1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Skąd bierze się kreatywność? Virginia Woolf szukała jej źródła pod „watą codzienności”

Skąd bierze się kreatywność? Virginia Woolf szukała jej źródła pod „watą codzienności”

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Virginia Woolf (Fot. Wikimedia Commons)
Virginia Woolf (Fot. Wikimedia Commons)
Virginia Woolf wierzyła, że pod powierzchnią zwyczajnego życia kryje się coś, co warto zauważyć. Dla niej właśnie tam zaczynało się pisanie – od chwili, która przebijała „watę codzienności” i domagała się nadania jej znaczenia. Ślady takiego sposobu patrzenia na świat odnajdziemy w całej jej twórczości. W autobiograficznych zapiskach pisarka zdradziła, co jej zdaniem uczyniło ją pisarką i jak rozumiała kreatywność.

Spis treści:

  1. Virginia Woolf i „wata codzienności”. Chwile, które ją przebijają
  2. Co uczyniło Virginię Woolf pisarką?
  3. Skąd bierze się kreatywność? Woolf wskazywała na uważność

Większość twoich dni prawdopodobnie nie składa się z wielkich wydarzeń. Wstajesz, jesz śniadanie, pracujesz, odpowiadasz na wiadomości, robisz zakupy. Jedna czynność przechodzi w drugą, a wieczorem czasem trudno przypomnieć sobie, co właściwie wydarzyło się od rana. Virginia Woolf miała na ten stan niezwykle plastyczne określenie: „wata codzienności”. I właśnie pod nią szukała źródła własnej kreatywności.

W autobiograficznych zapiskach, opublikowanych pośmiertnie w tomie „Chwile istnienia”, Woolf zastanawiała się nad tym, co właściwie uczyniło ją pisarką. Wracała pamięcią do dzieciństwa i zauważała, że większość tamtych dni rozpłynęła się w pamięci. Tygodnie mijały, nie pozostawiając wyraźnego śladu. Nazywała ten stan non-being – „niebyciem”. Od czasu do czasu tę miękką warstwę zwyczajności rozrywało jednak coś zupełnie innego: nagły „wstrząs”.

Virginia Woolf i „wata codzienności”. Chwile, które ją przebijają

Jedno z takich doświadczeń Woolf zapamiętała z dziecięcej bójki ze starszym bratem Thobym. Już miała go uderzyć, gdy nagle przyszło do niej pytanie: po co krzywdzić drugiego człowieka? Opuściła rękę.

Innym razem patrzyła na roślinę w ogrodzie i niespodziewanie doznała poczucia, że kwiat i ziemia nie są oddzielnymi bytami, ale tworzą pewną całość. Jeszcze inne wspomnienie wiązało się z wiadomością o samobójczej śmierci znajomego rodziny. Woolf wyszła wtedy do ogrodu, a widok jabłoni w świetle księżyca na zawsze połączył się w jej pamięci z grozą tego, co usłyszała.

Nie wszystkie te chwile były więc piękne. Niektóre przynosiły rozpacz i bezradność. Wszystkie miały jednak wspólną cechę: przebijały „watę codzienności” i zmuszały Woolf do zatrzymania się nad tym, co właśnie zobaczyła, poczuła albo zrozumiała.

Co uczyniło Virginię Woolf pisarką?

Z wiekiem Woolf zaczęła inaczej traktować takie „wstrząsy”. Zauważyła, że po pierwszym zaskoczeniu stają się dla niej czymś cennym. Doszła też do ważnego dla siebie wniosku: to właśnie zdolność przyjmowania takich doświadczeń była jedną z rzeczy, które czyniły ją pisarką.

Dlaczego? Ponieważ po wstrząsie niemal natychmiast pojawiała się u niej potrzeba jego wyjaśnienia. To, co początkowo było tylko silnym doznaniem, mogło stać się „objawieniem” pewnego porządku ukrytego pod powierzchnią rzeczy. Woolf próbowała uczynić je realnym poprzez ubranie go w słowa.

Dla Woolf pisanie oznaczało bowiem składanie rozdzielonych elementów w całość. Wielką przyjemność sprawiały jej chwile, kiedy podczas pracy odkrywała, „co do czego należy”: scena zaczynała działać, postać nabierała kształtu, a pozornie niezwiązane elementy nagle tworzyły wzór.

Skąd bierze się kreatywność? Woolf wskazywała na uważność

Autorka „Fal” i „Pani Dalloway” dochodziła do jeszcze śmielszej myśli: pod „watą” codzienności ukryty jest pewien wzór, z którym wszyscy jesteśmy połączeni. Świat jawił jej się jako dzieło sztuki, którego sami jesteśmy częścią. Nagły „wstrząs” pozwalał jej na moment ten wzór zobaczyć.

Jej zapiski możesz więc czytać także jako piękną podpowiedź dotyczącą kreatywności. Twórczość niekoniecznie musi zaczynać się od genialnego pomysłu, pustej kartki czy świadomego poszukiwania inspiracji. Może zaczynać się znacznie wcześniej – od zauważenia czegoś, obok czego ktoś inny przeszedłby obojętnie. Od uważności.

Na światło padające na drzewo. Na jedno usłyszane przypadkiem zdanie. Na dziwne uczucie, które pojawia się bez wyraźnego powodu. Na chwilę, która nie daje o sobie zapomnieć.

Virginia Woolf nie zatrzymywała się jednak na samym przeżyciu. Próbowała je zrozumieć, obracała je w myślach, a potem nadawała mu formę. Być może właśnie w tym kryje się jedna z najpiękniejszych definicji twórczości: nie w wymyślaniu świata od początku, ale w dostrzeganiu wzoru ukrytego pod „watą” tego, co widzisz każdego dnia.

Artykuł napisany z wykorzystaniem: Maria Popova, Virginia Woolf on Creativity, margialian.org [dostęp 06.10.2026].

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE