Jeśli macie nadrobić w tym tygodniu jeden film na Netflixie, niech będzie to właśnie ten nominowany do pięciu Oscarów komediodramat z genialnymi kreacjami Saoirse Ronan, Laurie Metcalf i Timothée’ego Chalameta. Radzimy jednak się śpieszyć, bo ta słodko-gorzka opowieść o dorastaniu, pierwszych miłościach i trudnej relacji z matką zniknie z platformy lada moment.
„Lady Bird” to pełnometrażowy debiut reżyserski Grety Gerwig, która dziś jest jedną z najważniejszych postaci współczesnego Hollywood (to właśnie ona odpowiada m.in. za ekranizację „Małych kobietek” z 2019 r. oraz głośny kinowy przebój „Barbie”). Film z 2017 r. przyniósł jej pięć nominacji do Oscara, w tym za najlepszy film, reżyserię i scenariusz oraz role aktorskie Saoirse Ronan i Laurie Metcalf, a także dwa Złote Globy.
(Fot. materiały prasowe)
To historia zbuntowanej 17-letniej Christine (Saoirse Ronan), która nie przepada za swoim imieniem (woli, żeby wszyscy nazywali ją „Lady Bird”). Na co dzień uczy się w katolickim liceum w Sacramento, ale jednocześnie uparcie wierzy w to, że jej rodzinne miasto jest zdecydowanie za małe dla jej ambicji. Marzy więc o studiach z dala od domu, najlepiej na Wschodnim Wybrzeżu. Jest tylko jeden problem: jej rodziny zwyczajnie na to nie stać.
(Fot. materiały prasowe)
Najtrudniejszą relacją w życiu dziewczyny okazuje się więc ta z matką (Laurie Metcalf), pracującą bez wytchnienia pielęgniarką, która stara się zapewnić rodzinie byt po tym, jak jej mąż (Tracy Letts) stracił pracę. Obie są uparte, temperamentne i mają bardzo sprecyzowane poglądy oraz własne pomysły na to, jak powinno wyglądać życie Lady Bird. Ich codzienność wypełniają zatem liczne kłótnie, drobne złośliwości, ale też bardzo głęboka – choć często niewypowiedziana – miłość. Warto jednak wspomnieć, że bunt tytułowej bohaterki to tak naprawdę walka z samą sobą, bowiem niezależność nastolatki jest lustrzanym odbiciem charakteru matki. W tle mamy natomiast pierwsze związki, przyjaźń, szkolne dramaty, kompleksy i desperackie próby znalezienia swojego miejsca. Innymi słowy: wszystko to, co w nastoletniości potrafi urastać do rangi końca świata.
Czytaj także: Dorastanie bez cenzury. Te znakomite filmy o dojrzewaniu i pierwszych razach w życiu uderzą cię prosto w serce
(Fot. materiały prasowe)
Gerwig nie traktuje jednak swoich bohaterów z góry. Nie wyśmiewa nastoletnich problemów i nie próbuje udowodnić, że „to nic takiego”. Wręcz przeciwnie – z ogromnym wyczuciem i wrażliwością pokazuje, że dla młodej osoby pierwsze rozczarowania, kompleksy związane z wyglądem czy konflikt z rodzicem naprawdę mogą być sprawą życia i śmierci.
(Fot. materiały prasowe)
Brawurowo wcielająca się w tytułową rolę Saoirse Ronan świetnie balansuje natomiast między pewnością siebie a niepewnością swojej bohaterki, natomiast Laurie Metcalf zachwyca jako nieidealna matka, która zamiast mówić „kocham cię”, częściej pyta, czy córka na pewno dobrze przemyślała swoją decyzję. Ich relacja jest zabawna, irytująca i boleśnie znajoma. Dodatkowo w jednej z drugoplanowych ról występuje Timothée Chalamet, który skradł serce widzów jako Kyle, jeden z obiektów westchnień głównej bohaterki.
(Fot. materiały prasowe)
Nic więc dziwnego, że film cieszy się takim uznaniem: na Rotten Tomatoes aż 99% pozytywnych ocen krytyków, a widzowie nie szczędzą mu pochwał, doceniając przede wszystkim jego prostotę i nazywając „absolutnie czarującym”. Wielu odbiorców zwraca też uwagę na jego autentyczność i naturalne dialogi. „Teen drama, ale za to jakże dojrzała. Każdy może się utożsamić” – pisze jeden z nich. Inny podkreśla, że Gerwig „wspaniale uchwyciła młodzieńczy egocentryzm i rodzicielską troskę”, a kolejny nazywa film „dojrzałym w wymowie, ale niesamowicie lekkim w formie portretem dojrzewania”.
(Fot. materiały prasowe)
„Mały, wielki film. Uderza tam, gdzie powinien. Wnikliwe spojrzenie na młodzieńcze ambicje” – czytamy w jednym z komentarzy. Co ciekawe, „Lady Bird” rezonuje z widzami niezależnie od ich wieku. Dla jednych to podróż do czasów dorastania, dla innych opowieść o trudnej relacji z rodzicami, dla jeszcze innych – niemal terapeutyczny seans.
„Jeden z tych mądrych i optymistycznych filmów, po których ma się ochotę powiedzieć mamie, że się ją kocha” – podsumowuje jeden z odbiorców.
„Lady Bird” to zatem urocze i pełne humoru kino coming-of-age, w którym twórczyni bierze dobrze znane elementy – szkołę, pierwszą miłość, bunt, przyjaźń i wyjazd z rodzinnego miasta – i układa z nich historię niezwykle szczerą, ciepłą i nostalgiczną, ale przy tym pozbawioną sentymentalnej przesady oraz taką, do której naprawdę chce się wracać. Jeśli chcecie obejrzeć tę perełkę, warto się jednak pospieszyć, bo produkcja będzie dostępna na Netflixie tylko do 17 września 2026 r. Film trwa zaledwie 94 minuty, więc na pożegnalny seans zdecydowanie wystarczy jeden wieczór.