Kim Kardashian w plecionej skórzanej spódnicy na ulicach Paryża jesienią 2014 roku prawdopodobnie nie wiedziała jeszcze, że współtworzy początek pewnej legendy. Zdjęcia obiegły internet w mgnieniu oka, a wraz z nimi zaczęło krążyć nazwisko: Magda Butrym – projektantka, która kilka miesięcy wcześniej postawiła wszystko na jedną kartę i wypuściła pierwszą sygnowaną własnym nazwiskiem kolekcję. Dziś, ponad dekadę później, ma za sobą debiut na Paryskim Tygodniu Mody, butik przy ulicy Foksal w Warszawie, a jej marka ubiera Hailey Bieber, Natalie Portman i Anyę Taylor-Joy.
Zanim to jednak nastąpiło, była po prostu dziewczyną ze Śląska, która nawet w najdzikszych marzeniach nie przewidziałaby, dokąd zaprowadzi ją ścieżka kariery.
– Fascynowało mnie to, że strój może zmienić twój wizerunek, wydobyć osobowość. Nie marzyłam wtedy jeszcze o projektowaniu, ale wiedziałam, że chcę pracować w modzie – wspominała w jednym z wywiadów.
Ten instynkt zaprowadził ją do Warszawy, na Międzynarodową Szkołę Kostiumografii i Projektowania Ubioru, a potem do telewizji, gdzie stylizowała prezenterki TVP. Współtworzyła minimalistyczną markę Portofino, ale ta nie przetrwała za długo: mokotowski butik zamknął się po jednym sezonie. W 2010 roku dołączyła do zespołu Joanny Przetakiewicz przy budowie marki La Mania – projektu bez ograniczeń budżetowych, wspieranego nawet przez samego Karla Lagerfelda. To tam, jak przyznaje, nauczyła się nie tylko estetyki, ale i biznesu mody.
– 10 lat w tej branży ukształtowało mój zmysł estetyczny i wizję marki, którą później zbudowałam. Cieszę się, że tak długo czekałam z własnym nazwiskiem na metce – wcześniej nie byłam gotowa. Musiałam dojrzeć, popełnić błędy, zdobyć pokorę i przede wszystkim poznać samą siebie – mówiła.
W 2014 roku, razem ze wspólniczką Aleksandrą Halembą, Butrym postawiła wszystko na siebie. Kolekcja jesień–zima 2015, składająca się z 50 kreacji – została okrzyknięta najciekawszym polskim debiutem sezonu. Konstruowane, męskie w kroju, lecz kobiece w wyrazie ubrania, inspirowane były Halstonem z lat siedemdziesiątych. Plecionej skórzanej spódnicy – tej samej, którą później założy Kim Kardashian – poświęcono 30 godzin ręcznej pracy.
Słowiański romantyzm jako filozofia projektowania. To właśnie tym Magda Butrym zjednała sobie międzynarodowy świat mody
Od początku Butrym wiedziała, czego brakuje kobiecej szafie. Nie wieczorowych sukni na specjalne okazje – tych nigdy nie brakowało – ale elegancji na co dzień.
– Czułam, że opcji na wieczór jest mnóstwo, a codzienna garderoba jest monotonna i płaska. Moim celem było unieść ten pozornie prozaiczny sposób ubierania się i tchnąć w niego trochę ducha. Chciałam, żeby każdy poniedziałkowy poranek stawał się wyjątkową okazją – mówiła w rozmowie z „Harper's Bazaar” w 2018 roku, tym samym, w którym trafiła do półfinałów prestiżowej nagrody LVMH.
„Moim zdaniem Polki są z natury bardzo eleganckie i kobiece, a do tego lubią się stroić. Bardzo szanuję takie podejście wkładania wysiłku w swój wygląd”
Rzeźbiarskie sylwetki, koronkowe wykończenia, ręczne zdobienia i plecionka ze skóry złożyły się na styl, który projektantka nazywa nowoczesnym romantyzmem zakorzenionym w słowiańskości. To nie przypadek – marka od początku współpracuje z polskimi rzemieślniczkami z Podhala, Śląska czy Nowego Targu, które ręcznie tkają, plotą i haftują materiały do kolekcji. Macierzyństwo, jak przyznaje Butrym, tylko pogłębiło tę wrażliwość wobec kobiecego ciała, któremu – jak podkreśla – to tkanina ma służyć, a nie odwrotnie.
Polska projektantka dopiero się rozkręca
Ostatnie trzy lata były dla Butrym prawdziwym przełomem. W 2023 roku The Lyst Index mianował ją jedną z trzech wschodzących gwiazd w branży mody; w 2024 roku dziesięciolecie istnienia świętowano debiutem na Paryskim Tygodniu Mody i otwarciem pierwszego butiku przy ulicy Foksal w Warszawie. Kolejny rok przyniósł jeszcze więcej sukcesów: Butrym jako trzecia w historii osoba z Polski znalazła się w prestiżowym rankingu BOF500, zrzeszającym najbardziej wpływowe osoby w świecie mody; jednocześnie jako pierwsza Polka zaprojektowała autorską kolekcję dla H&M, przywołującą charakterystyczne dla marki motywy z ostatniej dekady – od szydełkowanych ażurów po płaszcz w kolorze czerwonego wina. Centralnym symbolem uczyniła różę, motyw, który od lat towarzyszy jej projektom.
– To kwiat odważny, delikatny i chroniący swój wewnętrzny płomień dzięki cierniom. Dla mnie to właśnie jest kobieta słowiańska – mówiła w rozmowie z brytyjskim „Elle”.
Dziś Butrym ubiera klientki Net-a-Porter, Moda Operandi i Mytheresa i połowę Hollywood. Mimo międzynarodowego rozmachu nie traci z oczu tego, od czego zaczęła.
– Kobiety powinny czuć się dobrze we własnej skórze – szczęśliwe, silne i pewne siebie. Nie chcę ich definiować, chcę je wzmacniać. Wszystkie powinnyśmy być własnymi muzami – podsumowuje projektantka.