Nie każda piosenka, którą dziś zaliczamy do polskiej klasyki, od początku budziła zachwyt. Jeden z najpiękniejszych utworów Czesława Niemena początkowo nie wzbudził większego zainteresowania. W jego historii pojawia się jednak Marlene Dietrich, warszawski koncert i pewna scena za kulisami.
Czesław Niemen podczas występu z zespołem Niebiesko-Czarni, 18–19 stycznia 1964 roku (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Warszawa, Sala Kongresowa, styczeń 1964 roku. Marlene Dietrich występuje przed polską publicznością, a pierwszą część koncertu wypełniają Niebiesko-Czarni z jeszcze mało znanym Czesławem Niemenem. Taki był jej warunek, pojawi się tylko „w towarzystwie” tego zespołu. Dlaczego?
Maria Wit-Godwod, członkini Błękitnych Pończoch, grupy wokalnej stworzonej przez Czesława Niemena i towarzyszącej Niebiesko-Czarnym na scenie, wspominała:
„Artystka była obecna na naszym koncercie w Olimpii. Musieliśmy ją ująć tak bardzo, że zapragnęła wspólnego z nami koncertu”.
„Pamiętam, jaka wtedy rozpętała się burza: że kto? Jakiś Niemen? Jacyś Niebiesko-Czarni? Przecież jest tylu prawdziwych artystów! Marlena była nieugięta. I stało się. Wystąpiliśmy”.
Wracamy do Sali Kongresowej... Dietrich czeka na swoje wejście, a zza kulis przygląda się jej Franciszek Walicki twórca Niebiesko-Czarnych, a także autor słów do „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”. To on dwa lata wcześniej dostrzegł talent młodego Niemena i zaprosił go do współpracy. Teraz obserwuje, jak na jego głos reaguje międzynarodowa artystka.
W pewnym momencie Walicki zauważa, że jedna z napisanych przez niego piosenek szczególnie poruszyła Dietrich.
„Nagle spoważniała, zmieniła się na twarzy – Czesiek śpiewał «Czy mnie jeszcze pamiętasz?»” – wspominał Walicki.
Następnego dnia muzycy dowiedzieli się, że Dietrich chce włączyć utwór do swojego repertuaru i prosi o zgodę.
Dla młodego Niemena było to niezwykłe wyróżnienie i wielka szansa. Jego kompozycją zainteresowała się jedna z największych gwiazd światowego kina i estrady.
Doceniła piosenkę, której pierwsze nagranie nie wywołało podobnego poruszenia. Wydana w 1964 roku utknęła w cieniu bardziej rockandrollowych „Locomotion” i „Wiem, że nie wrócisz”. Zainteresowanie Dietrich nadało jej zupełnie inną rangę.
W grudniu 1964 roku na albumie „Die neue Marlene” ukazała się niemiecka wersja utworu – „Mutter, hast du mir vergeben?”, czyli „Matko, czy mi wybaczyłaś?”. Dietrich napisała do melodii własny tekst. Walicki odczytywał go jako osobisty rachunek sumienia artystki i opowieść o tęsknocie za opuszczoną ojczyzną.
Cztery lata po spotkaniu z Dietrich Niemen nadał tytuł „Czy mnie jeszcze pamiętasz?” albumowi nagranemu z Akwarelami. Później wracał do utworu, zmieniając jego aranżację i sięgając także po elektroniczne brzmienia.
Piosenka zyskała również własną legendę. Opowiadano, że Dietrich zażyczyła sobie w testamencie, by zamykała każdą jej płytę wydaną po śmierci. To jednak niepotwierdzona historia, której nie należy traktować jak faktu.
Źródło: Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki – opis utworu „Czy mnie jeszcze pamiętasz”, oparty na artykule Adama Halbera pod tym samym tytułem („Angora”, nr 10/2009) oraz wspomnieniach Marii Wit-Godwod.