coś konkretnego. Pozostawiasz jej jednak możliwość odmowy.

Naseem przypomina też, że bycie przy kimś nie wymaga ani rozwiązywania jego problemów ani znania wszystkich odpowiedzi. Wsparciem może być wiadomość, telefon albo po prostu siedzenie obok bez prób poprawiania sytuacji. Nie musisz szukać inspirujących cytatów czy obiecywać, że wszystko się ułoży.

Możesz powiedzieć wprost: „Nie wiem, jak pomóc. Chcę tylko, żebyś wiedziała, że zależy mi na tobie”.

Dlaczego tak trudno kogoś wspierać?

Czujemy się bezradni

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w obserwowaniu czyjegoś cierpienia jest świadomość, że niekoniecznie możemy mu zaradzić.

„Możemy zdawać sobie sprawę, że nic, co powiemy lub zrobimy, nie zmieni sytuacji, a to może wywoływać w nas dyskomfort lub lęk” – mówi Naseem.

Nie wiemy, jak odpowiedzieć na czyjś smutek czy rozpacz. Obawiamy się, że powiemy coś niewłaściwego i tylko pogorszymy czyjeś samopoczucie. Problem może sprawiać już samo rozpoczęcie rozmowy, bo zwyczajne „Jak się masz?” może wydawać się niewłaściwe. Czujemy, że nas to przerasta, więc nie odzywamy się wcale lub nawet zupełnie się wycofujemy.

Czyjś ból przypomina nam o własnym

Kryzys drugiej osoby może poruszać nasze czułe punkty i przywoływać trudne wspomnienia. Zdarza się, że staje się lustrem, w którym widzimy zarówno to, co już nas spotkało, jak i to, czego najbardziej się obawiamy.

Psycholożka kliniczna Carrie D. Gottlieb podaje przykład: „Obserwowanie kogoś, kto przechodzi przez rozwód, może skłonić nas do zastanowienia się nad trudnościami lub pęknięciami we własnym związku”.

Cudze cierpienie konfrontuje nas z tym, czego sami się boimy. Śmierć bliskiej osoby, problemy w miłości czy ciężka choroba to w końcu doświadczenia, przed którymi chcielibyśmy uchronić także siebie.

Przeciągający się kryzys

Najłatwiej wspierać w kryzysie, który ma wyraźny początek i koniec. Łatwo przychodzi nam do głowy konkretne działanie, łatwiej dostrzegamy jego efekt.

Gdy ktoś bliski chwilowo choruje, przychodzimy z rosołem. Gdy przyjaciółka przeprowadza się po rozstaniu, pomagamy jej w pakowaniu i przewożeniu rzeczy. Trudniej robi się jednak, gdy choroba trwa miesiącami, a rozstaniu towarzyszy kilkuletnia walka na sali sądowej o dzieci i majątek.

Gdy kryzys się przeciąga, a mimo naszego zaangażowania bliska osoba nadal cierpi i nie wiadomo, kiedy poczuje się lepiej, zaczynamy być zniecierpliwieni i zmęczeni. Zastanawiamy się, dlaczego ktoś „jeszcze nie czuje się lepiej”.

Zmęczenie współczuciem

To zjawisko często spotykane wśród osób, które zawodowo pomagają innym i na co dzień stykają się z ich cierpieniem, m.in. lekarzy, pielęgniarek, psychoterapeutów i pracowników socjalnych. Jesteśmy wtedy sfrustrowani, wyczerpani emocjonalnie i zamiast chęci pomocy odczuwamy potrzebę wycofania się. Czujemy się winni, ale nie możemy siłą woli sprawić, że trudne emocje i objawy wyczerpania znikną.

Chcemy być wsparciem dla bliskiej osoby, a jednocześnie czujemy, że sami potrzebujemy wsparcia.

Eksperci podkreślają, że taka sytuacja zwykle nie jest winą żadnej ze stron. To sygnał, że dotarliśmy do granic swoich możliwości i potrzebujemy czasu na odzyskanie sił. W takiej sytuacji często warto też zastanowić się, czy dotychczasowy sposób wspierania nie wymaga zmiany, która uwzględni potrzeby wspierającego.

Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.

Artykuł napisany z wykorzystaniem: Melissa A. Kay, „Sometimes »Let Me Know If You Need Anything« Is The Worst Thing You Can Say”, huffingtonpost.co.uk [dostęp 11.10.2026].

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE