Akademicki horror z żądnym ofiar smokiem, zwariowany romcom z kryminalną intrygą i duszny thriller psychologiczny. Te trzy nowości różnią się prawie wszystkim, ale mają jedną wspólną cechę: wciągają tak mocno, że plany na wieczór możesz od razu przełożyć na inny termin.
Arthur Oakes, student college’u w Maine i zapalony czytelnik, zostaje zmuszony przez miejscową dilerkę i jej wspólnika do kradzieży rzadkich książek z uczelnianej biblioteki. Zdesperowany zwraca się o pomoc do przyjaciół, którzy postanawiają rozwiązać problem w dość niekonwencjonalny sposób: wykorzystując dziennik okultysty, przywołują smoka. Magiczna istota rzeczywiście może pomóc Arthurowi, ale jej przysługa ma swoją cenę. Co roku sześcioro przyjaciół musi złożyć Królowi Smutkowi nową ofiarę – inaczej sami staną się jego kolejnym posiłkiem.
Ta książka to prawdziwa cegła, ale spokojnie – już po kilku pierwszych rozdziałach liczba stron (a jest ich ponad 800!) przestaje mieć znaczenie. Przez fabułę po prostu się płynie, a z każdym kolejnym zdaniem historia wciąga coraz bardziej. Joe Hill, syn Stephena Kinga, połączył tu horror i fantasy z opowieścią o przyjaźni wystawionej na coraz trudniejsze próby. Niepokojąca atmosfera kampusu, przekonujący bohaterowie i sugestywna kreacja świata przedstawionego sprawiają, że kolejne godziny mijają niepostrzeżenie.
(Fot. materiały prasowe)
Co by było, gdyby miłośniczka płomiennych romansów została uwięziona na kartach powieści kryminalnej? Roxy zaczytuje się w powieściach Anny Matthews i marzy, żeby jej życie choć trochę przypominało historie ulubionej autorki. Kiedy wrzuca dolara do kapelusza ulicznego żebraka, nie przypuszcza, że zapoczątkuje wydarzenia, które pozwolą jej dosłownie wejść do książkowego świata. Problem w tym, że zamiast do komedii romantycznej trafia do kryminału, a potencjalny kochanek może okazać się jej zabójcą. W odnalezieniu się w zupełnie obcym gatunku pomaga jej przystojny profesor literatury, który specjalizuje się w powieściach kryminalnych.
Ta przewrotna powieść przyciąga przede wszystkim oryginalnym pomysłem na fabułę, błyskotliwym poczuciem humoru i lekkością narracji. To zgrabne połączenie komedii romantycznej i cosy mystery, które bawi się literackimi schematami i oczekiwaniami czytelnika oraz zaskakuje zakończeniem. Spodoba się czytelniczkom Emily Henry, Leonie Swann, Kristen Perrin, Merryn Allingham i każdemu, kto… lubi czytać.
(Fot. materiały prasowe)
Czytaj także: 3 książki, po których chciałabym wymazać sobie pamięć, żeby przeczytać je raz jeszcze
Sylvia Robinson zostaje zatrudniona przez Adama Barnetta, troskliwego męża, do pomocy w opiece nad jego żoną. Victoria miała życie, którego każdy mógł jej zazdrościć – do czasu nieszczęśliwego wypadku. Teraz kobieta jest całkowicie zależna od innych, częściowo sparaliżowana i praktycznie pozbawiona głosu. Ale gdy Sylvia pojawia się w rezydencji, w oczach kobiety zamiast obojętności dostrzega niemy krzyk o pomoc. Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak dopiero wtedy, kiedy znajduje pamiętnik Victorii.
Freida McFadden po raz kolejny udowadnia, że w pisaniu thrillerów, od których nie można się oderwać, nie ma sobie równych. Czytelnicy „Verity” Colleen Hoover szybko wyłapią znajome motywy, a doświadczeni fani gatunku pewnie domyślą się zakończenia. Mimo to trudno odłożyć tę książkę przed ostatnią stroną. Autorka umiejętnie dawkuje napięcie, gra z zaufaniem czytelnika i buduje klaustrofobiczny klimat domu, w którym nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Krótkie rozdziały i błyskawiczne tempo sprawiają, że „Ukochaną żonę” czyta się na jednym wdechu.
(Fot. materiały prasowe)