1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wnętrza
  4. >
  5. „Telewizor po prostu brudzi przestrzeń”. Mariola Pietrzycka pokazuje, jak sprawić, by mniej znaczyło więcej. Także optycznie

„Telewizor po prostu brudzi przestrzeń”. Mariola Pietrzycka pokazuje, jak sprawić, by mniej znaczyło więcej. Także optycznie

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Celestyna Król)
(Fot. Celestyna Król)
Często mówi się, że kreatywność rodzi się w chaosie. Mariola Pietrzycka, założycielka i dyrektor kreatywna marki modowej Mari Preti, ma odwrotne podejście. Potrzebuje czystej przestrzeni zarówno w pracy, jak i w domu.

Spis treści:

  1. Jak urządzić mieszkanie bez nadmiaru? Mariola Pietrzycka: „Mniej naprawdę znaczy więcej”
  2. Minimalistyczne mieszkanie na Żoliborzu. Telewizor ukryty za kominkiem
  3. Mariola Pietrzycka: „Coraz bardziej zależy mi na doświadczeniach, nie na przedmiotach”

Artykuł pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 08/2026.

Żoliborz. Niemal środek miasta. Kilka kroków od gwarnych ulic, restauracji i kawiarni znajduje się mieszkanie, w którym już od przekroczenia progu czuje się spokój. Nie ten modny, instagramowy spokój w odcieniu beżu, ale prawdziwy – wynikający z konsekwentnych wyborów, rezygnacji z nadmiaru i przekonania, że przestrzeń powinna dawać poczucie komfortu. Mieszkanie Marioli Pietrzyckiej, założycielki marki Mari Preti, jest właśnie takie. Jasne, uporządkowane, niemal monochromatyczne. A jednak dalekie od chłodnej sterylności.

Już od progu zaskakuje ograniczona paleta kolorów. Biel, krem, ciepłe odcienie drewna, naturalny jasny kamień. Wszystko wydaje się stonowane, jakby wyciszone o kilka tonów. W tym wnętrzu nie ma przypadkowych przedmiotów walczących o uwagę. Jest za to wrażenie przestrzeni, czystości i światła.

Jak urządzić mieszkanie bez nadmiaru? Mariola Pietrzycka: „Mniej naprawdę znaczy więcej”

– Kiedy wokół mnie jest za dużo rzeczy i za dużo bodźców, nie potrafię się skupić – mówi Mariola. – Wbrew temu, co często się powtarza o kreatywności rodzącej się w chaosie, u mnie działa to dokładnie odwrotnie.

Ta potrzeba porządku nie kończy się na mieszkaniu. Przenika również jej pracę. Widać ją w kolekcjach Mari Preti, opartych na ponadczasowych fasonach, szlachetnych materiałach i spokojnej kolorystyce. Podobnie jak wnętrze, ubrania mają dawać poczucie pewności siebie, ale nie dominować osoby, która je nosi.

Choć mieszkanie ma około 80 metrów kwadratowych, sprawia wrażenie znacznie większego. To efekt nie tylko wysokich sufitów i otwartej strefy dziennej, ale również świadomego podejścia do rzeczy. Mariola nie kolekcjonuje przedmiotów. Nie przywozi z podróży walizek pełnych pamiątek. Nie zapełnia półek dekoracjami kupowanymi pod wpływem chwili.

– Coraz częściej mam poczucie, że mniej naprawdę znaczy więcej. Jeśli coś kupuję, to dlatego, że jest piękne albo ważne – opowiada.

Może dlatego każde z nielicznych znajdujących się tu dzieł sztuki wybrzmiewa mocniej. Obrazy zawieszone na ścianach nie dominują wnętrza. Są raczej jego dopełnieniem. Abstrakcyjne, utrzymane w spokojnej kolorystyce, są jednym z niewielu mocniejszych akcentów kolorystycznych. Mariola śmieje się, że ma za mało ścian jak na swoją miłość do sztuki. Kiedy odwiedza wystawy, regularnie znajduje prace, które chciałaby zabrać do domu. Problem polega na tym, że miejsce szybko się kończy.

– Marzę o domu między innymi dlatego, że mogłabym wreszcie powiesić więcej obrazów – tłumaczy.

Mariola Pietrzycka starannie wybiera obrazy. Nad kanapą wisi dzieło Hanny Rozpary, a bliżej drzwi – Marka Ejsmonda. (Fot. Celestyna Król) Mariola Pietrzycka starannie wybiera obrazy. Nad kanapą wisi dzieło Hanny Rozpary, a bliżej drzwi – Marka Ejsmonda. (Fot. Celestyna Król)

Minimalistyczne mieszkanie na Żoliborzu. Telewizor ukryty za kominkiem

Centrum mieszkania stanowi salon połączony z kuchnią. To właśnie ta część została najbardziej przemyślana podczas remontu. Kiedy kilkanaście lat temu Mariola kupiła mieszkanie, zdecydowała się wyburzyć niemal wszystkie ściany i stworzyć przestrzeń od nowa.

– Zależało mi na dużej części wspólnej. Chciałam, żeby to było miejsce spotkań, rozmów, gotowania i bycia razem. W efekcie prywatne pomieszczenia zostały nieco pomniejszone, a strefa dzienna stała się sercem domu. To tutaj przychodzą rodzina i przyjaciele. Tutaj przeciągają się wieczory przy wspólnym stole. Bo choć wnętrze na pierwszy rzut oka może wydawać się minimalistyczne, jest zaskakująco gościnne. Mariola uwielbia zapraszać ludzi. Gotować dla nich, rozmawiać do późna, celebrować wspólny czas.

Kominek poza funkcją ozdobną ma też całkiem praktyczne zadanie. W jego wnętrzu ukryty jest ekran telewizora, który można wysunąć w górę po naciśnięciu przycisku pilota. (Fot. Celestyna Król) Kominek poza funkcją ozdobną ma też całkiem praktyczne zadanie. W jego wnętrzu ukryty jest ekran telewizora, który można wysunąć w górę po naciśnięciu przycisku pilota. (Fot. Celestyna Król)

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów mieszkania jest dekoracyjny kominek. Nie płonie w nim ogień. Za jego obudową ukryto telewizor, który wysuwa się tylko wtedy, kiedy jest potrzebny. Pomysł pojawił się na etapie projektowania wnętrza. – Gdybym mogła, pewnie w ogóle nie miałabym telewizora. Wystarczy mi liczba ekranów, z którymi mam kontakt przez cały dzień. To zdanie dobrze oddaje filozofię całego mieszkania. Nie chodzi o demonstracyjny minimalizm ani odrzucenie technologii. Raczej o świadome decydowanie, które rzeczy mają być obecne, a które nie muszą stale domagać się uwagi. – Telewizor po prostu brudzi przestrzeń – mówi. W świecie pełnym ekranów ukrycie jednego z nich za pięknym klasycznym kominkiem jest świetnym pomysłem.

Estetyka mieszkania mogłaby sugerować, że jego właścicielka marzyła o przedwojennej kamienicy z wysokimi sufitami i sztukateriami. Sama przyznaje jednak, że to nigdy nie była jej droga. Zachwyca ją architektura starych budynków, ale na co dzień wybiera komfort współczesnych rozwiązań.

Podziemny parking, winda, funkcjonalny układ i wygoda codziennego życia okazały się ważniejsze niż romantyczna wizja życia w zabytkowych murach. Żoliborz daje jej zresztą jedno i drugie – nowoczesne mieszkanie oraz bliskość starej, zielonej części dzielnicy, do której można dojść spacerem w kilka minut. To zresztą jeden z powodów, dla których Mariola odkłada myśl o domu za miastem i przeprowadzce. Żoliborz nazywa miastem w mieście. Wszystko znajduje się tu w zasięgu krótkiego spaceru. Żartuje nawet, że pobliska Arkadia pełni funkcję osiedlowego sklepu. Najbardziej lubi jednak lokalne warzywniaki, sklepy z rzemieślniczym pieczywem i bazary, na których wciąż można kupić produkty od niewielkich producentów.

Sercem łazienki jest wanna. Relaksujące kąpiele są dla Marioli jednym ze sposobów powrotu do równowagi po stresującym dniu. (Fot. Celestyna Król) Sercem łazienki jest wanna. Relaksujące kąpiele są dla Marioli jednym ze sposobów powrotu do równowagi po stresującym dniu. (Fot. Celestyna Król)

Mariola Pietrzycka: „Coraz bardziej zależy mi na doświadczeniach, nie na przedmiotach”

Podobnie świadome jest jej podejście do podróżowania. Mariola uwielbia odkrywać nowe miejsca, obserwować ludzi, odwiedzać restauracje i sklepy. Od lat przywozi z podróży jedynie… bombki choinkowe. I to też tylko wtedy, kiedy znajdzie taką, która naprawdę ją zachwyci.

– Coraz bardziej zależy mi na doświadczeniach, nie na przedmiotach. To doświadczenia stają się inspiracją dla mojej pracy. Architektura miast, sposób ubierania się ludzi, lokalne kultury, jedzenie – wylicza.

Wszystko to później wraca w nowych kolekcjach Mari Preti. Wśród nielicznych przedmiotów, które trafiają do mieszkania, szczególne miejsce zajmuje ceramika wykonywana przez bratową Marioli. Powstająca hobbystycznie, z potrzeby tworzenia i odpoczynku, idealnie wpisuje się w charakter wnętrza. Jest osobista, niepowtarzalna i pozbawiona przypadkowości – dokładnie taka jak rzeczy, którymi chce się otaczać.

Po intensywnych dniach Mariola najchętniej zaszywa się w domu. Zamiast drugiej łazienki, która była pierwotnie w planie mieszkania, zdecydowała się na jedną, za to z dużą wanną. Świece, sól do kąpieli i chwila ciszy pomagają jej odzyskać równowagę. Patrząc na jej mieszkanie, łatwo zauważyć, że podobne zasady rządzą zarówno wnętrzem, jak i modą, którą tworzy. Komfort jest ważniejszy od efektu. Jakość wygrywa z ilością. A rzeczy mają służyć człowiekowi, nie odwrotnie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE