1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Zdaniem psychologów po 50. roku życia 3 rzeczy „w głowie” zmieniają się na lepsze. Młodsi mogą pozazdrościć

Zdaniem psychologów po 50. roku życia 3 rzeczy „w głowie” zmieniają się na lepsze. Młodsi mogą pozazdrościć

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. kieferpix via Getty Images)
(Fot. kieferpix via Getty Images)
Czy chciałybyśmy znów mieć dwadzieścia lat? Być może, ale pod warunkiem, że zachowałybyśmy to, co wiemy dzisiaj.

Spis treści:

  1. 1. Odnajdujemy swobodę w byciu sobą
  2. 2. Mamy szerszą perspektywę i dystans do życia
  3. 3. Zaczynamy bardziej szanować swój czas, spokój i energię

1. Odnajdujemy swobodę w byciu sobą

Po 50. urodzinach rzadziej udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. To bezcenna wolność, dzięki której życie od razu staje się łatwiejsze. Zdaniem psychologów zawdzięczamy ją kilku wewnętrznym przemianom.

Po pierwsze, lepiej czujemy się we własnej skórze. Słabnie poczucie, że jesteśmy niewystarczająco dobre, mądre, ładne.

Po drugie, nie potrzebujemy już, by wszyscy nas lubili. W końcu w pełni akceptujemy, że negatywne opinie czy ataki osób w naszym otoczeniu zwykle mówią więcej o nich niż o nas samych. Są bowiem albo projekcją ich własnych kompleksów i lęków, albo sposobem na poradzenie sobie ze złością czy smutkiem.

„Jedną z największych form psychologicznej wolności, jakie przynosi starzenie się, jest uświadomienie sobie, że wcale nie potrzebujemy, aby wszyscy nas lubili” – mówi dr Karen Stewart, psycholożka kliniczna specjalizująca się w terapii seksuologicznej i terapii relacji.

Po trzecie, przestajemy nieustannie się porównywać. Miarą naszego szczęścia przestają być cudze sukcesy, a stają się nasz wewnętrzny spokój i poczucie, że żyjemy zgodnie ze sobą. Kochamy nasze codzienne rytuały, małe przyjemności, ulubione chwile.

Doceniamy drogę, którą przebyłyśmy, odwagę, z jaką stawiłyśmy czoła wyzwaniom, oraz siłę, której wymagało od nas wiele sytuacji.

Po czwarte, dostrzegamy, że część naszych młodzieńczych oczekiwań była albo zabawnie naiwna, albo narzucona przez otoczenie. Porzuciłyśmy już przekonanie, że życiowe etapy muszą następować w określonym czasie i kolejności.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

Przestałyśmy też oczekiwać, że można raz na zawsze osiągnąć trwały spokój, a awans, związek czy realizacja ważnego celu wcale nie rozwiązują problemów ani nie gwarantują szczęścia.

„Ten etap życia daje ogromną szansę na odczucie ulgi. Zaakceptowanie, że czas jest ograniczony i że nie możemy zrobić wszystkiego ani być wszystkim, nie zawęża naszego świata, ale uwalnia nas” – tłumaczy dr Navvab Tadjvar, psycholog kliniczny z Beverly Hills, specjalizujący się w terapii psychoanalitycznej i psychodynamicznej.

2. Mamy szerszą perspektywę i dystans do życia

Po 50 latach życia jesteśmy bogate w doświadczenie, którego nie da się kupić czy zdobyć „w trybie przyspieszonym”.

Przeżyłyśmy niejedną sytuację, która początkowo wydawała się nie do przejścia, a jednak wyszłyśmy z niej mądrzejsze i silniejsze.

Dzięki temu nie traktujemy już błędów i niepowodzeń jak wyroków. Łatwiej przychodzi nam oddzielanie pojedynczych trudnych momentów od ogólnej oceny naszego życia i tego, kim jesteśmy.

Odróżniamy sprawy ważne od tych, które nie zasługują na nasz czas i energię.

Ta dojrzałość i dystans do życia przekładają się też na nasze relacje. Uważniej wybieramy, czyje opinie bierzemy sobie do serca. Wiemy, że nie każdą wieloletnią znajomość warto utrzymać, bo kluczowe jest to, co łączy nas dzisiaj. Nie walczymy za wszelką cenę o ludzi, którzy wciąż sprawiają nam ból. Cieszą nas dobre, wspólne wspomnienia, ale akceptujemy, że pewne drogi muszą się rozejść, abyśmy mogły ruszyć w dobrym dla nas kierunku.

3. Zaczynamy bardziej szanować swój czas, spokój i energię

Łatwiej przychodzi nam mówienie „nie”. Wiemy bowiem, że odmowa nie musi być dowodem na to, że jesteśmy nieżyczliwe, egoistyczne albo zawodzimy jako przyjaciółki, partnerki czy matki. Rozumiemy, że możemy troszczyć się o innych, a jednocześnie nie zgadzać się na każdą prośbę.

Nie zatracamy się w poczuciu winy. Ktoś ma prawo być rozczarowany tym, co postanowiłyśmy, a my mamy prawo pozostać przy swoim. Jedno nie wyklucza drugiego.

Nie przesuwamy swoich potrzeb na sam koniec listy priorytetów. Szanujemy nasz czas na odpoczynek, pasje i małe przyjemności.

Ponadto coraz spokojniej przyjmujemy, że nie możemy zrobić i osiągnąć wszystkiego, co tylko przyjdzie nam do głowy. Uważniej wybieramy zobowiązania i odpuszczamy ambicje, które kosztują nas więcej, niż dają nam satysfakcji.

Wiemy, że porzucony lub niezrealizowany plan nie oznacza porażki. Jesteśmy bowiem tylko ludźmi. Mamy swoje ograniczenia, zmieniamy zdanie, napotykamy przeszkody. Dzięki tej świadomości przestajemy nieustannie sobie coś udowadniać.

Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.

Artykuł napisany z wykorzystaniem: Ashley Broadwater, „We Asked 3 Psychologists What Gets Easier After 50—They All Said the Same Thing”, parade.com [dostęp 07.10.2026].

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE