W swoim kolejnym felietonie prof. Lilianna Kiejzik drąży temat piękna. Nie tylko w jego teoretycznej odsłonie, lecz także jako narzędzia, którym możemy się posługiwać w budowaniu własnej tożsamości.
Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 07/2026.
W starożytności Platon definiował Piękno jako jedną z idei najwyższych, podobnie jak Dobro czy Sprawiedliwość. Było zatem znakiem doskonałości, miało charakterystyki ontologiczne, a to znaczy, że było miarą bytu. Ale przebywało w innej sferze bytowej niż my, jakby w innym świecie, w innej rzeczywistości, do której ludzie nie mieli wstępu. Żyli bowiem w świecie będącym niejako odbiciem świata idei. Po prostu w naszym świecie mogliśmy co najwyżej mieć do czynienia z rzeczami pięknymi, jak piękny kwiat czy piękna dziewczyna.
Pojęcie piękna ewoluowało, a wiele wieków później Immanuel Kant w „Krytyce władzy sądzenia” definiował je jako subiektywny sąd estetyczny, ale bezinteresowny. Potem Artur Schopenhauer (XIX wiek) widział w kontemplacji piękna chwilowe wyzwolenie z woli życia, zaś inny wielki myśliciel tego wieku, Fryderyk Nietzsche, uznał estetykę za klucz do afirmacji istnienia. Piękno nie było ucieczką od życia, było sposobem na przezwyciężenie jego tragiczności. Zatrzymajmy się chwilę nad koncepcją Nietzschego, bo sięgają do niej współcześni terapeuci.
Nietzsche odrzucił ideę obiektywnego sensu życia i widział rzeczywistość na podobieństwo chaosu, który trzeba zinterpretować. W jego dziełach pojawia się motyw samokreacji: człowiek silny tworzy siebie tak samo jak autor tworzy tekst, czyli wybiera motywy, buduje styl, tworzy własną historię.
Nietzscheańska koncepcja „życia jako literatury” sugeruje, że nie ma gotowej tożsamości, którą trzeba odkryć; tożsamość to projekt, który należy wykreować.
„Stań się tym, kim jesteś” nie oznacza powrotu do jakiejś wyimaginowanej natury, lecz żmudną pracę nad stylizacją własnych popędów. Metafora „życia jako literatury” oznacza więc to, że świat nie jest gotową księgą z sensami, raczej materiałem, który dopiero staje się opowieścią poprzez styl, wybory i interpretacje jednostki. Tak właśnie pojawiła się u Nietzschego idea życia jako dzieła sztuki, kreacji samego siebie, samoafirmacji. A kilkadziesiąt lat później Michel Foucault (1926–1984) dla określenia takiej aktywności wprowadzi termin estetyki egzystencji. I takie podejście stało się dzisiaj fundamentem współczesnego coachingu transformacyjnego, który kładzie nacisk na autokreację i odrzucenie narzuconych schematów moralnych na rzecz indywidualnej estetyki życia.
Mówiąc językiem dyskursu filozoficznego, mieliśmy do czynienia z powolnym przejściem od obiektywnego do subiektywnego pojmowania piękna. To przesunięcie akcentów miało istotne konsekwencje dla myślenia o życiu człowieka.
Oznaczało po prostu, że piękno można rozumieć jako kategorię egzystencjalną i terapeutyczną, zdolność dostrzegania znaczeń, harmonii i przede wszystkim sensu w tym, co wokół nas. Tutaj pojawia się punkt styku z profesjonalnym coachingiem.
Coaching, w swojej najgłębszej warstwie, nie różni się tak bardzo od nowoczesnej estetyki. Chodzi w nim o poszerzenie świadomości, odkrycie wewnętrznego „kształtu” życia, znalezienie piękna w autentyczności własnego doświadczenia. Tak jak w estetyce nie oceniamy, tylko przeżywamy, tak w coachingu nie poprawiamy życia z zewnątrz, ale uczymy się je sensownie kształtować. Z tej perspektywy nowoczesna teoria piękna okazywała się nie tylko filozoficzną refleksją o sztuce, lecz także duchową pedagogiką. Albo inaczej: sztuką bycia w świecie w sposób, który łączy prawdę, dobro i estetyczną pełnię.
Oczywiście temat nie został wyczerpany. Filozofowie go drążyli i wciąż rozważali rodzaje tych połączeń. I choć współczesna filozofia kultury nadal sytuuje piękno jako element aksjologicznej triady: prawda – dobro – piękno, gdzie piękno organizuje sferę kultury estetycznej, to jednak w dobie ponowoczesności granice między tymi sferami uległy zatarciu. Polski filozof Zygmunt Bauman (1925–2017) wskazywał na „płynną nowoczesność”, w której tożsamość stawała się problemem, bo człowiek miał coraz większe poczucie niepewności życia, jego fragmentaryczności, epizodyczności. W świecie gdzie zawody, relacje i normy są tymczasowe, estetyka często przejmowała rolę etyki.
Życie to proces nieustannego „kształtowania tożsamości”, a ten, kto nie potrafił tego robić intensywnie i atrakcyjnie, stawał się „pariasem” społeczeństwa konsumpcyjnego. Gdzie w takim razie ratunek? Bo ta „estetyzacja życia” skupiająca się na intensywności doznań i powierzchownym wizerunku prowadziła jednak do pustki – ostrzegali filozofowie.
Ważną tezę postawił Hans Georg Gadamer (1900–2002) – współtwórca hermeneutyki filozoficznej, wybitny humanista. W pracy „Aktualność piękna. Sztuka jako gra, symbol i święto” (polskie wydanie z 1993 roku) powiada, że w świecie przebodźcowania, w którym mózg przyzwyczaja się do natychmiastowej gratyfikacji i zapomina, jak to jest „po prostu być”, sztuka staje się narzędziem odzyskiwania kontaktu z rzeczywistością. A to znaczy, że sztuka tworzy przestrzeń do dialogu, do spotkania. Wtedy coaching można by rozumieć jako praktykę z obszaru estetyki relacyjnej. Dziełem sztuki stawałaby się tutaj sama rozmowa i proces, w którym coach i klient wspólnie budują nową jakość egzystencji.
Chcę zwrócić uwagę na myśl jeszcze jednego filozofa, koncentrującego się przede wszystkim na analizie relacji między władzą i wiedzą, czyli wspomnianego wyżej Michela Foucaulta, którego dorobek osobiście bardzo cenię. Postawił on prowokacyjne pytanie: Dlaczego lampa czy dom mają być przedmiotami sztuki, a nie nasze życie? Dla Foucaulta życie było nie po prostu nam dane, ale tworzone poprzez techniki kreowania siebie. Prawda, że przypomina to projekty Nietzschego? I Foucaulta „estetyka egzystencji” to świadome kształtowanie własnego życia zgodnie z wybranymi zasadami, co stanowi formę oporu wobec wszechobecnej władzy, która dąży do normalizacji czy unifikacji jednostek. Aby się przed nią bronić, musimy: po pierwsze, krytycznie zbadać to, co uznajemy za „normalne”; a po drugie, nie „odkrywać”, ale „tworzyć” swoją tożsamość jako proces dyferencjacji i innowacji. To zapewni nam wolność, czyli umiejętność myślenia inaczej, niż myśli ogół, i postrzegania świata inaczej, niż widzi go ogół. Foucault dawał wskazówki, jak to robić, zwrócił uwagę na to, z czego nie zdajemy sobie najczęściej sprawy, jeśli nie sięgniemy po jego książki.
Powiadał, podobnie jak kiedyś Platon, że „dusza jest więzieniem ciała”, co oznacza, że nasze wewnętrzne przekonania o tym, kim „musimy” być, są często zinternalizowanymi systemami kontroli.
Coach w nurcie foucaultowskim nie jest kimś, kto pomaga klientowi „znaleźć siebie”, lecz kimś, kto pomaga mu „odmówić bycia kimś, kim jest obecnie”, aby mógł stać się kimś innym, kimś nowym. Takie podejście radykalnie zmienia cel coachingu: z adaptacyjnego na transformacyjny i wyzwoleńczy. Jednocześnie rozwija się wrażliwość estetyczna.
Wyjaśnijmy zatem jeszcze, że wrażliwość estetyczna nie jest jedynie cechą miłośników muzeów, lecz fundamentalnym mechanizmem regulacji emocjonalnej. Osoby wysoko wrażliwe wykazują silniejszą reaktywność na bodźce estetyczne, co może prowadzić zarówno do szybszego wyczerpania, choćby w hałaśliwym środowisku, jak i do głębokiego poczucia sensu dzięki kontemplacji piękna.
Badania wykazują, że regularne doświadczanie zachwytu i dostrzeganie drobnych przejawów piękna (promień słońca, płatek śniegu, smak wina) znacząco podnoszą subiektywny dobrostan. Być może zatem piękno to obietnica szczęścia? Być może po prostu chodzi o to, aby włączać piękne przedmioty i osoby do naszego życia, tylko że filozofowie nie potrafią wypowiedzieć tego prosto? Zapewne prawda leży gdzieś pośrodku. Na pewno wiedza o historii filozofii i estetyce da nam specyficzne narzędzia, które pracują na głębokim poziomie naszej tożsamości. A coaching może uchronić przed popadnięciem w jałowy instrumentalizm i technicyzm. Pozwoli widzieć w kliencie nie „system do naprawy”, ale „żywe dzieło sztuki”, które ma prawo do własnej, unikalnej formy.
Lilianna Kiejzik, prof. nauk humanistycznych, filozofka i tłumaczka. Obszar jej kompetencji badawczych to historia filozofii, szczególnie zagadnienia religijnej filozofii rosyjskiej, francuskiego strukturalizmu, problematyki „kwestii kobiecej” w filozofii. Pracuje na Uniwersytecie Zielonogórskim. Miłośniczka jamników, pomaga Fundacji „Jamniki Niczyje”.
Tekst pochodzi z miesięcznika „Sens” 07/2026.