Małgosia Bela pojawiła się na pokazie Chloé w marynarce w kratę z mocnymi ramionami i satynowym topie z koronką. Na papierze to dwa światy, które nie powinny się spotkać: męska elegancja rodem z Savile Row i buduarowa delikatność. Na modelce tworzą za to duet, który ma w sobie napięcie, lekkość i pewne "je na sais quoi", więc od razu chce się go skopiować do własnej szafy.
Pokaz odbył się w XVII-wiecznym Obserwatorium Paryskim, a Chemena Kamali wróciła w nim do archiwów domu mody w kolekcji „Obsession”. Koronkę wycinała tak, by powstały „romantyczne uprzęże”, a bielizna była tam jednym z głównych motywów.
Polska modelka zjawiła się we własnej interpretacji romanycznego ducha domu mody Chloé. Wybrała marynarkę w kratę w ziemistych, przygaszonych tonach, z mocno zarysowanymi ramionami i luźnym krojem rodem z szafy angielskiego dżentelmena, a pod spodem miała mocno wydekoltowany satynowy top z koronkowym wykończeniem. To kolejna już odsłona święcącego triumfy trendu lingerie dressing, który z sypialni wyszedł prosto na ulicę.
(Fot. Aurore Marechal/Getty Images)
Do marynarki Bela wybrała błękitne dżinsy z wysokim stanem, rozszerzane od kolana i rozcięte przy kostce. Nie umknęło naszej uwadze, że nogawka sunie nieco po ziemi, co przy jesiennej chlapie jest mało praktyczne – za to w intrygujący sposób przyciąga uwagę do brązowych skórzanych chodaków z ćwiekami. Ich ciepły odcień powtarza barwy kraty i spina look od góry do dołu. Całość scala prosty brązowy rzemień zawiązany zamiast paska, który wnosi odrobinę aury boho. Dodatki są oszczędne: okulary w cienkiej oprawie z lekko przyciemnionymi szkłami i proste, rozpuszczone włosy, które później upięła w nonszalancki kok.
Marynarka i bieliźniany top tworzą duet yin i yang
To zestawienie jest najciekawszym elementem całej stylizacji. Twarda, geometryczna struktura spotyka miękką, błyszczącą satynę, a męska surowość kobiecą zmysłowość. Top dodaje marynarce lekkości i seksapilu, a marynarka daje mu kręgosłup – w rezultacie żadna ze stron nie przejmuje władzy. Modowy parytet jak się patrzy!
Ten pomysł łatwo przeszczepić do własnej szafy. Jeśli dress code w twoim biurze nie jest zbyt sztywny, to dobry sposób na ogranie buduarowego trendu w stylu smart casual. Wystarczy marynarka w kratę, satynowy top i spokojny dół. Im bardziej surowa marynarka, tym bardziej możesz pozwolić sobie na popuszczenie wodzy fantazji (w granicach przyzwoitości, rzecz jasna – prześwitujące topy możesz zostawić na wieczorną randkę).