1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Widzieliśmy już dziesiątki takich historii. Jak radzi sobie nowy serial HBO Max „Zmora” z Cielecką?

Widzieliśmy już dziesiątki takich historii. Jak radzi sobie nowy serial HBO Max „Zmora” z Cielecką?

Dodaj w Google
Dodaj w Google
fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe
HBO Max zaprasza nas na nowy polski serial, w którym wracamy do lat 90. Jako widzowie bardzo lubimy tę dekadę, od kiedy „najntisy” stały się retro. „Zmora” to kryminał inspirowany powieścią Roberta Małeckiego, opowiadający losy znanej dziennikarki po latach wracającej do miasta rodzinnego. Bohaterka sądzi, że czeka ją miękkie lądowanie, a tam czai się bolesna konfrontacja z przeszłością.

Spis treści:

  1. Serial „Zmora” z Magdaleną Cielecką
  2. Powrót na stare śmieci
  3. Udana adaptacja literatury?
  4. Nowe miejsce zbrodni
  5. Starcie międzypokoleniowe

Serial „Zmora” z Magdaleną Cielecką

Pierwszą zaletą „Zmory” jest rola Magdaleny Cieleckiej. Aktorka wciela się w postać Kamy Kossowskiej. Kobieta na co dzień mieszka i pracuje w Warszawie, ale wraca do Torunia, żeby wziąć udział w spotkaniu absolwentów miejscowego liceum. Wraca jako gwiazda telewizji, ale nikt poza nią nie wie jeszcze, że to tylko złudzenie.

Bohaterka straciła pracę w popularnym programie, ponieważ z ukrycia nagrano ją gdy upokarzała młodszą pracownicę na oczach całego zespołu.

Powrót na stare śmieci

Szkolni koledzy witają ją jak celebrytkę, tymczasem Kama ma świadomość, że za kilka dni otoczenie będzie na nią reagować zupełnie inaczej. Zatraca się w tańcu, wypija za dużo drinków i spotyka dawno niewidzianego kolegę. Rano budzi się z kacem i bólem głowy, ale i poczuciem, że stało się coś złego. Wraca wspomnieniami do lata 1994, które spędzała z ojcem i znajomymi na pobliskim letnisku. Doszło wówczas do wypadku i dowiaduje się, że tamto zdarzenie znajduje się wśród spraw ponownie analizowanych przez lokalne Archiwum X.

W sześcioodcinkowym serialu (przedpremierowo widziałam pięć odcinków) Magdalena Cielecka skutecznie skupia na sobie uwagę. Aktorka odnalazła się w roli mocno poobijanej przez życie czterdziestokilkulatki, która rzuca się w wir pracy żeby zapomnieć o problemach osobistych, tragediach rodzinnych i samotności. Praca śledcza doprowadza ją do przełomu w życiu osobistym i przewartościowaniu wszystkiego, co wiedziała o swojej rodzinie.

Show kradnie jej Łukasz Simlat. Aktor, podobnie jak w „Pionku”, kreuje bohatera żyjącego w stanie ciągłego napięcia i nieustannie zbliżającego się do kolejnego kryzysu psychicznego. Simlata zobaczymy jeszcze w produkcji „Wśrod nocnej ciszy”, co oznacza, że to nie koniec jego spektakularnych występów.

fot.materiały prasowe fot.materiały prasowe

Czytaj także: Magdalena Cielecka: najciekawsze role w teatrze, filmie i serialu. Zawsze na sto procent!

Udana adaptacja literatury?

Drugą zaletą serialu jest adaptacja popularnej powieści Roberta Małeckiego. Scenariusz został napisany przez Kacpra Wysockiego oraz Adama Guzińskiego. Wysocki znany jest jako autor scenariusza „Klangoru” oraz „Idź przodem, bracie!”, więc od dawna doskonale radzi sobie z wątkami kryminalnymi. Świetnie buduje świat przedstawiony oraz bohaterów. Tym razem czuć dość mocno, że mamy do czynienia z postaciami literackimi, ponieważ historia biegnie utartą ściężką typową dla powieści kryminalnej. Widoczne są miejsca niedookreślenia, jak nazywał je Roman Ingarden.

Brakuje spoiwa w życiorysie Kamy, nie wiemy jak układało się jej dorosłe życie i jak dokładnie wcześniej wyglądała jej relacja z ojcem. Otrzymujemy jedynie szczątkowe informacje o życiu głównych bohaterów.

Kama wracając do Torunia, gdzie miała nadzieję odpocząć po utracie pracy, nagle musi zmierzyć się z przeszłością. Zaczyna analizować to, co jako dziecko uznawała za oczywiste, a dzisiaj okazuje się kłamstwem. Próbuje konfrontować wspomnienia w rozmowach z ojcem i bliskimi jej kobietami. Dopiero wówczas poznaje historię rodzinną i zaczyna zadawać pytania, które powinny paść wiele lat wcześniej.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Magdalena Cielecka o roli Wąsowskiej w nowej „Lalce”: „Tak jak ona żyję, jak chcę, i mówię, co myślę. Utrzymuję się z pracy własnych rąk”

Nowe miejsce zbrodni

Toruń pojawia się w serialu jako miasto pełne tajemnic, ale równocześnie małe, familiarne, zachęcające do dłuższego pobytu. Od dobrych dziesięciu lat twórcy seriali wyjeżdżają z Warszawy i nagrywają produkcje w różnych zakątkach Polski, co znacząco je uatrakcyjnia. Oglądaliśmy już kryminał w Szczecinie, Trójmieście, na Helu, w Sandomierzu, a teraz przyszła pora na Toruń. Zawdzięczamy to autorowi literackiego oryginału, Robertowi Małeckiemu.

Chciałoby się zobaczyć więcej ujęć z miasta, uchwycić nie tylko jego starą część, ale i mniej reprezentatywne zakamarki. Toruń ma wiele do zaoferowania widzom serialu kryminalnego, wystarczy wspomnieć neogotycki gmach Collegium Maius.

Wycieczki poza Warszawę, dotychczas uznawaną domyślnie za podstawowe miejsce akcji filmów i seriali, stały się powszechne, na czym zdecydowanie zyskują widzowie. Mogą częściej utożsamiać się z bohaterami i odnajdywać się w znanych lokalizacjach. Co prawda nie wszystkie regiony zyskują kultowy status jak choćby Sandomierz, czyli miejsce, w którym mieszka ojciec Mateusz, ale warto próbować.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Magdalena Cielecka olśniewa w kreacji z kolekcji Diora, którą Charlize Theron nosiła w Paryżu. Oto stylizacje gwiazdy z nowej sesji „Zwierciadła”

Starcie międzypokoleniowe

Kama Kossowska często sięga po kieliszek wina, pali papierosy, robi papierowe notatki i bywa oldschoolowa. Bliżej jej do generacji X niż milenialsów. Zna się na dziennikarskim fachu, ale nie radzi sobie w relacjach z ludźmi. Widać to szczególnie gdy próbuje wydobyć informacje od miejscowego policjanta. On zdecydowanie jest milenialsem i jest bardziej wyczulony i empatyczny niż momentami gruboskórna Kossowska.

W roli policjanta Tomasza Korcza występuje Piotr Żurawski i radzi sobie świetnie. Po raz pierwszy nie mam wrażenia, że jego brat zagrałby to lepiej (no offence Michał Żurawski).

Poza współczesną akcją toczącą się w Toruniu, oglądamy również rok 1994 gdy Kama była nastolatką i retrospekcje z 1981, krótko po narodzinach bohaterki. W 1994 dziewczyna spędza lato z dwoma kolegami. Włóczą się po leśnej okolicy, spędzają czas nad wodą, szukają kłopotów. I niestety je znajdują. Wydarzenie tamtych wakacji na zawsze zmieni bohaterkę i stanie się motorem napędowym akcji serialu. Sprawi, że jej relacja z dorosłymi, którym kiedyś bezgranicznie ufała, stanie się zdystansowana i ostrożna.

Brawa dla nastoletnich aktorów za świetny występ! Warto podkreślić, że Oliwia Gołębiowska, Eryk Wróbel i Olgierd Blecharz występują w trudnych emocjonalnie scenach. Jest w nich przemoc, zdrada, rozczarowanie, strach i złamane serce. Radzą sobie znakomicie.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Trzecim mocnym punktem serialu jest gęsta atmosfera i niedopowiedzenia swoje źródła mające w literackim pierwowzorze. Sekrety, pamiętniki, stare zdjęcia, anonimy – to wszystko czyni „Zmorę” rasowym kryminałem, czasem prowadzącym nas na manowce, ale częściej opowiadającym o skomplikowanej naturze ludzkiej.

Nie znając odcinka finałowego nie mam pewności, czy serial dostarczy nam satysfakcjonującego rozwiązania i brakującej kropki nad „i”. Autor powieści zdradził, że twórcy scenariusza wykorzystali jego fabułę w 80 procentach, możemy więc zgadywać, że finał został zmieniony.

Z pewnością widzieliście już sporo kryminałów, w których bohaterka wraca do rodzinnegomiasta żeby rozwikłać zagadkę z przeszłości. „Zmora” jest kolejnym z nich i robi to nader zręcznie, niepostrzeżenie wciągając widzów w swoje sidła. Nie jest produkcja na długo zapadająca w pamięć, ale stanowi dobrą rozrywkę dla wielbicieli gatunku.

Role Magdaleny Cieleckiej, Łukasza Simlata i Piotra Żurawskiego, to kolejny powód, żeby dać jej szansę. Zwłaszcza gdy dorastaliście w latach 90. i rozpoznajecie artefakty z własnego dzieciństwa.

W serialu warto także zwrócić uwagę na postaci grane przez Katarzynę Bujakiewicz oraz Piotra Głowackiego. W swojej niejednoznaczności wydają się bardzo prawdziwe.

Serial „Zmora” zadebiutował w ofercie HBO Max 2 października.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE